Kluczowe będzie oczyszczenie naszych umysłów, zresetowanie się. Musimy odciąć się od tego, co już udało się osiągnąć. Czeka nas naprawdę trudny i wymagający mecz. W tym roku graliśmy już z Treflem Gdańsk, w Gdańsku i był to bardzo ciężki mecz. Teraz zawalczymy o nieco inną stawkę. Gdańszczanie nie mają nic do stracenia, a wiele do wygrania. Jestem przekonany, że będą chcieli zdobyć puchar i powtórzyć sukces sprzed kilku lat. My jednak również chcemy zdobyć to trofeum – mówił po sobotnim półfinale Roberto Piazza, trener wicemistrzów Polski.

Finał będzie na pewno nerwowy i wyrównany. Jesteśmy innym zespołem niż w 2015 roku. Nie chcę wracać do przeszłości. W niedzielę zagramy w finale Pucharu Polski i chcemy ten mecz wygrać – powiedział przed meczem Mateusz Mika, kapitan Trefla Gdańsk. 

Pierwsza partia spotkania do stanu 13:13 była bardzo wyrównana. Zespoły grały punkt za punkt. Następnie gdańszczanie, dzięki bardzo dobrym obronom i skutecznym kontratakom odskoczyli na dwa oczka 16:14. W tym fragmencie seta bełchatowianie nie wystrzegali się prostych błędów w polu serwisowym. Wicemistrzowie Polski robili co w ich mocy, aby odrobić straty, ale ostatnie słowo należało do siatkarzy Trefla, a dokładnie do Damiana Schulza, który popisał się skutecznym  atakiem z prawego skrzydła 25:21.

Seta numer dwa od skutecznego ataku rozpoczął Mika 1:0. W kolejnych akcjach bełchatowianie mieli spore problemy z dokładnym przyjęciem serwisu Trefla 6:3. Podopieczni trenera Piazzy nie poddali się i dość szybko odrobili straty 7:8. W kolejnych akcjach drużyna z Gdańska serwowała coraz mocniej, dzięki czemu odskoczyła ponownie na trzy punkty 13:10. PGE Skra w tym fragmencie partii nie potrafiła znaleźć sposobu, aby zatrzymać przeciwników 11:15. Mimo to drużyna z Bełchatowa walczyła do końca. W końcówce zniwelowała stratę do dwóch punktów 22:24. Jednak skuteczny atak Daniela McDonnell’a ze środka przekreślił szanse drużyny z Bełchatowa na remis. 

Po dzisięciominutowej przerwie podopieczni Andrei Anastasiego poszli za ciosem i seta zaczęli od prowadzenia 4:1. Seria dobrych zagrywek Srecko Lisinaca dała Skrze Bełchatów najpierw remis 5:5, a następnie prowadzenie 6:5. Jednak już chwilę później drużyna z Trójmiasta ponownie wypracowała sobie dwupunktowe prowadzenie, dzięki bardzo dobrej grze blokiem. Do końca seta gra toczyła się ze zmiennym szczęściem dla obu zespołów. Raz na prowadzenie wychodzili siatkarze Trefla, a chwilę później PGE Skry. Ostatecznie nerwową i emocjonującą końcówkę na swoją korzyść rozstrzygnęli zawodnicy z Trójmiasta 25:22. W ostatniej akcji Bartosz Bednorz podczas ataku dotknął siatki.

Galeria zdjęć z meczu, Foto: plusliga.pl, Piotr Sumara

 

Trefl Gdańsk – PGE Skra Bełchatów 3:0 (25:21, 25:22, 25:22)

 

Trefl: Szalpuk 9, Nowakowski 8, Schulz 17, Mika 13, McDonnell 5, Sanders 2, Majcherski (L), Niemiec 1, Kozłowski, Jakubiszak.

Trener: Andrea Anastasi

 

PGE Skra: Bednorz 7, Kłos 1, Janusz. 1, Ebadipour 7, Lisinac 12, Wlazły 12, Piechocki (L), Milczarek (L), Penchev, Nedeljkovic, Czarnowski.

Trener: Roberto Piazza

 

Sędziowie: P. Burkiewicz, S. Pindral

 

Widzów: 4220

 

Przyznano także nagrody indywidualne Pucharu Polski 2018:

MVP: Damian Schulz (Trefl Gdańsk) 
Najlepszy zagrywający: Piotr Nowakowski (Trefl Gdańsk)
Najlepszy przyjmujący: Mateusz Mika (Trefl Gdańsk)
Najlepszy broniący: Fabian Majcherski (Trefl Gdańsk)
Najlepszy blokujący: Srećko Lisinac (PGE Skra Bełchatów)
Najlepszy atakujący: Artur Szalpuk (Trefl Gdańsk)
Najlepszy rozgrywający: Marcin Janusz (PGE Skra Bełchatów)

 

 

———————————————

Źródło: plusliga.pl, tekst Katarzyna Porębska

 

 

 

By kkorpas

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *