Żółto-czarni bardzo dobrze weszli w spotkanie. Koszykarze z Sopotu objęli prowadzenie i grali na wysokiej skuteczności. Po udanej akcji Nany Foullanda Trefl miał pięć punktów przewagi (4:9). Gospodarze zminimalizowali różnicę do jednego oczka (12:13), lecz za trzy trafił Paweł Leończyk. Gracze z Zielonej Góry wciąż jednak napierali i w końcu dopięli swego – na 2 minuty i 20 sekund przed końcem kwarty piłkę w koszu umieścił Ivica Radić, a Stelmet po raz pierwszy objął prowadzenie (21:20). Do końca kwarty gra była bardzo wyrównana, a na 3 sekundy przed syreną świetną akcją popisał się Carlos Medlock, który zdobył trzy punkty z bardzo niewygodnej pozycji (28:28).

Zawodnicy #sercasopotu świetnie zainaugurowali drugą kwartę – trójki Jeffa Robersona oraz Witalija Kowalenki dały sześć punktów przewagi, a o przerwę na żądanie poprosił trener Žan Tabak. Na niewiele się ona zdała, gdyż po powrocie na parkiet w popisowych akcjach dwukrotnie trafił Leończyk i Trefl po raz pierwszy zyskał dwucyfrową różnicę na swoją korzyść! (30:40) Impuls do odrabiania strat gospodarzom dał ich kapitan Łukasz Koszarek, który dwukrotnie dał się sfaulować Medlockowi, a przy tym raz zanotował akcję „2+1”. Sopocianie nie potrafili zdobyć kolejnych punktów, a ich przewaga topniała. Impas przełamał dopiero Kowalenko przy wyniku 39:40 dla Trefla. Końcówka kwarty należała do Łukasza Kolendy, który zdobył siedem punktów, a w tym efektownie trafił za trzy, przez co na przerwę zespoły schodziły przy korzystnym wyniku dla gości (46:50).

Druga połowa kompletnie nie przypominała pierwszej, wyrównanej części meczu. Gospodarze szybko odrobili starty, a później, w bardzo krótkim czasie, zaczęli budować swoją przewagę. Koszykarzom Stelmetu „siedziały” rzuty zarówno za trzy, jak i dwa, zaś Trefl był bezradny zarówno w defensywie, jak i ofensywie. Nie pomogły zmiany czy czas na żądanie wzięty przez trenera Marcina Stefańskiego. Po 6 minutach drugiej połowy zielonogórzanie prowadzili już 71:59! Co więcej, z każdą kolejną akcją ich gra wyglądała coraz lepiej, zaś na zupełnie innym biegunie znajdowali się koszykarze Trefla Sopot. Dziesięć minut trzeciej kwarty zmieniło wszystko – Stelmet prowadził 84:64 i losy meczu były już praktycznie przesądzone.

W ostatniej kwarcie miejscowi nie zatrzymywali się, zaś Marcin Stefański zdając sobie sprawę, że zespół nie zdoła odwrócić losów rywalizacji, dał szanse zmiennikom. Jednym z nich był Sebastian Rompa. Wychowanek Trefla, pomimo porażki drużyny, z pewnością zapamięta dzisiejszy dzień na długo, gdyż zdobył swoje pierwsze punkty w rozgrywkach Energa Basket Ligi!

Ostatecznie Stelmet wygrał różnicą trzydziestu punktów, 110:80. Najskuteczniejszym zawodnikiem Trefla Sopot był Carlos Medlock, który zgromadził 15 oczek. Piąte double-double w tym sezonie zanotował Nana Foulland (10 punktów, 15 zbiórek), zaś pierwsze punkty na najwyższym szczeblu rozgrywkowym zdobył Sebastian Rompa. Dla zwycięzców najlepiej punktował Ivica Radić, który także zaliczył double-double (21 punktów, 11 zbiórek), 16 oczek zdobył Jarosław Zyskowski.

Galeria zdjęć z meczu: foto plk.pl, Tomasz Browarczyk, Stelmet Enea

 

Stelmet Enea BC Zielona Góra – Trefl Sopot 110:80 (28:28, 18:22, 38:14, 26:16)

 

Stelmet: Jarosław Zyskowski 16, Ludvig Hakanson 11, Joe Thomasson 9, Tony Meier 6, Drew Gordon 6 oraz Ivica Radić 21 (11 zb.), Przemysław Zamojski 12, Łukasz Koszarek 10, Marcel Ponitka 8, Kacper Mąkowski 6, Mikołaj Witliński 5, Kacper Traczyk 0.

Trener: Žan Tabak

 

Trefl: Carlos Medlock 15, Paweł Leończyk 14, Nana Foulland 10 (15 zb.), Michał Kolenda 6, Cameron Ayers 2 oraz Łukasz Kolenda 13, Jeff Roberson 8, Witalij Kowalenko 6, Karol Kamiński 4, Sebastian Rompa 2, Mikołaj Kurpisz 0.

Trener: Marcin Stefański.

 

Sędziowie: M. Chrakowiecki, Ł. Jankowski, M. Dębowski

 

 

——————————————-

Źródło: materiał prasowy Trefl Sopot

Foto: plk.pl, Tomasz Browarczyk, Stelmet Enea

By kkorpas

One thought on “Stelmet Enea za mocny dla Trefla!”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *