Wreszcie! Wreszcie oglądaliśmy taką Arkę, jaką chcielibyśmy zawsze oglądać. Efektowną, ale i do bólu skuteczną. Taka Arka odniosła efektowne zwycięstwo w Nowym Sączu.

Początkowo oba zespoły nieśmiało się badały, wreszcie jako pierwsza poważnie zaatakowała Arka, grająca dziś bez leczących urazy Adama Dancha i Mateusza Młyńskiego. W 15 min. Mateusz Żebrowski stworzył akcję na prawym skrzydle, wprowadził piłkę z okolic narożnika boiska w pole karne, po czym zagrał na 18 metr przed pole karne, gdzie czekał już na podanie Marcus da Silva. Brazylijczyk z polskim paszportem oddał strzał, po którym piłka otarła się jeszcze o nogi Bartłomieja Kasprzaka i wpadła do bramki przy samym słupku! 

Sandecja starała się odpowiedzieć niemal od razu, ale udało się jej to dopiero w 32 min. W zamieszaniu w polu karnym Arki strzał z 17 metrów oddał Artiom Dudik, a posłana po ziemi piłka odbiła się od Adama Marciniaka, ominęła Daniela Kajzera i wpadła do bramki! Utracony gol jeszcze bardziej zmobilizował żółto-niebieskich. W 38 min. ponownie da Silva spróbował strzału z dystansu i znów piłka znalazła drogę do bramki gospodarzy. Asystę przy tym uderzeniu zanotował Maciej Jankowski. 

Tuż po wznowieniu gry po przerwie gola doczekał i Jankes. W 49 min. najwyżej w polu karnym Sandecji wyskoczył do dośrodkowania Juliusza Letniowskiego i uderzeniem głową podwyższył prowadzenie gdynian. Gospodarzom powoli zaczynało brakować argumentów. Akcje Arki zaczynały natomiast przybierać coraz większy rozmach. 

Jedenaście minut później, z kolei asystujący przy poprzedniej bramce Letniowski posłał fantastyczną bombę bez przyjęcia z 20 metrów! Dawid Pietrzkiewicz wprawdzie dotknął piłki, ale nie uchronił swego zespołu przed stratą czwartego gola! 

Gdy wydawało się, że to już koniec strzelania w tym spotkaniu, a do końca regulaminowego czasu pozostawały ok. 2 minuty indywidualną akcję przeprowadził wprowadzony 10 minut wcześniej za Jankowskiego Rafał Wolsztyński, który przejął podanie od Jakuba Wawszczyka, ograł Dawida Szufryna, po czym wyszedł na sytuację sam na sam z bramkarzem i okazał się zwycięzcą tego pojedynku! 

Bardzo potrzebne było arkowcom takie spotkanie. Wysokie zwycięstwo w Nowym Sączu powinno pozwolić na powrót do skutecznej gry także w kolejnych meczach i osiąganiu kolejnych zwycięstw. Indywidualne statystyki w Arce śrubuje Marcus da Silva, który jest coraz bliżej szczytu klasyfikacji wszechczasów najlepszych strzelców klubu, z 57 golami zajmuje trzecią lokatę, o jedno trafienie za Grzegorzem Nicińskim. Cieszą także kolejne trafienia Jankowskiego, Letniowskiego i Wolsztyńskiego.

Czy dzisiejszy triumf to tylko efemeryda, czy też Arka powraca na właściwy kurs okaże się już niebawem. Z niecierpliwością oczekujemy kolejnego meczu, w którym Arka podejmie w Gdyni GKS Bełchatów i liczymy na kontynuowanie zwycięskiej passy.

 

Powiedzieli po meczu:

Piotr Mandrysz (trener, Sandecja): – Przegraliśmy dziś bardzo wysoko. Paradoksalnie, mimo iż przegraliśmy pierwszą połowę 1:2, to była ona bardzo dobra w naszym wykonaniu. Do momentu utraty gola kontrolowaliśmy mecz i byliśmy zespołem dominującym. Niestety tak to jest, że przeciwnik co kopnie, to wpadnie. Pierwszy gol padł dodatkowo po rykoszecie. 

Odrobiliśmy straty i gdy wydawało się, że będziemy kontynuować grę z nadzieją na zdobycie kolejnego gola, to niestety Marcus da Silva ponownie wyprowadził gości na prowadzenie. 

Na drugą połowę, że tak powiem, zostaliśmy w szatni. Dobiło nas pierwsze 5 minut, w których straciliśmy kolejną bramkę. Później, mimo iż staraliśmy się to zmienić, to na boisku grał już tylko jeden zespół i był to zespół Arki, który złapał duży luz. W konsekwencji strzelił on jeszcze kolejne dwa gole. 

Nie posłużyła nam przerwa. Niestety trzeba teraz zewrzeć szyki i walczyć dalej.

Ireneusz Mamrot (trener, Arka): – Myślę, że początek spotkania był bardzo wyrównany, powiedziałbym, że nawet ze wskazaniem na gospodarzy. Przeciwnicy utrzymywali się w tym czasie dłużej przy piłce, choć w tej części gry nie było wiele sytuacji z jednej, jak i z drugiej strony. 

Byliśmy dziś mocno skutecznym zespołem. Przy wyniku 0:0 na początku nie stwarzaliśmy sobie wielu sytuacji. Wyszliśmy na prowadzenie dzięki pierwszej bramce Marcusa, która padła po lekkim rykoszecie. Po niej mieliśmy jeszcze dwie bardzo dobre sytuacje w tej części gry, w tym Maćka Jankowskiego, w której przegrał on pojedynek z bramkarzem. Później Sandecja wyrównała. 

Bardzo ważnym momentem meczu były bramki na 2:1 i 3:1. Marcus popisał się piękną bramką w trudnym momencie – to było naprawdę świetne uderzenie i bardzo się z niego cieszyliśmy. Kolejny taki przełomowy moment to następna bramka, która padła szybko w drugiej części gry. To pozwoliło nam grać spokojniej. Cieszymy się ze zwycięstwa. 

Martwią mnie nieco urazy w mojej drużynie. Nie mogłem w dzisiejszym spotkaniu skorzystać ze wszystkich swoich piłkarzy, a dzisiaj kolejna kontuzja. Dopiero zobaczymy, jak poważny jest uraz Arka Kasperkiewicza. Z reguły z kolanem sprawa nie kończy się po kilku dniach, ale nie chcę wyrokować – zobaczymy, czy jest to coś bardziej skomplikowanego. Bardzo kibicuję Arkowi i trzymam kciuki, aby wrócił szybko.

Daniel Kajzer (bramkarz, Arka): – Celem na dzisiejszy mecz były trzy punkty. Nie chcemy jednak spocząć na laurach, bo wiadomo po jakiej serii bez wygranej w lidze byliśmy i w tym momencie myślimy już o kolejnym meczu, a Sandecja to przeszłość. 

Przy takim wyniku ta jedna stracona bramka boli, tym bardziej, że była bardzo pechowa. W jednej akcji przytrafiły się nam chyba cztery pechowe zagrania, dwa razy nieudanie wybijaliśmy piłkę, potem Adaś Marciniak próbował blokować, a piłka odbiła mu się od nogi, całkowicie zmieniła tor lotu i wpadł taki „kasztan”… Szkoda, ale najważniejsze, że zapunktowaliśmy za trzy oczka. Mimo tej straconej bramki, my dzisiaj czuliśmy się bardzo dobrze i byłem spokojny o dalszy przebieg meczu, bo Sandecja nie była w stanie nas dziś zaskoczyć. 

Ważny był mecz z Koroną, bo pozwolił nam się nieco uspokoić po słabszych wcześniejszych spotkaniach i dwóch tygodniach bez meczu, ale jeszcze ważniejsze było potwierdzenie tego w dzisiejszym meczu z Sandecją.

Michał Marcjanik (obrońca, Arka): – Przełamaliśmy się już w meczu z Koroną, wygraliśmy ważny mecz, a nasza gra wyglądała dużo lepiej. Dziś to potwierdziliśmy, wykorzystaliśmy prawie wszystkie sytuacje i wysokie zwycięstwo bardzo nas cieszy. 

Bramka dla Sandecji trochę nas zaskoczyła, ale też czuliśmy, że jesteśmy w stanie strzelić kolejne bramki i wygrać ten mecz. 

Nie oglądamy się na rywali w lidze, skupiamy się na sobie. Chcemy teraz podtrzymać naszą dobrą dyspozycję, taką grę, jaką pokazaliśmy dzisiaj i wygrać kolejny mecz.

                                                                                                                                                    (rozmawiał: Arkadiusz SKUBEK, arka.gdynia.pl)

Galeria zdjęć z meczu, Foto: arka.gdynia.pl

Fortuna 1 Liga, kolejka 11:

Sandecja Nowy Sącz – Arka Gdynia 1:5 (1:2)

0:1 Da Silva 15′

1:1 Dudik 32′

1:2 Da Silva 38′,

1:3 Jankowski 49′,

1:4 Letniowski 60′,

1:5 Wolsztyński 88′.

Sandecja: Pietrzkiewicz – Danek, Szufryn, Boczek (46′ Piter-Bućko), Dziwniel, Kasprzak (61′ Małkowski), Mandrysz, Ogorzały (74′ Chmiel), Walski, Sovsić (74′ Kuźma), Dudik (61′ Rubio).

Trener: Piotr Mandrysz

Arka: Kajzer – Kasperkiewicz (54′ Ślesicki), Marcjanik, Kwiecień, Marciniak, Drewniak, Żebrowski (79′ Wawszczyk), Markiewicz (71′ Łabojko), Letniowski, da Silva (71′ Mazek), Jankowski (79′ Wolsztyński).

Trener: Ireneusz Mamrot

Żółta kartka: Boczek (Sandecja)

Sędzia: Paweł Malec (Łódź)

Mecz bez udziału publiczności

Na podstawie transmisji w Ipla.tv: Ziemowit BUJKO

Foto: arka.gdynia.pl

By kkorpas

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *