Od początku rywalizacja była wyrównana aczkolwiek to Arka łatwiej dochodziła do klarownych sytuacji do zdobycia punktów, Po celnym rzucie za trzy Sebastiana Kowalczyka, legioniści wyszli na krótkie prowadzenie 9:8, ale błyskawicznie dwukrotnie tym samym odpowiedzieli goście. James Florence i Josh Bostic robili swoje – po akcji 2+1 tego drugiego Arka miała już osiem punktów przewagi. Reagował jeszcze Jakub Karolak, ale po 10 minutach i trafieniach Krzysztofa Szubargi to gdynianie prowadzili 33:20. Skuteczni, silni rywale warszawian nie pozwalali stołecznym na zbyt wiele, co znalazło odzwierciedlenie w rezultacie pierwszej kwarty, którą Arka wygrała 33:20.

Druga kwarta, to dobra dyspozycja Bostica, któremu starał się odpowiadać Filip Matczak. Legia powoli odrabiała straty i przewaga gości topniała z każdą chwilą. Dodatkowo zespół trenera Przemysława Frasunkiewicza często uciekał się do przewinień. Po faulu niesportowym Bartłomieja Wołoszyna Legia zbliżyła się na pięć punktów i jak się okazało to był impuls do dalszej walki, bowiem po trafieniach Mariusza Konopatzkiego i Kowalczyka było blisko remisu. Kompletnym zaskoczeniem dla rywala były dwa trafienia z dystansu Adama Linowskiego. Udany wjazd pod kosz zaliczył jeszcze Matczak czym ustalił wynik pierwszej połowy: 47:47.

Trzecią kwartę od dwóch celnych trójek rozpoczęli przybysze. Nagle jednak zatracili skuteczność. W miarę upływu czasu na dobre tory powrócili natomiast legioniści i po trzech skutecznych akcjach Karolaka wyszli na prowadzenie 60:58. To ten sam Kuba Karolak, który w pamiętnych derbach Arki z Treflem Sopot (gdzie wówczas występował) w ostatniej sekundzie rzutem z dystansu odmienił wynik meczu. Również w czwartkowym starciu był prawdziwym „katem Arki”. Zdobył łącznie 31 punktów! Legia grała, jak w transie. Złapała wiatr w żagle i nie zamierzała poprzestawać na skromnym prowadzeniu. Powiększył je Keanu Pinder po tym jak, nietypowo dla niego, trafił za trzy punkty. Po 30 minutach gry stołeczni koszykarze cieszyli się z rezultatu 69:64.

To nie wszystko na co stać było tego dnia zawodników trenera Tane Spaseva. Heroiczną walkę warszawian doceniali kibice, którzy bardzo głośnym dopingiem próbowali pomóc swoim ulubieńcom. Przynosiło to skutek – Legia wciąż prowadziła grając jeszcze lepiej niż dotychczas. W czwartej kwarcie zespół z Warszawy uciekał nawet na 10 punktów po trafieniu Patryka Nowerskiego. O lepszy wynik walczyli Bostic z Adamem Łapetą, ale podczas gdy gdynianie pudłowali niemiłosiernie, miejscowi ciągle trafiali! Nie do zatrzymania był Karolak, raz za razem dziurawiący kosz rywali, a pewny na linii rzutów okazywał się Kowalczyk. Zawodnik, który pierwsze kroki w zawodowej koszykówce stawiał w Gdyni (najpierw w Starcie, a potem w Asseco) trafił 10 z 12 rzutów z linii. W końcówce gdynianom udało się jeszcze zbliżyć na 6 punktów, co nastąpiło po rzutach Deivydasa Dulkysa i Florence’a, ale Legia była zbyt silna. Ostatnie sekundy to już wielka radość na trybunach, gdy padła setka po wolnym Matczaka. Koszykarze Legii, skazywani na porażkę, pokazali serce do walki i po raz drugi zaskoczyli Arkę zwyciężając 100:94 i doprowadzając do remisu 2:2 w ćwierćfinale play-off Energa Basket Ligi. Piąty mecz w niedzielę w Gdyni. Na zwycięzcę czeka już Anwil Włocławek, który 3:0 pokonał Arged BMSlam Stal Ostrów Wielkopolski.

Zespół gospodarzy do czwartkowego triumfu poprowadziło trio graczy z Trójmiasta: Jakub Karolak, który trafił 13 z 18 rzutów z gry (72%), w tym 3 na 6 trójek, Sebastian Kowalczyk (20 punktów, 8 zbiórek oraz Filip Matczak (15 punktów, 8 zbiórek, 8 asyst). W Arce mimo 20 zdobytych punktów zawiódł James Florence, trafił jedynie 2 trójki na 10 prób. Najskuteczniejszy był Josh Bostic – 29 punktów. Gdynianie zdecydowanie przegrali „deskę” (30:41), pozwalając miejscowym aż 12 razy zebrać piłkę z atakowanej tablicy.

Galeria zdjęć z meczu, Foto: legiakosz.com, Paweł Kołakowski

 

Legia Warszawa – Arka Gdynia 100:94 (20:33, 27:14, 22:1, 31:30)

 

Legia: Karolak 31, Kowalczyk 20, Matczak 15, Konopatzki 11, Linowski 6, Pinder 6, Kołodziej 4, Patiejew 4, Nowerski 3, Bilbao 0, Kucharski 0.

Trener: Tane Spasev.

 

Arka: Bostic 29, Florence 20, Dulkys 11, Łapeta 10, Wołoszyn 9, Szubarga 6, Ginyard 4, Upshaw 3, Ponitka 2, Wyka 0, Garbacz 0.

Trener: Przemysław Frasunkiewicz.

 

Sędziowie: M. Ćmikiewicz, S. Moszakowski, T. Trybalski

 

 

———————————————

Źródło i foto: legiakosz.com

By kkorpas

2 thoughts on “Do pięciu razy sztuka! Druga porażka w Warszawie!”
  1. … [Trackback]

    […] Here you can find 56281 additional Information to that Topic: sportowagdynia.eu/index.php/2019/05/09/do-pieciu-razy-sztuka-druga-porazka-w-warszawie/ […]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *