Gdynianie zresztą błyskawicznie potwierdzili spekulacje kibiców, wychodząc na prowadzenie po kilkunastojardowej akcji biegowej… wychowanka Angels, Jakuba Mazana. Zgodnie z przewidywaniami, atak torunian nie był w stanie zagrozić Seahawks. Słabo spisała się również formacja specjalna, dzięki czemu po zablokowanym odkopnięciu Tomasza Goździka, piłkę przechwycił Dariusz Ankiewicz i wicemistrzowie Polski przeszli do ataku na 15. jardzie od pola punktowego rywali. Nie minęło wiele czasu, a z przyłożenia cieszył się Paweł Fabich.

Druga kwarta rozpoczęła się od ponad 20-jardowej akcji biegowej Szymona Syposza, który mimo ataków kilku rywali twardo trzymał się na nogach, nie dając się powalić. Jeszcze przed przerwą gościom udała się kolejna akcja biegowa, tym razem w wykonaniu Dariusza Peplińskiego. Czwarte tego dnia celne podwyższenie Przemysława Portalskiego zmieniło wynik na 28:0 dla Seahawks.

W drugiej połowie przyjezdni nie zamierzali okazywać wielkiej litości Angels. Swoje drugie przyłożenie zaliczył po akcji podaniowej Fabich. W ostatniej kwarcie szansę na odpoczynek dostał podstawowy rozgrywający gości, Joseph Bradley, co jednak nie przeszkodziło podopiecznym Macieja Cetnerowskiego w zanotowaniu kolejnego touchdownu. Bieg młodego Miłosza Góralskiego zwiększył prowadzenie Jastrzębi, a celne podwyższenie Portalskiego ustaliło końcowy rezultat na 42:0 dla ekipy z Gdyni.

 

Angels Toruń – Seahawks Gdynia 0:42 (0:14, 0:14, 0:7, 0:7)

 

 

—————————————–

Źródło: ligafa.pl  

 

By kkorpas

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *