Nic dziwnego, że nie tylko medal, który jest stawką tej serii, ale także chęć rewanżu przyświecała przed spotkaniem gdyńskim koszykarkom.

Początek spotkania w hali gier GCS przy Olimpijskiej był wyrównany. Już jednak od pierwszych minut dało się zauważyć problemy ze skutecznością zawodniczek Ślęzy. Co prawda Taisiia Udodenko oraz Marissa Kastanek zdobyły dość szybko cztery punkty, ale kolejne trzy rzuty wrocławianek chybiły celu. Pięć kolejnych oczek Barbory Balintovej pozwoliło Arce wyjść na prowadzenie – po czterech minutach mieliśmy wynik 7:6. Od tego momentu rozpoczęło się budowanie przewagi w wykonaniu gospodyń. Gdynianki bez większych problemów przebijały się do strefy podkoszowej, a po drugiej stronie parkietu koszykarki Ślęzy pudłowały na potęgę. Po trzypunktowym trafieniu Nii Coffey na 14:6 trener Arkadiusz Rusin poprosił o czas.

Time-out nie odblokował jednak jego podopiecznych, które nadal nie potrafiły przymierzyć. Tymczasem Coffey rozkręciła się na dobre i w dwóch kolejnych akcjach zdobyła kolejne punkty. Serię punktową gospodyń przerwała Terezia Palenikova, lecz był to jedynie symboliczny przerywnik. Arka kontynuowała dobrą grę, Ślęza kontynuowała pudłowanie. Piąty i ostatni celny rzut z gry 1KS-u autorstwa Lei Miletic sprawił, że pierwsza kwarta zakończyła się prowadzeniem gospodyń 22:10.

Druga odsłona rozpoczęła się od błyskawicznej trójki Kamili Podgórnej oraz dwóch punktów Aldony Morawiec. Problemy żółto-czerwonych nie ustały, co pozwoliło miejscowym szybko powiększać swoją przewagę. Sprawy w mgnieniu oka wymknęły się spod kontroli Ślęzy. Trener Rusin próbował różnych zestawień personalnych, ale żadna piątka nie potrafiła jednocześnie zatrzymać Arki oraz trafiać do kosza. Były momenty, w których zawodniczki Gundarsa Vetry również pudłowały, ale wrocławianki nie były w stanie tego wykorzystać, ponieważ same wykazywały się nieskutecznością. W połowie drugiej kwarty przez dwie minuty żadna ze stron nie powiększyła swojego dorobku. Zrobiła to dopiero Udodenko, trafiając na 16:32. Trwającą ponad 4 minuty niemoc Arki przełamała zaś Emma Cannon. Druga kwarta zakończyła się bezpośrednią rywalizacją amerykańskiej skrzydłowej gdynianek z koszykarkami Ślęzy. Cannon zdobyła sześć oczek, wrocławianki siedem ale to gdynianki schodziły na przerwę prowadząc 40:23.

Po wznowieniu gry trzy punkty zdobyła Balintova przypominając, która z drużyn kontroluje spotkanie. Ślęza odpowiedziała oczkami Sydney Colson oraz Darii Marciniak, ale po lay-upie środkowej 1KS-u błyskawicznie dwa oczka dołożyła Cannon. Chwilę później pod kosz weszła Coffey a Udodenko trafiła z półdystansu i mieliśmy 47:29 dla Arki. Na kolejne punkty trzeba było czekać półtorej minuty, a ich autorką była bardzo dobrze dysponowana Balintova. Okres przyzwoitej gry Ślęzy przełożył się na punkty Agaty Dobrowolskiej i Cierry Burdick, ale po raz kolejny było to zdecydowanie zbyt mało, żeby wykorzystać w pełni niemoc ofensywną przeciwniczek. Te po wspomnianym rzucie słowackiej rozgrywającej ponownie czekały na punkty kilka minut, ale gdy już się doczekały, zdobyły osiem oczek, podczas gdy wrocławianki zaledwie dwa. Na dziesięć minut przed końcem Arka prowadziła 57:35 i czwarta kwarta była zaledwie formalnością.

I tak rzeczywiście się stało. Ponownie worek z punktami otworzyła Balintova, a Ślęza na swoje pierwsze trafienie czekała 2,5 minuty, kiedy to pod kosz weszła filigranowa Colson. Trójką na 64:37 popisała się Martyna Stelmach i można było się zastanawiać, czy różnica punktowa pomiędzy obiema drużynami przekroczy 30 punktów. Po trzypunktowym trafieniu Anny Makurat osiągnęła 30 oczek, ale błyskawiczna odpowiedź Udodenko zahamowała dalsze powiększanie się przewagi gospodyń. Wrocławianki ambitnie walczyły o przekroczenie bariery 50 punktów, a gdynianki – 70. Jako pierwsze dopięły swego miejscowe, ale dzięki wcześniejszej serii Ślęzy 9:0, także i przyjezdne osiągnęły w końcowych sekundach cel.

Arka zagrała znakomite spotkanie, praktycznie od początku meczu kontrolowała wydarzenia i bezlitośnie wykorzystywała słabą obronę oraz brak skuteczności Ślęzy. Dało jej to pierwsze w sezonie, ale jakże ważne zwycięstwo nad mistrzyniami Polski sprzed dwóch lat. Najlepsza w szeregach miejscowych była Barbora Balintova, która 16 punktów wzbogaciła o 8 asyst i 6 zbiórek, Emma Cannon miała o punkt mniej, dodając 9 zbiórek. W ekipie gościń brylowała Taisia Udodenko, która zdobyła double-double (18 punktów, 11 zbiórek), 12 punktów trafiła Sydney Colson.

Drugi mecz w walce o brąz odbędzie się się w piątek , 26 kwietnia, o godz. 18:25 we Wrocławiu.

Galeria zdjęć z meczu, Foto: Piotr Sukiennicki

{gallery/2019/0423{/gallery}

 

Arka Gdynia – Ślęza Wrocław 71:52 (22:10, 18:13, 17:12, 14:17)

 

Arka: Balintova 16, Cannon 15, Coffey 11, Morawiec 9, Makurat 5, Jurcenkova 4, Podgórna 3, Stelmach 3, Baltkojiene 3, Greinacher 2, Rembiszewska 0.

Trener: Gundars Vetra

 

Ślęza: Udodenko 18 (11 zb), Colson 12, Miletic 6, Marciniak 4, Palenikova 4, Szybała 2, Kastanek 2, Burdick 2, Dobrowolska 2, Dikeoulakou 0.

Trener: Arkadiusz Rusin

 

Sędziowie: M. Proc, B. Kucharski, M. Adameczek

 

 

Z hali gier GCS: Ziemowit BUJKO,

Foto: Piotr Sukiennicki

By kkorpas

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *