Arka Gdynia prześliznęła się do następnej rundy Pucharu Polski. Żółto-niebiescy pokonali 2:0 Koronę Kielce w 1/16 finału. Koleją rundę rozegrają już w przyszłym roku.

Pandemia wymusiła rozgrywanie meczów bez udziału publiczności, ale akurat ci, którzy nie mogli obejrzeć tego „widowiska” (i jest to eufemizm) nie mają czego żałować. Nie stracili dwóch godzin i oszczędzili nerwów.

Arka zagrała bardzo słabo. Miała jednak szczęście, bo Korona tego dnia była jeszcze słabsza. Po przegranym zaległym meczu w Łęcznej trener Ireneusz Mamrot próbował zaklinać rzeczywistość: – Mimo, że uważam, iż do pewnego momentu graliśmy dobre spotkanie, to przegrywamy je.

Brutalna prawda jest jednak taka, że arkowcy mają ogromny problem z wymienieniem pomiędzy sobą – celnych podań. Jak w takich okolicznościach można myśleć o stwarzaniu sytuacji. Na boisku w większości rządzi przypadek. Przewagę ma ten, kto lepiej i skuteczniej potrafi wykorzystać błędy rywala. Stąd duża ilość kartek, bo straty rodzące groźbę kontry naprawia się faulami taktycznymi.

Od porażki w Łęcznej minęły dwa tygodnie. Tyle czasu miała Arka, by poprawić obnażone przez Górnika błędy. I co zaprezentowali piłkarze trenera Mamrota? Braki w wyszkoleniu technicznym, w opanowaniu piłki, mnóstwo niecelnych podań i strat i oczywiście rażącą wręcz nieskuteczność. Co prawda wreszcie udało się zdobyć się bramkę z gry, nie tylko ze stałego fragmentu, ale też i Maciej Jankowski raz się spóźnił z wślizgiem do wyłożonej piłki, a raz, na początku meczu nie trafił w bramkę z… około metra.

W 18 minucie Marcus da Silva wykorzystał rzut karny podyktowany za faul na Mateuszu Młyńskim i Arka objęła prowadzenie. Goście rzucili się odrabiania strat i gdyby nie dobra postawa Kacpra Krzepisza w bramce Arki pewnie by im się to udało.

Do przerwy jednak już bramki nie padły, a po wznowieniu gry gdynianie spróbowali podwyższyć wynik. Niestety, zawsze brakowało albo ostatniego podania, albo odpowiedniego uderzenia.

Niestety, często takie sytuacje kończyły się bezsensowną stratą piłki i kontrą złocisto-krwistych. Gdynianie ratowali się wówczas faulami technicznymi. Po jednym z takich fauli żółty kartonik obejrzał Młyński, a kilka minut po nim Bartosz Kwiecień. Tylko, że dla niego był to drugi raz w tym spotkaniu, co oznaczało, że resztę zawodów spędzi w szatni.

Koroniarze zwietrzyli szansę i zaatakowali mocniej, wydawało się, że wyrównanie jest tylko kwestią czasu. Na szczęście na boisku wcześniej pojawił się Juliusz Letniowski, który w kilka minut ostro „zamieszał” w obronie Korony. Zanim w 76 minucie z lewego skrzydła dośrodkował Adam Marciniak, to właśnie wypożyczony z Lecha pomocnik długim przerzutem uruchomił Jankowskiego, który po próbie przedarcia się przez kieleckie zasieki oddał piłkę właśnie kapitanowi Arki. Ten zrewanżował się świetnym dośrodkowaniem „Jankesowi”, którego strzał z woleja zatrzymał się na nodze Themistoklisa Tzimopoulosa. Napastnik gdynian jednak niemal natychmiast skutecznie poprawił, zanim zdezorientowani kielczanie zdołali zareagować. Kapitan Korony zatem przyczynił się walnie do straty obu bramek przez jego drużynę, gdyż to właśnie on faulował w pierwszej połowie w polu karnym Młyńskiego.

Ta bramka zdobyta w osłabieniu dała piłkarzom Mamrota pewien komfort, a z kolejnymi upływającymi minutami z gości uchodziło powietrze. W 87 minucie trener Maciej Bartoszek, wpuszczając na boisko trzech młodzieżowców, wywiesił białą flagę. Arka, mimo iż nie zachwyciła awansowała do 1/8 finału rozgrywek o krajowy puchar, ale kolejny mecz zagra dopiero wiosną.

Obecnie zawodnicy trenera Mamrota mogą się już skupić na rozgrywkach ligowych i odrabianiu strat do liderów. Pierwsze starcie czeka ich już w niedzielę w Nowym Sączu, gdzie spotkają się z miejscową Sandecją. Jeśli nie chcą stracić kontaktu z uciekającą czołówką zdobycie w tym meczu trzech punktów staje się obowiązkiem. Chociaż po dzisiejszych zawodach trudno o optymizm.

Galeria zdjęć, Foto: arka.gdynia.pl

Fortuna Puchar Polski, 1/16 finału: 

Arka Gdynia – Korona Kielce  2:0 (1:0)

1:0 da Silva 18′ (k.),

2:0 Jankowski 76′

 

Arka: Krzepisz – Kasperkiewicz, Marcjanik, Danch, Marciniak, Drewniak, Kwiecień, Młyński (89′ Boniecki), Żebrowski (89′ Wawszczyk), da Silva (58′ Letniowski), Jankowski (79′ Wolsztyński).

Trener: Ireneusz Mamrot

Korona: Osobiński – Podgórski (87′ Lisowski), Tzimopoulos, Szywacz, Kordas, Petrović (71′ Szymusik), Gąsior (87′ Długosz), Kaczmarski, Łysiak (87′ Basiuk), Firlej (78′ Kiełb), Thiakane.

Trener: Maciej Bartoszek

Żółta kartka: Marciniak, Kwiecień (2x), Młyński, Drewniak (Arka) – Petrović, Gąsior, Kiełb (Korona).

Czerwona kartka: Bartosz Kwiecień 65′ ( druga żółta)

Sędzia: Wojciech Myć (Lublin)

Mecz bez udziału publiczności

Z Stadionu Miejskiego w Gdyni: Ziemowit BUJKO,

Foto: arka.gdynia.pl

By kkorpas

4 thoughts on “Arka przepłynęła do 1/8 finału Pucharu Polski”
  1. … [Trackback]

    […] There you will find 83834 additional Information on that Topic: sportowagdynia.eu/index.php/2020/11/04/arka-przeplynela-do-18-finalu-pucharu-polski/ […]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *