Jednak dla gdańszczan, ewentualne pokonanie wielokrotnego mistrza Polski było kwestią ambicji, prestiżu, a także pozwalało zachować miano drużyny niepokonanej od siedmiu spotkań.

Oba zespoły na początku postanowiły zabezpieczyć przede wszystkim dostęp do swojej bramki. Luki w gdańskiej defensywie mogli wykorzystać najpierw Mateusz Bepierszcz, a potem Filip Drzewiecki z Emilem Švecem, ale ich próby świetnie udaremnił Evan Cowley. Niewykorzystane sytuacje lubią się jednak mścić. Tak było i tym razem. Jegor Rożkow dopadł do krążka odbitego przez Miroslava Kopřivę i umieścił go w siatce. Następnie goście próbowali się otworzyć i doprowadzić do remisu, ale świetnie bronił Cowley. Do szatni oba zespoły zjechały z jednobramkowym prowadzeniem gospodarzy.

Gospodarze tuż po rozpoczęciu drugiej tercji zdecydowanie przycisnęli zespół z Krakowa. Efektem czego była bramka w 25. minucie autorstwa Aleksandra Gołowina. Rosjanin obrócił się z krążkiem, oddał strzał, „guma” odbiła się od słupka i mimo próby wybicia jej przed krakowskich defensorów, przekroczyła linię bramkową. Podopieczni Rudolfa Roháčka nie potrafili sobie poradzić, ze świetnie ustawionym taktycznie zespołem Marka Ziętary. Gospodarze konsekwentnie grali swoje i jedynie dobra postawa Kopřivy ratowała przyjezdnych przed stratą kolejnych bramek. Zawodnicy trenera Ziętary zdołali jednak jeszcze przed przerwą strzelić trzecią bramkę. Jan Krasowskij z najbliższej odległości wykorzystał liczebną przewagę na 21 sekund przed końcem drugiej tercji. 

Wysokie prowadzenie uśpiło gospodarzy, co srodze się na nich zemściło. Cracovia nie zamierzała się bowiem poddać i już po 47 sekundach trzeciej tercji strzeliła bramkę. Michal Vachovec zmienił lot krążka po strzale z niebieskiej Mateusza Sordona, czym zaskoczył Cowleya. Goście poczuli krew i w 46. minucie, grając w osłabieniu strzelili kontaktową bramkę. Damian Kapica znalazł się w sytuacji sam an sam z bramkarzem, ale Amerykanin wyczuł jego intencje, przy dobitce Kamila Kalinowskiego był jednak bez szans. Gra gospodarzy całkiem się posypała, jakby ktoś w szatni wymienił zespół, który przez dwie tercje dyktował warunki w meczu. Krakowianie tymczasem uparcie dążyli do wyrównania, a gdyby się dało, to i do zwycięstwa. Dopięli swego w 52. minucie, a wyrównującą bramkę zdobył Švec, który wykorzystał odbicie krążka za bramką i pokonał leżącego Cowleya. Gospodarze kompletnie się pogubili i krakowianie byli coraz bliżej zdobycia czwartej bramki. Gdańszczanom udało się jednak dotrwać do końcowej syreny. W dogrywce złotą bramkę, która dała hokeistom z Gdańska siódme zwycięstwo z rzędu, zdobył Jan Steber. 

Gdańszczanie MH Automatyka już w środę zmierzy się u siebie z PGE Orlikiem Opole w pierwszym meczu fazy preplay-off. Drużyna, która wygra dwa mecze awansuje do ćwierćfinału. Cracovia zaś w ćwierćfinale zagra z JKH GKS-em Jastrzębie. 

Galeria zdjęć z meczu, Foto: Ziemowit BUJKO:

{gallery}articles/2019/0127h{/gallery} 

 

MH Automatyka Gdańsk – Comarch Cracovia 4:3D (1:0, 2:0, 0:3, d. 1:0)

 

1:0 – Jegor Rożkow – Władisław Jełakow, Aleksandr Gołowin (07:54)

2:0 – Aleksandr Gołowin (24:13)

3:0 – Jan Krasowskj – Konstantin Tieslukiewicz (39:39, 5/4)

3:1 – Michal Vachovec – Mateusz Sordon (40:47)

3:2 – Kamil Kalinowski – Damian Kapica (45:32, 4/5)

3:3 – Emil Švec – Kasper Bryniczka, Karol Kisielewski (51:07)

4:3 – Jan Steber – Petr Polodna (62:44)

 

MH Automatyka: Cowley – Cunik, Malý; Steber, Polodna, Vitek – Tieslukiewicz, Krasowskij; Jełakow, Rożkow, Gołowin – Pastryk, Lehmann; Danieluk, Mac. Rompkowski, Marzec – Dolny (2); Stasiewicz, Pesta, Samusienka.

Trener: Marek Ziętara

 

Comarch Cracovia: Kopřiva – Kruczek, Gajor; Kalinowski (4), Kapica (2) – Mat. Rompkowski (2), Sordon; Bepierszcz (2), Vachovec, Csamangó – Jáchym (2), Ježek; Švec, Domogała, Drzewiecki – Kamienieu, Musioł; Kisielewski, Bryniczka, Zygmunt.

Trener: Rudolf Rohacek

 

Sędziowie: P. Breske, T. Radzik – P. Kosidło, D. Lipiński

 

Strzały: 34 – 41.

 

Kary: 2 min. – 12 min.

 

Widzów: 1500.

 

 

Z hali Olivia: Ziemowit BUJKO,

Foto: autor

 

By kkorpas

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *