Bardzo aktywny na początku spotkania był Kacper Borowski, a po jego trafieniach TBV Start prowadził 8:1. Już w tej części meczu na parkiecie pojawił się Marcin Dutkiewicz, a swoje punkty zdobywał Joe Thomasson. Arka jednak krok po kroku odrabiała straty, a po akcji Filipa Dylewicza po 10 minutach był remis po 17.

W drugiej kwarcie bardzo starał się Adam Łapeta, ale dzięki Devonte Upsonowi to goście ciągle mieli przewagę. Dopiero późniejsze trafienia Josha Bostica i Jamesa Florence’a ustawiały w lepszej sytuacji gdynian. Odpowiadał na to aż trzema rzutami z dystansu Thomasson. Ostatecznie jednak to ekipa trenera Przemysława Frasunkiewicza wygrywała po pierwszej połowie 42:39.

W trzeciej kwarcie Arka starała się być drużyną z ofensywną inicjatywą – pomagali w tym przede wszystkim Bostic i Robert Upshaw. Po późniejszej trójce Marcela Ponitki gospodarze mieli już 14 punktów przewagi. Straty starali się odrabiać Borowski oraz Thomasson, ale po 30 minutach było 64:52 dla gdynian.

Wsady Łapety na początku czwartej kwarty były efektowne, ale z kolei trójki Wojciecha Czerlonki zbliżały gości. W pewnym momencie TBV Start przegrywał już tylko pięcioma punktami po kolejnym trafieniu Borowskiego. Gospodarze kontrolowali już jednak sytuację na parkiecie i ostatecznie zwyciężyli 83:78.

Najlepszym graczem Arki był Josh Bostic, który zanotował 26 punktów, 4 zbiórki i 6 asyst. 5 na 6 rzutów z gry trafił Adam Łapeta. W zespole z Lublina wyróżnił się Joe Thomasson z 21 punktami i Kacper Borowski – z 19.

 

Arka Gdynia – TBV Start Lublin 83:78 (17:17, 25:22, 22:13, 19:26)

 

Arka: Bostic 26, Łapeta 14, Florence 12, Ponitka 11, Upshaw 8, Dulkys 7, Dylewicz 2, Szubarga 2, Garbacz 1, Wyka 0.

Trener: Przemysław Frasunkewicz.

 

TBV Start: Thomasson 21, Borowski 19, Washington 14, Gaddefors 8, Czerlonko 8, Upson 4, Dziemba 2, Szymański 2, Gospodarek 0, Dutkiewicz 0, Mirković 0.

Trener: David Dedek.

 

Sędziowie: M. Maliszewski, M. Sosin, T. Szczurewski.

 

 

Z hali Gdynia Arena: Andrzej BASISTA

Foto: autor

By kkorpas

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *