Bramkę już w 6 minucie gry zdobył z rzutu wolnego Mario Basler. Dobiegała końca 90 minuta meczu i Niemcy powoli zaczynali szykować się do celebracji. Sędzia Pierluigi Collina zdecydował się przedłużyć zawody o trzy minuty. Anglicy, a konkretnie David Beckham, wykonywali rzut rożny. Piłka trafiła do Teddy Sheringhama, który wpakował ją do siatki. Niemcy jeszcze nie otrząsnęli się z szoku, gdy po akcji „Czerwonych diabłów”piłka ponownie wyszła na rzut rożny. Ponownie Beckham dośrodkował piłkę głową strącił Sheringham, a Ole Gunnar Solksjaer wpakował ją pod poprzeczkę.

Arka w białostockim spotkaniu prowadziła od 63 minuty po pięknej bramce Mateusza Szwocha 2:1. Sędzia doliczył do podstawowego czasu meczu 4 minuty. Reszta wyglądała podobnie jak w Barcelonie.

– Jak frajerzy- skomentował to po meczu Michał Nalepa. Albo…. jak Bayern.

 

W sobotni wieczór zgromadzeni na białostockim stadionie widzowie byli świadkami zjawiska paranormalnego. W drugiej połowie spotkania ktoś stopniowo odłączał prąd obrońcom drużyny gości, co skończyło się dla nich fatalnie. Zawodnicy Arki napisali tym meczem scenariusz godny hollywoodzkiej produkcji, przypłacając go goryczą porażki…  

Początek spotkania ułożył się po myśli podopiecznych Leszka Ojrzyńskiego. Wbrew dominacji Jagi rajd Luki Zarandii przyniósł Mateuszowi Szwochowi jedenastkę, a ten pewnie ją wykorzystał. Później do głosu doszli gospodarze, a bramka wyrównująca wisiała w powietrzu. Roman Bezjak najpierw uderzył w słupek, później Pavels Steinbors wybronił jego strzał z przewrotki. Jego następne uderzenie po podaniu od Guilherme znalazło już jednak drogę do siatki – do trzech razy sztuka. Druga połowa zaczęła się podobnie – Przemysław Frankowski podkreślił swoimi próbami przewagę żółto-czerwonych, po czym Taras Romańczuk popełnił pomyłkę rodem z okręgówki. Jego słabiutkie podanie przejął Szwoch i oddał idealne uderzenie z dystansu. Pomocnik Arki zostałby jednogłośnie okrzyknięty bohaterem meczu, gdyby nie końcówka tegoż. Gospodarze atakowali coraz śmielej i posyłali coraz groźniejsze strzały, którym dawał radę Steinbors. Wszystko zmieniło się jednak w 94 minucie, gdy przy rzucie rożnym defensorzy Arki nie pokryli odpowiednio Łukasza Burligi. Podopieczni Ireneusza Mamrota poszli jednak za ciosem. Cillian Sheridan wyprzedził Michała Marcjanika, dośrodkował piłkę po ziemi, a sprawę zakończył Jakub Wójcicki wprawiając publiczność i piłkarzy Arki w niemały szok.  

Mimo wyjątkowych okoliczności nie można nazwać zwycięstwa gospodarzy niezasłużonym. Dwukrotnie dłużej utrzymywali się przy piłce, oddali o wiele więcej celnych strzałów. Z drugiej strony gdyby sędzia postanowił doliczyć o jedną minutę mniej, bylibyśmy świadkami kolejnej sensacji podobnej do innych zwycięstw żółto-niebieskich z tego sezonu. Czasem końcówki dają kibicom radość, jak podczas grudniowego zwycięstwa nad Górnikiem, czasem pozostawiają po sobie jedynie gorycz porażki, czego dowodem jest sierpniowy wyjazd Arkowców do Danii. Jak mawia stare powiedzenie, suma szczęścia wynosi zero. Może los odda gdynianom punkty w doliczonym czasie następnego spotkania?

Galeria zdjęć z meczu, Foto: arka.gdynia.pl, Stanisław Wrzosek 

 

LOTTO Ekstraklasa, 28. kolejka: 

Jagiellonia – Arka Gdynia 3:2 (1:1)

 

0:1 Szwoch (k) 20′,

1:1 Bezjak 40′,

1:2 Szwoch 63′,

2:2 Burliga 94′,

3:2 Wójcicki 95′.

 

Jagiellonia: Kelemen – Burliga, Runje, Mitrović, Guilherme, Wlazło (80′ Sheridan), Romańczuk, Frankowski, Pospisil, Novikovas (75′ Świderski), Bezjak (86′ Wójcicki).

Trener: Ireneusz Mamrot 

 

Arka: Steinbors – Zbozień, Marcjanik, Helstrup, Warcholak, Sołdecki, Zarandia (61′ Kun), Bogdanov, Nalepa (90′ Piesio), Szwoch, Jankowski (46′ Jurado).

Trener: Leszek Ojrzyński

 

Żółte kartki: Novikovas, Frankowski, Świderski (Arka) – Sołdecki, Warcholak (Jagiellonia)

 

Sędzia: Mariusz Złotek (Stalowa Wola).

 

Widzów: 8787

 

 

————————————

Na podstawie transmisji TV Canal +: Radosław KARWACKI-BASISTA

 

By kkorpas

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *