W ciągu kilku dni dobiegły zatem końca dwie piękne serie Trefla Gdańsk. Najpierw po szesnastu kolejnych zwycięstwach musieli uznać wyższość Jastrzębskiego Węgla, a w środowy wieczór przegrali pierwszego tie-breaka w tym sezonie, co spowodowało, że w półfinałowej rywalizacji PGE Skra Bełchatów prowadzi 1:0 i by osiągnąć finał, zawodnicy Andrei Anastasiego muszą wygrać dwa spotkana w Bełchatowie, co wydaje się zadaniem piekielnie trudnym.

Obie drużyny wyszły na to spotkanie w swoich obecnie najsilniejszych składach, Trefl rozpoczął takim składem, jak ostatnie spotkanie z Jastrzębskim. PGE Skra przystąpiła do rywalizacji po dłuższej przerwie, co widać było szczególnie w pierwszym secie. W jej poczynaniach było dużo nerwowości, dawał się we znak brak ogrania. Trefl wykorzystywał to, zaskakując rywali i zdobywając seriami punkty. W końcówce znakomicie pokazał się świeżo upieczony reprezentant Damian Schulz, udowadniając, że powołanie do kadry na mecze Ligi Narodów słusznie mu się należy. Trefl wygrał pierwszą część meczu 25:22, a dwie ostatnie piłki oddali mu goście po chybionych atakach.

W drugim secie doszło do prawdziwego pojedynku obu atakujących. Nadal świetnie grał Schulz (8 pkt, 64-procentowa skuteczność), lecz powoli budził się Mariusz Wlazły, który zdobył w tym fragmencie gry także 8 pkt (aż 70 procent skuteczności ataku!). Przez dłuższą część seta lepsi byli miejscowi, którzy prowadzili już nawet czterema punktami (12:8). Wlazły jednak asem serwisowym, a po chwili skutecznym atakiem doprowadził do wyrównania, a potem już szala przechyliła się wyraźnie na korzyść Skry, która do szatni schodziła wyraźnie w lepszych humorach (20:25).

Trzecia partia była najbardziej wyrównana i zacięta. Gdańszczanie na pięć asów serwisowych rywali w poprzedniej odpowiedzieli czterema w kolejnej. Atakujących wsparli na skrzydłach Artur Szalpuk i Milad Ebadipour. W zdobywanie punktów włączył się także po gdańskiej stronie siatki Danny McDonnell. Końcówka była bardzo nerwowa i dramatyczna. Decydowały błędy, których gospodarze popełnili mniej i wygrali 28:26.

Wicemistrzowie Polski dali popis gry w kolejnej odsłonie. Ebadipour i Srecko Lisinac niszczyli gdańszczan atomową zagrywką, a dzieła dopełniał Wlazły (7 punktów w tym secie), wspierany przez Karola Kłosa i Jakuba Bednorza. Przyjezdni przeszli przez tego seta jak taran, szybko doprowadzając do tie-breaka (25:16).

Decydujący akt był początkowo wyrównany. Do stanu 10:10 żaden zespół nie uzyskał wyraźnej przewagi. Miejscowym zaczynało jednak w końcówce brakować sił i precyzji. Osłabł Schulz, który popełnił trzy błędy, psując m.in. dwie zagrywki, Godnie zastąpili go Mateusz Mika i Piotr Nowakowski. Blok punktowy Kłosa (11:13) dał Skrze przewagę, której już nie wypuściła. Pieczątkę przybił Wlazły, zdobywając swój jedyny w tie-breaku, ale najważniejszy punkt w meczu (12:15), czym przypomniał, że tytuł MVP słusznie mu się należy.

Następne starcie gigantów już w sobotę 28 kwietnia w Bełchatowie, a w razie zwycięstwa Trefla powtórka w niedzielę.

W drugim półfinałowym meczu rozgrywanym w środę w Olsztynie losy ważyły się także przez pięć setów. Tie-break wygrali 19:17 mistrzowie Polski z Kędzierzyna-Koźla i to oni przed rewanżem we własnej hali są bliżsi finału.

Galeria zdjęć z meczu, Foto: Piotr Sukiennicki

{gallery}articles/2018/0424T{/gallery} 

Trefl Gdańsk – PGE Skra Bełchatów 2:3 (25:22, 20:25, 28:26, 16:25, 12:15)

 

Trefl: Mika 12, McDonnell 8, Schulz 23, Szalpuk 20, Nowakowski 12, Sanders, Olenderek (L), Majcherski (L), Jakubiszak 1, Niemiec, Kozłowski.

Trener: Andrea Anastasi

 

PGE Skra: Kłos 9, Łomacz, Ebadipour 23, Lisinac 14, Wlazły 26, Bednorz 12, Piechocki (L), Milczarek (L), Penchev, Romać, Janusz, Czarnowski.

Trener: Roberto Piazza

 

Sędziowie: M. Maciejewski, J. Makowski

 

MVP meczu: Mariusz Wlazły (PGE Skra)

 

Widzów: 4050

 

 

Z hali ERGO Arena: Piotr SUKIENNICKI,

Foto: autor

By kkorpas

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *