Jastrzębie były oczywiście faworytami w meczu z Rekinami. Od samego początku dominowali, pokazując ogromną motywacje i pewność siebie. Od pierwszych minut gdynianie zaskoczyli rywali i szybko otworzyli wynik spotkania. Jan Domagała mógł zaprezentować swoje umiejętności biegowe. Running back Seahawks płynnie przebił się przez obronę Rekinów i zdobył pierwsze przyłożenie, które podwyższył Przemysław Portalski i gospodarze objęli prowadzenie 7:0.

Obrona Seahawks od początku grała uważnie, nie pozwalając przyjezdnym nawet zbliżyć się do pola punktowego. Dzięki takiej grze na boisko szybko powróciła formacja ofensywna Jastrzębi. Wkrótce Joe Bradley posłał bardzo dobre ponad 30-metrowe podanie, które w polu punktowym gości złapał Jakub Mazan. Kolejne podwyższenie zaliczył Portalski i miejscowi mogli się cieszyć z 14:0. Nie poprzestali jednak na tym.

W drugiej części meczu napór Seahawks trwał. Domagała wykonał jeszcze jeden świetny rajd do strefy końcowej, a krótko po tym Bradley rzutem na 20 metrów uruchomił Pawła Fabicha, który pokonała z piłką 30 metrów i zdobył czwarte przyłożenie dla swojej drużyny. Pod koniec pierwszej połowy znów Mazan przypieczętował dominację zespołu z Gdyni. Razem z Bradleyem skopiowali niemal swój wyczyn z końcówki pierwszej kwarty. Dobre 30-metrowe podanie ponownie trafiło w ręce Mazana, a ponieważ Portalski był do tej poty zabójczo skuteczny, po 24 minutach gry tablica pokazywała 35:0 dla miejscowych.

W drugiej połowie trener Maciej Cetnerowski pozwolił pograć dublerom. Jego zespół nadal dominował i wciąż kontrolował grę. Wprowadzony na boisko rezerwowy Miłosz Góralski wykonał świetny, ponad 40-jardowy bieg do strefy końcowej. Podwyższenie tym razem Rekinom udało się zablokować, mimo to ich strata sięgnęła już 41 punktów. W ostatniej części meczu Joey’a Bradleya na pozycji rozgrywającego zastąpił Mateusz Kroć. Seahawks wciąż kontrolowali mecz, chociaż wynik nie zmienił się już do końca.

Wicemistrzowie Polski zdecydowanie wykonali swoje założenia taktyczne na ten mecz. Wygrali swobodnie, zdominowali przeciwnika i pozwolili trenerowi na rotowanie składem. W rezultacie, młodzi zawodnicy mogli zdobyć bardzo ważne doświadczenie, które zaprocentuje w przyszłości.

Kolejne da mecze Seahawks rozegrają poza Gdynią. Najpierw udadzą się do Wrocławia, aby 26 maja zmierzyć się z Panterami, a następnie 3 czerwca w Tychach zagrają rewanż z Falcons. Najważniejszy mecz sezonu czeka ich jednak w Gdyni 16 czerwca, gdy podejmą Ludzi z Nizin, z Białegostoku. Stawką tego spotkania będzie bowiem najprawdopodobniej awans do finału LFA. Tydzień wcześniej natomiast, 9 czerwca Seahawks Gdynia zagrają w Belgradzie w finale Pucharu CEFL.

Galeria zdjęć z meczu, Foto: Piotr Sukiennicki:

{gallery}articles/2018/0505S{/gallery} 

Seahawks Gdynia – Warsaw Sharks 41:0 (14:0, 21:0, 6:0, 0:0)

 

Punkty dla Seahawks: Domagała 12, Mazan 12, Fabich 6, Góralski 6, Portalski 5

 

 

————————————

Z Narodowego Stadionu Rugby: Ziemowit BUJKO,

Foto: Piotr Sukiennicki

By kkorpas

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.