O ile jednak Puchar Polski został zdobyty we wspaniałym stylu, to po dwóch ostatnich meczach decydujących o utrzymaniu w Ekstraklasie pozostał ogromny niesmak. Ale na analizy przyjdzie czas, cieszmy się sukcesem, nawet, jeśli nie do końca zasłużonym.

2 czerwca na stadionie KGHM Zagłębia Lubin odbyło się spotkanie 37 kolejki Lotto Ekstraklasy z Arką Gdynia. Ostatnia kolejka, decydujące mecze. W ostatniej kolejce w grupie spadkowej korespondencyjny pojedynek o utrzymanie w Ekstraklasie Arka stoczyła z Górnikiem Łęczna. Gdynianie byli w lepszej sytuacji, bo ekipa Franciszka Smudy musiała osiągnąć lepszy wynik od Arki w ostatnim meczu. A ponieważ Arka Gdynia wygrała 3:1, pozostaje w Ekstraklasie na następny sezon. Taki wynik oznacza, że drużyna z Trójmiasta utrzymała się w najwyższej klasie rozgrywkowej bez względu na wynik Górnika Łęczna. Bramki dla Arki zdobyli Rafał Siemaszko (tym razem nogą), Dariusz Formella i Marcin Warcholak. Szczerze? Tyle powinno wystarczyć dla opisu tego meczu, ale niestety tak być nie może. O tym spotkaniu trzeba powiedzieć coś więcej – to jest WSTYD! Wstyd pisany dużymi literami, bo takiego popisu kunktatorstwa i boiskowej padaczki nie widzieliśmy w Ekstraklasie od wielu lat i niesławnych czasów „Fryzjera”. Nikt nie posądza Arki o korupcję, ale jednak wcześniejsze idiotyczne wypowiedzi Adriana Błąda o tym, jakoby koledzy z Zagłębia mieli Arce „pomóc” w utrzymaniu, tylko dolewają oliwy do ognia. Ten mecz wyglądał strasznie, Zagłębie wyglądało tak, jakby wszyscy piłkarze byli już myślami w hotelu daleko stąd, daleko od stadionu i daleko od Polski w ogóle. Ich myśli na pewno nie krążyły wokół meczu, a już na pewno nie wokół tego, aby cokolwiek w tym meczu zdziałać. Jak można skomentować, że drużyna mająca piłkę w posiadaniu przez 71% czasu gry pierwszej połowy oddaje 0 (słownie: ZERO!) strzałów celnych, w dodatku w ofensywie nawet nie prezentując nieporadności, a nie prezentując w ogóle nic. Postawa bramkarza przy dwóch pierwszych bramkach dla Arki też skłaniała do zastanowienia się, czy to jeszcze piłka nożna, czy już teatr. Gra była bezbarwna, o Arce nie można powiedzieć, że grała jakoś bardzo źle, ale nie był to jakiś dobry mecz w wykonaniu żółto-niebieskich. Poza tym, Zagłębie robiło wszystko, aby im tego meczu nie utrudnić. Wymownym obrazkiem było, gdy piłkarze Arki przybijali sobie uśmiechnięci piątki z kibicami Zagłębia po meczu. Mecz przyjaźni niech będzie meczem przyjaźni, ale tylko na trybunach. W piłce nożnej nie ma miejsca na takie wydarzenia, a przynajmniej nie powinno go być, bo mimo wszystko chociaż Arce udało się na szczęście utrzymać, to w powietrzu czuć niesamowity niesmak. Utrzymanie w takim stylu chwały nie przynosi, a styl gry na pewno nie nastraja optymistycznie przed następnym sezonem, gdzie przecież Arka zagra w eliminacjach do Ligi Europy! Jeśli Arka ma zamiar się tam dobrze zaprezentować, albo przynajmniej uniknąć kompromitacji, musi dojść do zmian. Innym wymownym obrazkiem była jeszcze sytuacja z pierwszej połowy, gdy Łukasz Janoszka tak długo składał się do strzału, tak długo czekał, aż doczekał się, że Warcholak go zablokował. Dramat. Warty odnotowania był jeszcze wyjątkowej klasy samobój Michała Marcjanika, który walnął z główki pod poprzeczkę, ale pomylił bramki. Na pochwały zasługuje jedynie Mateusz Szwoch, któremu wychodziło dziś całkiem sporo i prezentował dobrą formę. Ale w piłkę nie gra się pojedynczo, tylko w jedenastu. A jeden Szwoch z Siemaszką Arki w następnym sezonie nie utrzymają. 

Galeria zdjęć z meczu, Foto: www.arka.gdynia.pl, Wojciech Szymański

 

Lotto Ekstraklasa – grupa spadkowa, 7 kolejka:

Zagłębie Lubin – Arka Gdynia  1:3  (0:2)

 

0:1 Siemaszko 19′,

0:2 Formella 29′,

1:2 Marcjanik 48′(s)

1:3 Warcholak 75′

Zagłębie: Forenc – Todorovski, Jończy (46′ Jagiełło), Jach, Dziwniel, Tosik, Kubicki, Woźniak (63′ Mazek), Starzyński, Janoszka, Buksa (74′ A. Siemaszko).

Arka: Steinbors – Socha, Marcjanik, Sobieraj, Warcholak, Marciniak (90′ Nalepa), Sołdecki, Szwoch, Hofbauer (72′ da Silva), Formella (83′ Bożok), Siemaszko

  

Żółte kartki: Hofbauer, Sołdecki, Sobieraj, da Silva

 

Sędzia: Piotr Lasyk (Bytom).

 

Widzów: 6921

 

 

 

na podstawie transmisji w TV Canal+: Aleksander PISAREK,

Foto: www.arka.gdynia.pl, Wojciech Szymański

By kkorpas

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *