W październikowym meczu rozegranym w ERGO Arenie, drużyna Marcina Stefańskiego musiała uznać wyższość GTK Gliwice. Na własnym parkiecie gliwiczanie, podobnie jak w Sopocie, zaprezentowali świetną skuteczność i po raz drugi pokonali Trefla Sopot 95:82

„Żelazną” ostatnio piątką, czyli Martynas Paliukenas, Michał Kolenda, Karol Gruszecki, Nuni Omot i Dominik Olejniczak, do spotkania 25. kolejki w Gliwicach przystąpili koszykarze Trefla Sopot. Start należał jednak do gliwiczan. Udana akcja Mario Delasa, trójka Szymona Szymańskiego oraz punkty spod kosza Jordona Varnado dały GTK prowadzenie 7:0. Na szczęście złą passę sopocianie przerwali dzięki dwóm skutecznym zagraniom w kontrze w wykonaniu Omota i Gruszeckiego. Kolejne akcje należały do Taylera Personsa i Olejniczaka, którzy dla swoich zespołów zdobyli po cztery oczka i mieliśmy rezultat 12:8. Żółto-czarni zbliżyli się na trzy punkty, kiedy jeden z dwóch rzutów osobistych wykorzystał Paliukenas, ale kolejne 60 sekund należało do gospodarzy, którzy ten fragment meczu wygrali 7:1 i prowadzili 19:10. Na taki obrót spraw zareagował trener Stefański prosząc o pierwszą przerwę na żądanie. Niestety, mimo iż po powrocie na parkiet to Gruszecki trafił za trzy, to po chwili tym samym odpowiedział Terry Henderson, a dodatkowo po raz pierwszy do kosza trafił Szymon Szewczyk i GTK zyskało po raz pierwszy dwucyfrową przewagę punktową (24:13). Sopocianie nie mogli pozwolić na więcej rywalom i na szczęście odrobili część strat dzięki trójce M. Kolendy i akcji „2+1” Omota. W ósmej minucie po raz pierwszy od 9 stycznia na ligowym parkiecie pojawił się Darious Moten, który zmagał się z wirusem SARS-CoV-2. Amerykański skrzydłowy już w swojej pierwszej ofensywnej akcji umieścił piłkę w koszu, ale po 10 minutach to GTK prowadziło 29:23.

Podobnie jak inauguracyjną część meczu, tak i w drugą kwartę bardzo dobrze weszli gospodarze, którzy zdobyli sześć punktów z rzędu i mieli ponownie dwucyfrowy zapas oczek (35:23). Szybko o drugi czas poprosił trener Stefański. Passę rywali przełamał Nuni Omot, lecz lecz to gliwiczanie wciąż kontrolowali przebieg boiskowych wydarzeń. Podobnie jak w meczu pierwszej rundy, tak i teraz zawodnicy GTK świetnie rzucali z dystansu, a dzięki temu ich przewaga z każdą minutą rosła. Sopocianie niestety nie potrafili znaleźć odpowiedniego rytmu po obu stronach parkietu. Gdy dwukrotnie z linii rzutów wolnych piłkę w koszu umieścił Daniel Gołębiowski, gospodarze mieli już dwadzieścia punktów przewagi (51:31). W ostatniej minucie kwarty zespół odrobił część strat dzięki trójkom Łukasza Kolendy i Gruszeckiego, jednak miejscowi potrafili jeszcze odpowiedzieć za sprawą punktów spod kosza Delasa. Do szatni zespoły schodziły przy prowadzeniu GTK 53:37.

Drużyna Trefla do gry wróciła mocno zmobilizowana i z wiarą w odwrócenie losów rywalizacji. Żółto-czarni nie tylko punktowali, ale też grali lepiej w obronie. Ofensywa sopocian opierała się na różnych zawodnikach. Aktywny był Paliukenas, odważnie grał M. Kolenda, a rzutem z dystansu groził Gruszecki. Gdy popularny „Grucha” po raz trzeci trafił zza linii 6.75 metra, Trefl zbliżył się na dziesięć oczek różnicy (63:53). GTK ostudziło apetyty drużyny Stefańskiego zdobywając pięć punktów z rzędu, ale żółto-czarni wciąż walczyli. Udaną akcję „po linii” zaprezentował Omot, a kolejne oczka, trafiając przy tym po raz czwarty zza linii 6.75 metra, zdobył Gruszecki. Końcówka kwarty należała jednak do GTK. Po 30 minutach meczu tablica wyników pokazywała rezultat 73:60.

Zespół Trefla wciąż wierzył, co udowodnił na początku czwartej kwarty. Paweł Leończyk zdobył punkty w swoim stylu, skuteczny na linii rzutów wolnych był Omot, a do tego w krótkim odstępie czasu za trzy trafili Moten i po raz piąty Gruszecki! Sopocianie mieli wówczas tylko pięć oczek straty (75:70), a o czas poprosił trener przeciwników, Matthias Zollner. Wydawało się, że drużyna z Trójmiasta jest na najlepszej drodze, żeby wrócić do gry o zwycięstwo, ale zawodnicy GTK na to nie pozwolili. Gliwiczanie znowu zaczęli trafiać i do tego dobrze grali w obronie. Ich run 12:0 zniweczył nadzieję na odwrócenie losów rywalizacji (87:70). Mający komfortowe prowadzenie gospodarze trafiali kolejne trójki, a punkty zdobyte przez Motena były już bez znaczenia dla losów spotkania. Drużyna GTK ponownie przeciwko Treflowi rozegrała świetne zawody i mogła cieszyć się z jedenastego zwycięstwa w sezonie. Najwięcej punktów dla #sercasopotu – 19, zdobył Karol Gruszecki, o cztery mniej uzbierał Nuni Omot. W zespole gospodarzy po 24 oczka zaliczyli Tayler Persons i Shannon Bogues Jr.

Galeria zdjęć, Foto: FB GTK Gliwice

Energa Basket Liga, etap I, kolejka 25:

GTK Gliwice – Trefl Sopot 95:82 (29:23, 24:14, 20:23, 22:22)

GTK Gliwice: Tayler Persons 24, Jordon Varnado 11, Mario Delas 6, Daniel Gołębiowski 5, Szymon Szymański 5 oraz Shannon Bogues Jr. 24, Szymon Szewczyk 9, Terry Henderson Jr. 9, Aleksander Wiśniewski 2, Łukasz Diduszko 0, Bartosz Chodukiewicz 0.

Trener: Matthias Zollner

Trefl Sopot: Karol Gruszecki 19, Nuni Omot 15 (8 zb.), Dominik Olejniczak 11, Michał Kolenda 11, Martynas Paliukenas 3 oraz Darious Moten 12, Paweł Leończyk 5, Łukasz Kolenda 4 (7 as.), TJ Haws 2, Witalij Kowalenko 0, Daniel Ziółkowski 0.

Trener: Marcin Stefański.

Sędziowie: Piotr Pastusiak, Grzegorz Czajka, Tomasz Trybalski 


Źródło: Biuro prasowe Trefl Sopot

Foto: FB GTK Gliwice

3 thoughts on “GTK Gliwice lepsze po raz drugi!”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *