Będącej na fali Arce przyszło się zmierzyć na wyjeździe z ekipą Śląska. „Wojskowi” z Wrocławia dotychczas w tej edycji Ekstraklasy prezentowali podobny poziom do swoich rywali, a więc szykowało się dość wyrównane spotkanie. Piłkarze sprostali oczekiwaniom i zaprezentowali całkiem porządne półtorej godziny futbolu. 

Początek spotkania należał do gospodarzy. Oddali oni kilka strzałów z dystansu, lecz Pavels Steinbors nie był nawet zmuszony do interwencji. Arkowcy wyprowadzili jednak dwie piekielnie groźne akcje. W 34 minucie o włos od bramki po uderzeniu głową był Maciej Jankowski, a niespełna 5 minut później widzów zaskoczył Mateusz Młyński. Przyjął piłkę przed polem karnym, zabawił się z Dorde Cotrą i Wojciechem Gollą, po czym posłał spokojnie piłkę między nogami Jakuba Słowika. To pierwsza ekstraklasowa bramka w karierze zaledwie 17-letniego zawodnika, który mimo swego wieku wcale nie odstaje od reszty kadry żółto-niebieskich. Przed samym końcem pierwszej części meczu jednak poziom stresu kibiców Arki wzrósł. Damian Zbozień zagrał piłkę ręką w polu karnym, arbiter skorzystał z systemu VAR i wskazał na wapno. Jedenastkę na bramkę zamienił Marcin Robak i wyrównał wynik. Dwie minuty po gwizdku rozpoczynającym drugą część spotkania Arkowcy znów wyszli na prowadzenie. Podczas kontry żółto-niebieskich uwagę obrońców rywala skupił na sobie Aleksandar Kolev, po czym posłał idealną piłkę do Macieja Jankowskiego. Wykończenie było już tylko formalnością. Mimo paru okazji dla obydwu ekip wynik meczu nie zmienił się przed jego końcem. 

To kolejne 3 punkty dla będącej na fali Arki. Drużyna z Gdyni od ponad miesiąca nie doznała goryczy porażki, a zgranie zawodników pod batutą Zbigniewa Smółki coraz bardziej imponuje. Wprowadzenie do pierwszego składu młodego Mateusza Młyńskiego okazało się strzałem w dziesiątkę. Zaledwie 17-letni wychowanek Arki stał się najmłodszym strzelcem gola w historii występów żółto-niebieskich w Ekstraklasie. Oglądając takie występy możemy być spokojni nie tylko o przyszłość klubu znad morza, ale również o następne lata całej rodzimej piłki. W szkółkach polskich klubów znajduje się cała masa nieoszlifowanych diamentów proszących się o szansę – czasem zainwestowanie w lokalnego zawodnika może okazać się lepszą decyzją, niż niesprawdzone transfery z zagranicy…

 

Po 12 kolejce rozgrywek ligowych gdynianie wskoczyli do górnej ósemki w tabeli, wyprzedzając Zagłębie Lubin. Warto zaznaczyć również, że tuż przed półmetkiem rozgrywek sytuacja nadal jest wyrównana – ósma Arka traci do liderującej Jagiellonii jedynie 6 punktów. Dla wszystkich Arkowców jednak najważniejszy jest następny mecz – derby Trójmiasta. Wyczekiwane starcie odwiecznych rywali odbędzie się w sobotę 27 października o godzinie 18:00 w Gdańsku. 

Galeria zdjęć z meczu, Foto: arka.gdynia.pl

 

Lotto Ekstraklasa – 12. kolejka: 

Śląsk Wrocław – Arka Gdynia 1:2 (1:1)

0:1 Młyński 39′,

1:1 Robak 45′(k)

1:2 Jankowski 48′

 

Śląsk: Słowik – Broź, Celeban, Golla, Cotra, Pich, Augusto, Pałaszewski (76′ Radecki), Chrapek (64′ Farshad), Cholewiak (74′ Gąska), Robak.

 

Arka: Steinbors – Zbozień (74′ Socha), Maghoma, Helstrup, Marciniak, Nalepa (81′ Danch), Deja, Młyński (59′ Siemaszko), Janota, Jankowski, Kolev.

 

Żółte kartki: Augusto, Broź, Pich (Śląsk) – Młyński (Arka)

 

Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)

 

Widzów: 9195

 

 

—————————————–

Na podstawie transmisji w Canal +: Radosław KARWACKI-BASISTA

Foto: arka.gdynia.pl

 

By kkorpas

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *