Gdynianie początkowo prowadzili z kielczanami 6:3 i przez pewien czas nie pozwalali odskoczyć gospodarzom na większą odległość bramkową. Drużyna PGE VIVE szybko objęła jednak kontrolę nad spotkaniem i ostatecznie pokonała gdynian trzynastoma trafieniami. W spotkaniu w szeregach Vive zabrakło Michała Jureckiego oraz Luki Cindricia i Daniela Dujshebaeva, po raz pierwszy w tym roku na parkiecie zobaczyliśmy natomiast Arctioma Karaloka.

Pierwsze spotkanie w Hali Legionów tego roku rozpoczęło się dość niespodziewanie, bo od prowadzenia gości 3:1 Prowadzenie to, w dużej mierze dzięki dobrej postawie swojego bramkarza, Macieja Pieńczewskiego, gdynianie powiększyli do trzech trafień w dziesiątej minucie meczu (6:3). Cztery szybkie kontry w wykonaniu Blaza Janca (trzy) i Karaloka (jedna) wystarczyły jednak, by w ciągu trzech minut to kielczanie przejęli kontrolę i objęli prowadzenie 7:6.

Atakiem gospodarzy od początku dyrygował Mariusz Jurkiewicz, który do obrony zbiegał na swoja ulubioną pozycję drugiego obrońcy. Jedyną zmianą dokonywaną przez trenera Talanta Dujshebaeva w defensywie, było wpuszczanie Marko Mamicia na środek, obok Karaloka, zamiast Uladzislaua Kulesha, który na lewej połówce grał jedynie w ataku. Po kwadransie nastąpiła tradycyjna zmiana warty. Do końca pierwszej połowy kieleccy zawodnicy ustabilizowali przebieg pojedynku, który, schodząc na przerwę, wygrywali 20:12.

Drugą połowę mistrzowie Polski rozpoczęli z Filipem Iviciem na bramce oraz Jancem, Krzysztofem Lijewskim, Alexem Dujshebaevem, Kuleshem, Mateuszem Jachlewskim i Julenem Aginagalde w polu. Mamić ponownie wbiegał na boisko do defensywy, ale tym razem zmieniając na środku Alexa. Gdynianie stawiali dzielny opór żółto-biało-niebieskim i powoli, krok po kroku odrabiali straty. W czterdziestej trzeciej minucie tracili do kielczan pięć bramek. Nie było jednak mowy o utracie kontroli nad przebiegiem meczu przez kielczan. Doświadczenie mistrzów wzięło górę. Podobnie jak w pierwszej części gry, wystarczyło im kilka kontr, by znów odjechać rywalom na osiem trafień. Na dziesięć minut przed końcem spotkania prowadzili 29:21.

Na ostatniej prostej drużyna PGE VIVE jeszcze powiększyła prowadzenie nad gdynianami i ostatecznie wygrała 38:25. Ark mimo porażki nie ma się czego wstydzić.

Galeria zdjęć z meczu I, Foto: Patryk Ptak

Galeria zdjęć z meczu II, Foto: Olga Pietrzak

 

PGE VIVE Kielce – Arka Gdynia 38:25 (20:12)

 

PGE VIVE Kielce: Ivić, Cupara – Bis 3, A. Dujshebaev 4, Aginagalde 4, Jachlewski, Janc 9, Lijewski, Jurkiewicz 1, Kulesh 2, Moryto 9, Mamić, Fernandez 3, Karalok 3.

 

Arka Gdynia: Michalczuk, Zimakowski 1, Pieńczewski – Ćwikliński 1, Przysiek 11, Jasowicz 4, Czaja, Lisiewicz 3, Jamioł 1, Rychlewski, Skwierawski 1, Wolski, Wołowiec 3, Rutkowski

——————————————–

Źródło i foto: kielcehandball.pl

 

By kkorpas

8 thoughts on “Nie było niespodzianki w Kielcach”
  1. セックス ボット アメリカのどこで本物のラブドールを手に入れることができますか?男性のためのダッチワイフを持つことの重要性ダッチワイフを購入する理由とその理由は?あなたのためにセックス人形をオーラルセックスにする方法は?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *