Mecz rozpoczął się dość wyrównanie. Obie drużyny starały się bardziej nie stracić, niż strzelić gola. Po kwadransie jednak zaczynała się uwidaczniać minimalna przewaga gospodarzy. I właśnie wówczas Arka przeprowadziła akcję, w której Grzegorz Piesio wszedł w pole karne i chciał dośrodkować przed bramkę. Piłka trafiła jednak w łokieć Michała Pazdana i ku zaskoczeniu Arkadiusza Malarza wpadła do warszawskiej bramki.

Foto: Agata Konkol

Mistrzowie Polski natychmiast niemal ruszyli do odrabiania strat i po siedmiu minutach na tablicy pojawił się wynik remisowy. Thibault Moulin wbiegł w pole karne i zewnętrzną częścią lewej stopy uderzył nie do obrony i dobrze spisujący się Pavels Steinbors musiał wyjąć piłkę z siatki. Legia od razu próbowała pójść za ciosem i jeszcze przed przerwą rozstrzygnąć mecz, ale bramkarz i obrońcy Arki nie dali się już zaskoczyć.

Na początku drugiej połowy „popisali się” niestety gdyńscy kibice, którzy w wyniku podpalenia rac postawili na swojej trybunie zasłonę dymną. Zapewne incydent ten będzie znów kosztował ich „ukochany klub” parę złotych, za które można by zatrudnić nowego zawodnika, lub kilku.

Po wznowieniu gry przewaga warszawian nie była już taka oczywista, jak przed przerwą. Przeciwnie im bliżej końca meczu tym rosły szanse przyjezdnych, którzy poczynali sobie coraz śmielej. Rezultat mogli zmienić Damian Zbozień, Marcus da Silva, czy wspomniany Piesio. Obaj trenerzy próbowali zmian, ale nie przyniosły one pożądanych efektów. Po pięciu doliczonych minut Szymon Marciniak zagwizdał po raz ostatni i o wszystkim miały rozstrzygnąć rzuty karne.

Jako pierwszy Steinborsa próbował pokonać Mateusz Szwoch, który pojawił w barwach Legii w 58 minucie. Uczynił to skutecznie, ale natychmiast odpowiedział Marcin Warcholak. W drugiej klejce do piłki podszedł Thibault Moulin, który już raz pokonał gdyńskiego golkipera w tym spotkaniu. Tym razem Łotysz skutecznie się zrewanżował Francuzowi i sensacja zawisła w powietrzu, tym bardziej, że swoją szansę wykorzystał Dawid Sołdecki. Kolejne jedenastki pewnie egzekwują Guillerme i Damian Zbozień. Nadal Arka jest o jedno trafienie do przodu, ale po chwili po rękach Steinborsa piłka uderzona przez Macieja Dąbrowskiego znajduje jednak drogę do siatki. Znów remis. Do piłki podchodzi Ruben Jurado. Kładzie Malarza i strzela w sam środek bramki. Aby gra mogła toczyć się dalej musi trafić kapitan Legii, Michał Kopczyński. Nie wytrzymuje jednak presji, uderza źle i Pavels Steinbors zatrzymuje piłkę, by po chwili utonąć w ramionach kolegów. Arka wygrywa i osiąga największy sukces w historii klubu. Obok Pucharu Polski zdobywa również Superpuchar. Szkoda tylko, że celebracja tego sukcesu ma miejsce przy prawie opustoszałych trybunach.

Tadeusz Socha stał się piłkarzem, który zdobył w polskiej klubowej piłce wszystkie możliwe trofea. Ma w swojej kolekcji złoty, srebrny i brązowy medal Mistrzostw Polski, jest także zdobywcą Pucharu, a od dzisiejszego wieczora także i Superpucharu Polski.

Galeria zdjęć z meczu, Foto: arka.gdynia.pl, Agata Konkol

 

Mecz o Superpuchar Polski: 

Legia Warszawa – Arka Gdynia 1:1 (1:1), 3:4 (po rzutach karnych)

 

0:1 Pazdan 20′(sam.)

1:1 Moulin 27′

 

rzuty karne:

1:0 Szwoch

1:1 Warcholak

1:1 Moulin X

1:2 Sołdecki

2:2 Guilherme

2:3 Zbozień

3:3 Dąbrowski

3:4 Jurado

3:4 Kopczyński X

 

Legia: Malarz – Jędrzejczyk (91′ Żyro), Dąbrowski, Pazdan, Hlousek – Kopczyński, Moulin, Guilherme, Hamalainen (66′ Sanogo), Nagy (63′ Szymański), Niezgoda (58′ Szwoch).

Trener: Jacek Magiera

 

Arka: Steinbors – Zbozień, Marcjanik, Sobieraj, Warcholak, Piesio (84′ Socha), Sambea, Marciniak (77′ Nalepa), Kun (93′ Żebrakowski), da Silva (62′ Sołdecki), Siemaszko (66′ Jurado).

Trener: Leszek Ojrzyński

 

Żółte kartki: Pazdan, Szwoch, Jędrzejczyk (Legia) – Sobieraj (Arka)

 

Sędzia: Szymon Marciniak (Płock).

 

 

 

Ze Stadionu Legii W Warszawie Ziemowit BUJKO,

Foto: www.arka.gdynia.pl, Agata Konkol

By kkorpas

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *