Czternaste zwycięstwo na koncie Trefl Sopot! Żółto-czarni wygrali w hali Orbita z WKS Śląskiem Wrocław 85:82. Sopocianie jako drugi zespół przyjezdny wygrał w stolicy województwa dolnośląskiego i przerwał passę sześciu triumfów z rzędu rywali.

Podobnie jak w poprzednich dwóch meczach, trener Marcin Stefański zdecydował się na piątkę Martynas Paliukenas, Michał Kolenda, Karol Gruszecki, Nuni Omot i Dominik Olejniczak. Początek należał do ostatnio najlepiej punktującego koszykarza Trefla, Nuniego Omota, dzięki któremu sopocianie wyszli na prowadzenie 4:0. Amerykańskiego skrzydłowego w kolejnych minutach wsparli Olejniczak i Paliukenas. Obaj prezentowali swoje popisowe zagrywki, czyli efektowne wsady Dominika oraz przechwyty w wykonaniu Martynasa. To trio, czyli Nuni, Dominik i Martynas w pierwszych siedmiu minutach łącznie zdobyło dziewiętnaście oczek i był to cały dorobek Trefla, który prowadził różnicą pięciu punktów (14:19). Napędziło to żółto-czarnych. Niezwykle ważną informacją był fakt, iż na parkiet po przerwie spowodowanej zarażeniem koronawirusem wrócili TJ Haws oraz Paweł Leończyk i od razu „zaznaczyli się” w meczu. Kapitan Trefla zdobył punkty spod kosza, a TJ popisał się… efektownym blokiem! Po 10 minutach gry żółto-czarni prowadzili 25:18.

Drugą część meczu celnym rzutem zza linii 6.75 metra zainaugurował Łukasz Kolenda. Odpowiedział Elijah Stewart, ale po chwili kolejne oczka dorzucił „Leon”. Trefl miał dziesięć oczek zapasu, lecz we wrocławskiej drużynie z każdą minutą rozkręcał się Ben McCauley. Amerykański podkoszowy zdobył siedem punktów z rzędu i Śląsk zbliżył się na trzy oczka (27:30). Passę rywali przełamał celnymi rzutami wolnymi M. Kolenda. Kolejne akcje obu drużyn nie kończyły się celnymi rzutami do kosza, a na taki obrót spraw zareagował trener Śląska, Oliver Vidin, który poprosił o pierwszą przerwę na żądanie. Nie zmieniło to obrazu gry… i swój czas postanowił wykorzystać trener Stefański. Złą wiadomością był fakt, iż nasz zespół chwilę później zanotował piąty faul, a gracze Śląska wykorzystali to. Dwa razy trafili Aleksander Dziewa oraz Kyle Gibson i wrocławianie zbliżyli się na jedno oczko. Na szczęście, na 30 sekund przed końcem drugiej kwarty, za trzy trafił Karol Gruszecki. W ostatnich sekundach po dwa oczka dołożyli jeszcze Dziewa i Ł. Kolenda, a na przerwę zespoły schodziły przy wyniku 40:36 dla Trefla Sopot!

Zacięta gra kontynuowana była na początku drugiej połowy. Kolejne punkty do dorobku drużyny dokładali Omot i Olejniczak. Ponadto nasz amerykański skrzydłowy z dobrej strony pokazał się też w defensywie, gdy efektownie zablokował Ivana Ramljaka. Niestety, wrocławianie cały czas napierali. Ciężar gry w drużynie Śląska wziął na swoje barki Gibson. Jego trójka, a następnie punkty w kontrze pozwoliły wrocławianom po raz pierwszy w meczu wyjść na prowadzenie (47:46). Nie czekał z reakcją Marcin Stefański, który poprosił o czas. Jego wskazówki dały natychmiastowe efekty. Po powrocie na parkiet najpierw za trzy trafił Omot, a następnie młodszy Kolenda i Trefl ponownie był z przodu (47:52). Tym razem o czas poprosił trener Śląska. Nie zatrzymało to sopocian – trzeci raz z rzędu za trzy trafił tym razem Gruszecki! Passę sopocian celną trójką przerwał Stewart, lecz Trefl nie pozwolił rozpędzić się wrocławianom. Kolejne oczka dorzucili ponownie Omot i Ł. Kolenda, a zespół Marcina Stefańskiego na 2:34 minut przed końcem trzeciej kwarty miał dziesięć punktów zapasu (50:60). O jeszcze jedną przerwę poprosił trener Vidin, ale na niewiele to się zdało. Trzeci raz za trzy trafił Ł. Kolenda, a kiedy w kontrach punkty zdobyli Haws i Gruszecki, Trefl wyszedł na najwyższe, trzynastopunktowe prowadzenie (54:67)! Ostatnia minuta trzeciej kwarty należała jednak do wrocławian, którzy zdobyli w tym czasie pięć punktów i przed czwartą kwartą tablica wyników pokazywała rezultat 59:67.

Początek ostatniej części meczu nie ułożył się po myśli sopocian. Koszykarze Trefla szybko łapali kolejne faule, a dodatkowo punkty zdobywali wrocławianie. Kiedy za trzy trafił Stewart, Śląsk miał już tylko trzy oczka straty (66:69). Na szczęście w odpowiednim momencie żółto-czarni uporządkowali szyki defensywne. Trefl ruszył do przodu, a wrocławianie zatrzymywali ataki rywali faulami. Sopocianie mieli cztery szanse z linii rzutów wolnych, ale wykorzystali z nich zaledwie jedną. Szybko się to zemściło. Dwa razy po faulu trafił Dziewa, a kiedy trójkę dorzucił Gibson, to Śląsk prowadził 71:70. Na szczęście, podobnie jak w trzeciej kwarcie, koszykarze Trefla szybko wrócili na prowadzenie – akcja „2+1” Martynasa i dwa celne rzuty wolne Dominika i na tablicy wyników mieliśmy rezultat 71:75. Ponadto pierwszą, ale jakże ważną trójkę, trafił starszy Kolenda. Śląsk odpowiedział wolnymi Stewarta, lecz po chwili z bardzo trudnej pozycji punkty zdobył Olejniczak. W końcówce meczu ciężar gry Trefla na swoje barki wziął Łukasz Kolenda. 21-letni rozgrywający sopocian prezentował odważne szarże w stronę kosza i, co najważniejsze, zdobywał punkty – czy to trafiając z linii rzutów wolnych, czy z akcji. Jeden „osobisty” wykorzystał też Michał Kolenda i na 30 sekund przed końcem meczu sopocianie prowadzili 85:79. Wydawało się, że przewaga jest bezpieczna, lecz gospodarze nie powiedzieli ostatniego słowa. Najpierw Śląsk świetnie rozegrał wznowienie z boku, zdobywając punkty akcją „2+1”, a następnie przechwycił piłkę i miał szansę na doprowadzenie do remisu, lecz piłka rzucana przez Kyle’a Gibsona i Strahinję Jovanovicia nie znalazła drogi do kosza. Sopocianie jako drugi zespół przyjezdny zdobyli wrocławską halę Orbita i mógł cieszyć się z 14. zwycięstwa w Energa Basket Lidze 2020/2021! Najwięcej punktów dla Trefla zdobył Łukasz Kolenda (21).

Galeria zdjęć, Foto: plk.pl, Wojciech Cebula/WKS Śląsk

Energa Basket Liga, etap I, kolejka 24:

WKS Śląsk Wrocław – Trefl Sopot 82:85 (18:25, 18:15, 23:27, 23:18)

WKS Śląsk Wrocław: Kyle Gibson 19, Ben McCauley 17, Aleksander Dziewa 10, Ivan Ramljak 9, Strahinja Jovanović 3 oraz Elijah Stewart 22, Michał Gabiński 2, Mateusz Szlachetka 0, Szymon Tomczak 0.

Trener: Oliver Vidin

Trefl Sopot: Nuni Omot 17, Dominik Olejniczak 14 (10 zb.), Martynas Paliukenas 9, Michał Kolenda 8, Karol Gruszecki 8 oraz Łukasz Kolenda 21 (5 as.), Paweł Leończyk 6, TJ Haws 2, Witalij Kowalenko 0.

Trener: Marcin Stefański

Sędziowie: Janusz Calik, Robert Mordal, Michał Kuzia

7 thoughts on “Wrocławska „Orbita” przez Trefl zdobyta!”
  1. … [Trackback]

    […] Find More here on that Topic: sportowagdynia.eu/index.php/2021/02/04/wroclawska-orbita-przez-trefl-zdobyta/ […]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *