Pierwsze akcje meczu to błędy radomian, LOTOS Trefl pierwszy punkt zdobył przy stanie 4:3, kiedy to niezwykle mocnym atakiem popisał się Damian Schulz. Po chwili gra wojskowych się uspokoiła, a Wojciech Żaliński to obijał blok, to zmieścił się po prostej (7:8). Na dodatek wyczuł intencje Michała Masnego i poszedł w ciemno do Schulza, dwukrotnie go blokując (10:9). Od tego momentu gra się wyrównała, choć minimalna przewaga utrzymywała się po stronie przyjezdnych. Niemała w tym zasługa Masnego, który często korzystał z usług Bartosza Gawryszewskiego (14:13). Po kolejnym świetnym zbiciu Schulza, a także sprytnej zagrywce Dmytro Paszyckiego o czas poprosił Robert Prygiel (17:19). Szybko przerwę wykorzystał również Andrea Anastasi, bowiem ze środka punktował David Smith i zrobił się remis. Zamieszanie zrobiło się w końcówce, kiedy Tomasz Fornal wypchnął piłkę po bloku, ale zdaniem sędziów była to piłka rzucona. Przez moment na tablicy wyników było 22:20 dla Czarnych, ale protokół elektroniczny wskazywał… 21:21. I taki rezultat ostatecznie pozostał. Sytuacja ta zdekoncentrowała radomian, a wszystko zakończył as serwisowy Szymona Romacia (22:25).

Po zmianie stron coraz lepiej radził sobie Jakub Ziobrowski, a wysoką skuteczność utrzymywał Gawryszewski. Żadna z ekip nie była w stanie wyjść nawet na dwupunktowe prowadzenie. Udało się to miejscowym po bardzo widowiskowej kontrze Żalińskiego, który skończył atak z 6. strefy. Później Schulz posłał piłkę daleko w aut, a kolejną kontrę wykorzystał Fornal i trener Anastasi zmuszony był przywołać podopiecznych do siebie (10:5). Wojskowi utrzymywali inicjatywę, punkt z zagrywki dorzucił jeszcze Fornal (13:7). A kiedy Ziobrowski wręcz głową zatrzymał Romacia, było wiadomo, że szkoleniowiec zespołu z Trójmiasta znów będzie musiał interweniować (17:12). Ponownie serią zagrywek popisał się Smith, to jego zasługą był punkt z przechodzącej zdobyty przez Ziobrowskiego (19:13). Dzięki dyspozycji w polu serwisowym Cerrad Czarni byli skuteczni w bloku. Michał Kędzierski zatrzymał Mateusza Mikę i było 25:15.

Po dziesięciominutowej przerwie obraz gry przypominał trochę ten z premierowej odsłony – Ziobrowski posłał piłkę w aut po prostej, a Schulz został zatrzymany blokiem przez Żalińskiego. Znów na dwa oczka przewagi gospodarze wyszli po punktowej zagrywce, tym razem Ziobrowski ucelował Miłosza Hebdę (7:5). Zawodnik ten kompletnie nie radził sobie w przyjęciu, bowiem kilka minut później sam chyba nie wiedział, czy dogrywać na palce, czy sposobem dolnym, dlatego piłka poszybowała w trybuny (12:8). Schulz dwoił się i troił, ale prowadzenie utrzymywali wojskowi. W tym sezonie rzadko zdarza się mecz, w którym nie ma zamieszania z wideoweryfikacją, dlatego zawodnicy z Radomia, chcąc przyspieszyć reakcję sędziów, cieszyli się, zanim zapadła ostateczna decyzja, która zresztą okazała się szczęśliwa dla podopiecznych trenera Prygla – Emanuel Kohut popisał się asem serwisowym (18:13). Gdyby punkty przyznawano również za styl, LOTOS Trefl Gdańsk być może szybciej odrobiłby straty. Każda akcja w wykonaniu Miki była bardzo widowiskowa. Wystarczyło skierować kilka piłek do reprezentanta Polski, a także zmusić Cerrad Czarnych do błędu i o czas musiał prosić szkoleniowiec zawodników z województwa mazowieckiego (21:20). Końcówka była zacięta, lepiej wytrzymali ją radomianie (25:23).

Miłosz Hebda postanowił się zrehabilitować za swoje pomyłki w przyjęciu i to dzięki jego zagrywkom było 5:0. Nic więc dziwnego, że po autowym zbiciu Smitha o czas poprosił Robert Prygiel. Przerwa podziałała mobilizująco, bo amerykański środkowy w trzech kolejnych akcjach zapunktował. Po ataku Schulza Andrea Anastasi miał nosa i wziął challenge, który wykazał, że było dotkniecie bloku (6:9). W tej części gry siatkarze z Trójmiasta byli stroną dominującą, Hebda razem z  Miką nie zawodzili na siatce. Trener radomian wykorzystał 30 sekund, ale obraz gry jego podopiecznych nie uległ poprawie (9:15). Nie pomogły zmiany i na rozegraniu, i na ataku, ale też na libero – od stanu 13:18 zrobiło się 13:23 i było wiadomo, że o losach rywalizacji zadecyduje tie-break.

Walka do końca się opłaca, Tomasz Fornal skończył piłkę, którą Żaliński wyciągnął zza band (3:2). Świetnym przerzutem do Ziobrowskiego popisał się także Kędzierski (6:4). Z tej dwupunktowej przewagi nic nie zostało jednak, gdy Damian Schulz popisał się asem serwisowym. Michał Masny kolejny raz udowodnił swoją światową klasę, raz po raz czyszcząc siatkę dla Miki. Gra była wyrównana. Raz jedna drużyna punktowała, raz druga. W decydującym momencie gdańszczanie dwukrotnie postawili szczelny blok i wydawało się, że to przechyli szalę zwycięstwa na ich stronę. Ale jeszcze Gawryszewskiego zablokował Kohut (13:14). Poprawka była już skuteczna i tym samym LOTOS Trefl jest bliżej 7. miejsca. W rewanżu urządza go każde zwycięstwo.

Galeria zdjęć z meczu, Foto: www.plusliga.pl

 

Mecz o 7 miejsce w PLUS Lidze, mecz pierwszy:

Cerrad Czarni Radom – LOTOS Trefl Gdańsk 2:3 (22:25, 25:15, 25:23, 16:25, 13:15)

 

Cerrad Czarni: Kohut 8, Kędzierski 4, Żaliński 17, Smith 7, Ziobrowski 22, Fornal 16, Watten (L), Filipowicz (L), Bołądź 2, Gonciarz, Ostrowski, Urbanowicz 1.

Trener: Robert Prygiel

 

LOTOS Trefl: Hebda 14, Pashytskyy 4, Masny 2, Mika 19, Gawryszewski 13, Schulz 18, Gacek (L), Romać 1, Niemiec, Stępień, Pietruczuk.

Trener: Andrea Anastasi

 

Sędziowie: W. Niemczura, P. Król

 

MVP meczu: Mateusz Mika

 

Widzów: 1100

 

Stan rywalizacji do dwóch zwycięstw:

LOTOS Trefl Gdańsk – Cerrad Czarni Radom 1:0

 

 

————————————————

Źródło: siatka.org, tekst: Agata Kołacz,

Foto: www.plusliga.pl

By kkorpas

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *