Koszykarze Trefla Sopot przystąpili do spotkania piątką składającą się z aż czterech reprezentantów Polski. Łukaszowi Kolendzie, Karolowi Gruszeckiemu, Michałowi Kolendzie i Dominikowi Olejniczakowi towarzyszył kapitan, Paweł Leończyk. Goście wręcz przeciwnie – wśród pięciu koszykarzy desygnowanych do gry od początku znalazł się tylko jeden polski zawodnik. Amerykański skład gliwiczan bardzo dobrze rozpoczął mecz w ERGO Arenie. Przyjezdni grali na wysokiej skuteczności i dzięki temu po nieco trzech minutach gry prowadzili 10:4. Żółto-czarni próbowali pozostać w kontakcie punktowym, lecz nie do zatrzymania był Terry Henderson Jr. Rzucający gliwiczan trafiał niemal z każdej pozycji, a nasi zawodnicy nie potrafili znaleźć na niego recepty. Kolejne udane akcje napędzały GTK. Przyjezdni z każdą sekundą wyglądali lepiej i w ostatnich trzech minutach to tylko oni zdobywali punkty. Dzięki temu po pierwszej kwarcie zespół grający w niebieskich strojach prowadził 32:14. Aż 15 punktów z tego dorobku gliwiczan zdobył wspomniany wcześniej Henderson.

Druga część meczu rozpoczęła się od dobrego wejścia pod kosz Daniela Gołębiowskiego, co dało gliwiczanom aż 20 punktów przewagi. Sopocianie nie poddali się. Trzy trójki kolejno Martynasa Paliukenasa, TJ Hawsa i M. Kolendy pozwoliły w krótkim czasie zdobyć dziewięć oczek, lecz goście również nie pozostawali bierni i także punktowali nie dając rozpędzić się zawodnikom Trefla. Przewaga GTK wciąż oscylowała w okolicach 15 punktów. Ciężar gry w sopockim zespole na swoje barki wziął M. Kolenda, który odpalił swoją najgroźniejszą broń, czyli rzuty za trzy, trafiając w krótkim odstępie czasu dwie takie próby. Gra starszego z sopockich braci zmobilizowała pozostałych zawodników Trefla. Punkty Witalija Kowalenki i Karola Gruszeckiego pozwoliły po raz pierwszy od początku spotkania zmniejszyć różnicę punktową do mniej niż -10. Na taki obrót spraw zareagował, prosząc o czas, trener GTK, Matthias Zollner. Jego wskazówki przyniosły oczekiwany przez niego rezultat. W ostatnich dwóch minutach pierwszej połowy gracze GTK aż cztery razy trafili za trzy. Co prawda dwa razy odpowiedział na to w ten sam sposób Ł. Kolenda, ale po 20 minutach w zdecydowanie bardziej korzystnej sytuacji byli gliwiczanie, którzy schodzili do szatni z szesnanstopunktową zaliczką (45:61).

Po zmianie stron obraz gry nie zmienił się. Nawet jeśli sopocianie trafiali, to po chwili goście potrafili odpowiedzieć tym samym. W zespole Trefla na zmianę wyniku próbowali wpłynąć bracia Kolenda i Gruszecki, ale wszechstronna ofensywa gliwiczan była nie do powstrzymania. Joshua Perkins, Malcolm Rhett, Jordon Varnado czy Gołębiowski – wszyscy oni z łatwością znajdowali drogę do kosza… aż do 26 minuty spotkania. Wtedy coś zacięło się w poczynaniach ofensywnych, ale niestety, obu zespołów. Przez 2.5 minuty żadna z drużyn nie potrafiła umieścić piłki w koszu, a kiedy w końcu to się udało Hendersonowi, gliwiczanie ponownie „nastawili” swoje dłonie, a najlepszym potwierdzeniem tego był celny rzut z połowy boiska Josha Perkinsa równo z syreną. Na 10 minut przed końcem GTK miało aż 24 oczka zapasu. (59:83)

Kiedy Darious Moten celną trójką rozpoczął czwartą kwartę, a następnie udaną akcją popisał się Paliukenas, w sopockiej drużynie tliła się jeszcze nadzieja na zmianę losów spotkania. Gliwiczanie jednak mieli zupełnie inne plany. Po raz kolejny za trzy trafił Varnado, a dodatkowo lider klasyfikacji punktujących EBL miał wsparcie w grze innych zawodników. To wciąż zapewniało gościom  komfortowe prowadzenie. Zamknąć sprawę rywalizacji w połowie czwartej kwarty postanowił wspomniany wcześniej Varnado – kolejne dwie trójki i dodatkowo dobra akcja z „pomalowanego” pozwoliło GTK przekroczyć barierę zdobytych 100 punktów i dodatkowo przypieczętowało pierwsze zwycięstwo w wyjazdowym spotkaniu w sezonie 2020/2021. (73:101) W końcowych minutach trenerzy obu drużyn zdecydowali się na wprowadzenie młodych zawodników. Czas ten wykorzystał Daniel Ziółkowski, który krótko po wejściu zdecydował się na rzut trzypunktowy, trafił i tym samym zdobył swoje pierwsze oczka w aktualnie trwających rozgrywkach. Ostateczna różnica pomiędzy zespołami wyniosła 30 punktów. Sopocianie po raz czwarty we własnej hali musieli uznać wyższość rywali. Goście mogli cieszyć się ze zwycięstwa dzięki kapitalnej skuteczności zza łuku – gliwiczanie trafili aż 19 z 30 rzutów za trzy! Ponad połowa dorobku punktowego gości była dziełem duetu Jordon Varnado (33) i Terry’ego Hendersona Jr. (27). W ekipie gospodarzy najskuteczniejsi byli bracia Kolendowie, obaj rzucili po 14 oczek.

Najbliższa okazja do rehabilitacji już w poniedziałek – o godzinie 19:00 Trefl w ERGO Arenie rozpocznie mecz z Polskim Cukrem Toruń.

Galeria zdjęć z meczu, Foto: Antoine Floue

{gallery}articles/2020/1023{/gallery}

Energa Basket Liga, etap I, kolejka 10:

Trefl Sopot – GTK Gliwice 80:110 (14:32, 31:29, 14:22, 21:27)

Trefl Sopot: Michał Kolenda 14, Łukasz Kolenda 14, Karol Gruszecki 11, Dominik Olejniczak 8, Paweł Leończyk 6 oraz TJ Haws 9, Martynas Paliukenas 8, Witalij Kowalenko 4, Darious Moten 3, Daniel Ziółkowski 3, Sebastian Rompa 0, Patryk Pułkotycki 0.

Trener: Marcin Stefański

GTK Gliwice: Jordon Varnado 33, Terry Henderson Jr. 27, Josh Perkins 27, Daniel Gołębiowski 12, Malcolm Rhett 11 oraz Łukasz Diduszko 5, Kacper Radwański 2, Mateusz Szlachetka 2, Bartosz Majewski 0, Szymon Wąsik 0, Stanisław Heliński 0.

Trener: Matthias Zollner

Sędziowie: P. Pastusiak, K. Tuński, T. Tybor

Z hali ERGO Arena: Antoine FLOUE

Foto: autor 

By kkorpas

9 thoughts on “Pogrom w ERGO Arenie! Trefl przegrywa 30 punktami!”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *