W ćwierćfinałowej fazie PlusLigi zespoły grają do dwóch zwycięstw. Zaczyna się całkiem inne granie.Do play offów wszystkie zespoły przystępują z białą, niezapisaną kartą – to slogany, które od lat można usłyszeć z ust zawodników i trenerów, tuż przed startem rundy play off. Siatkarska rzeczywistość jest jednak taka, że sporadycznie zdarza się, aby zespół, który w fazie zasadniczej dwukrotnie przegrywa z danym rywalem, był od niego lepszy na kolejnym etapie zmagań. Doskonale ilustruje to najnowsza historia Jastrzębskiego Węgla. W zeszłym roku pomarańczowi dwukrotnie musieli uznać wyższość ZAKSY w głównym sezonie i tak samo było w półfinale mistrzostw Polski.

Tym razem trochę racji mieli zawodnicy śląskiej drużyny, którzy kilka dni temu zapewniali, że w play offach zespół zaprezentuje się zupełnie inaczej niż w końcówce rundy zasadniczej. Tak faktycznie było, ale jakości, którą przygotowali nie wystarczyło, by wreszcie pokonać drużynę z Gdańska. W trwających rozgrywkach przegrali z ekipą Andrei Anastasiego trzeci mecz. Jastrzębski Węgiel i Trefl Gdańsk w sumie konfrontowały siły 17 razy. Aż 11 spotkań wygrali jastrzębianie, ale zespoły te nigdy jeszcze nie spotkały się na drugim etapie zmagań – wszystkie dotąd rozegrane mecze miały miejsce w fazie zasadniczej.

W pierwszej partii środowego pojedynku miejscowi grali koncertowo, a ich motorem napędowym był Salvador Hidalgo Oliva. Goście patrzyli tylko po sobie, nie mogąc uwierzyć, że „pomarańczowa maszyna” tak sprawnie działa i to we wszystkich elementach. Za to trener Anastasi z każdą przegraną akcją swoich podopiecznych irytował się coraz bardziej. Najpierw zdjął z boiska Artura Szalpuka, potem Tylera Sandersa i Damiana Schulza, ale losów seta nie zdołał odmienić (25:14).

W drugiej odsłonie gra się wyrównała i pewnie byłoby tak do końca, gdyby gospodarze skupiali się wyłącznie na swoich boiskowych obowiązkach, a nie na kwestionowaniu decyzji arbitrów. W efekcie zamiast kontynuować dobrą passę z pierwszej partii, zaczęli popełniać błędy, a przede wszystkim pozwolili rozegrać się rywalom, którzy poprawili zagrywkę i skuteczność w ataku (21:25).

Następny fragment spotkania przyniósł wszystko, co znamionuje prawdziwe siatkarskie widowisko – zaciętą batalię w każdej akcji oraz emocje i iskry po obu stronach siatki. -Takie właśnie są play offy – zgodnie powtarzali główni bohaterowie wydarzeń w Jastrzębiu-Zdroju, tuż po ich zakończeniu. W trakcie gry dawali z siebie maksimum, ale trochę więcej jakości w trzeciej partii wykazali przyjezdni i to oni objęli prowadzenie w meczu (23:25).

W czwartym secie u jastrzębian pojawiły się pierwsze oznaki rezygnacji, głównie dlatego, że nie potrafili ulokować piłki w polu przeciwnika. Przyjezdni za to świetnie bronili, pewnie atakowali i bezlitośnie wykorzystywali wszystkie pomyłki rywali. Przy wyniku 11:19 w hali dał się słyszeć pomruk niezadowolenia kibiców, którzy domagali się od swojej drużyny więcej wiary w końcowy sukces. Bezskutecznie. Trefl zmiażdżył miejscowych w podobnych rozmiarach, w jakich przegrał pierwszą odsłonę (14:25). MVP meczu został Damian Schulz, który sam zdobył seta.

Galeria zdjęć z meczu, Foto: plusliga.pl, Magdalena Kowolik

 

Jastrzębski Wegiel Jastrzębie Zdrój – Trefl Gdańsk 1:3 (25:14, 21:25, 23:25, 14:25)

 

Jastrzębski Węgiel: Oliva 20, Kosok 6, Kampa 2, Derocco 11, Sobała 4, Muzaj 16, Popiwczak (L), Quiroga 1, Ernastowicz, Gdowski, Boruch.

Trener: Ferdinando De Giorgi

 

Trefl: Sanders 1, Mika 9, Grzyb 10, Schulz 25, Szalpuk 14, Nowakowski 6, Olenderek (L), Majcherski (L), Kozłowski, Jakubiszak, Ferens, Niemiec.

Trener: Andrea Anastasi

 

Sędziowie: P. Burkiewicz, M. Kolendowski

 

MVP meczu: Damian Schulz

 

Widzów: 1656

————————————————

Źródło i foto: plusliga.pl, tekst Ilona Kobus

By kkorpas

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.