Gdy w drugiej kwarcie odrobili straty i wyszli nawet na dwucyfrowe prowadzenie wydawało się, że koszykarze Asseco Arki mają już mecz pod kontrolą. Niestety, po przerwie gdynianie rzucili zaledwie 25 punktów.

Początek meczu należał do gości. Niezwykle aktywni byli Sherron Dorsey-Walker oraz Martins Laksa, a po akcji wykończonej przez Romana Szymańskiego było już 16:7. Sytuację lubelskiego klubu poprawiał jeszcze, doskonale znany w Gdyni Armani Moore, ale straty rzutami z dystansu zaczął odrabiać Filip Dylewicz. Po 10 minutach było 22:18 dla przyjezdnych. Drugą kwartę Asseco Arka rozpoczęła od serii 14:2 i już po akcji Wojciecha Czerlonki zdobywała przewagę. Dzięki Krzysztofowi Szubardze różnica na korzyść ekipy trenera Przemysława Frasunkiewicza wynosiła już dziewięć punktów. Pszczółka Start dopiero później wzięła się za zmniejszanie tej różnicy. Po zagraniach Kacpra Borowskiego i Lestera Medforda Jr przegrywała tylko 39:43 po pierwszej połowie.

Zaraz na początku trzeciej kwarty, nie chciany niegdyś w Gdyni, Szymański doprowadził do wyrównania. Spotkanie było zacięte, a zespół będący aktualnie na prowadzeniu zmieniał się właściwie co akcję. Dopiero po późniejszej trójce Kamila Łączyńskiego zespół trenera Davida Dedeka potrafił uciec na pięć punktów. Asseco Arka ciągle była blisko, a do kolejnego remisu 57:57 doprowadził Mikołaj Witliński. Gdynianie mieli jednak spore problemy z konstruowaniem ofensywy i z trafianiem do kosza. W pewnym momencie ich licznik zatrzymał na 60, odblokował go dopiero po 4 minutach (!) trójką Dylewicz. Wykorzystali to wicemistrzowie Polski. W kolejnej części meczu znowu aktywny był Borowski, a to – oraz trójka Dorsey-Walkera – pozwoliło gościom zdobyć nawet dziewięć, a chwilę później nawet 13 punktów przewagi. Ostatecznie ekipa z Lublina zwyciężyła 79:68

Najlepszym graczem gości był Kacper Borowski z 20 punktami i 7 zbiórkami. W ekipie gospodarzy wyróżniał się Filip Dylewicz z 16 punktami i 6 zbiórkami.  Ponad połowę punktów zdobyli gracze powyżej 36 roku życia (Dylewicz, Szubarga i Adam Hrycaniuk). Swojego dnia nie miał Przemysław Żołnierewicz, który już w połowie trzeciej kwarty popełnił faul i zakończył grę.

 Zagraliśmy dzisiaj bardzo ambitnie. Starczyło nam dzisiaj sił tylko na 30 minut. Myślę, że młodsi gracze muszą wziąć na siebie trochę więcej odpowiedzialności i zacząć myśleć na poważnie o swojej roli w zespole. Ja już powiedziałem, że nieważne, czy ktoś ma 40 czy 18 lat – jeśli będzie grał dobrze, to dostanie minuty. Grając z jednym z faworytów rozgrywek, młodszych graczy przybiła presja – powiedział po meczu trener Przemysław Frasunkiewicz.

Galeria zdjęć, Foto: plk.pl, Mariusz Mazurczak

Energa Basket Liga, etap I, kolejka 3:

Asseco Arka Gdynia – Pszczółka Start Lublin 68:79 (18:22, 25:17, 14:18, 11:22) 

Asseco Arka: Dylewicz 16, Szubarga 15, Witliński 11, Hrycaniuk 8 (13 zb.), Żołnierewicz 5, Czerlonko 5, Wołoszyn 5, Kowalczyk 3, Malczyk 0, Kaszowski 0.

Trener: Przemysław Frasunkiewicz. 

Pszczółka Start: Borowski 20, Dorsey-Walker 16, Laksa 14, Medford Jr 9, Szymański 6, Łączyński 3, Dziemba 2, Jeszke 0, Pelczar 0.

Trener: David Dedek. 

Sędziowie: T. Trawicki, D. Ottenburger, Ł. Andrzejewski

  

Z hali Gdynia Arena: Ziemowit BUJKO

By kkorpas

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *