Rozgrywany po raz 11 halowy turniej piłkarski Amber Cup tym razem składał się z dwóch części. Pierwszego dnia walczyli o trofeum chłopcy w wieku 10 lat. Zwycięstwo odnieśli młodzi piłkarze Arki Gdynia, o czym pisaliśmy TUTAJ. Dzień drugi, to właściwe rozgrywki o główne trofeum.

W tegorocznym turnieju wzięło udział sześć zespołów podzielonych na dwie trzydrużynowe grupy.

Turniej rozpoczął się od fazy grupowej. W grupie A zagrała reprezentacja Polski w beach soccerze, Chojniczanka Chojnice oraz gospodarz turnieju – gdańska Lechia. W pierwszym spotkaniu specjaliści od gry na plaży niespodziewanie dali się ograć zawodnikom z Chojnic i kolejne spotkanie Lechia – Chojniczanka mogło zadecydować o kolejności w grupie. Gospodarze zawodów nie dali szans piłkarzom z Borów Tucholskich i pewnie zwyciężyli 6:3. Ostatni mecz był więc dla reprezentantów Polski w beach soccerze spotkaniem o być, albo nie być. Biało-zieloni nie okazali jednak rywalom żadnego respektu (chociaż na konferencji przed zawodami Michał Chrapek stwierdził, że to właśnie tego rywala najbardziej się obawia). Wbili „plażowiczom” cztery bramki, nie tracąc żadnej. Nie pomogły ekwilibrystyczne przewrotki Bogusława Saganowskiego, ani zastąpienie bramkarza przez Witolda Ziobera. Ich zespół zakończył zawody na fazie grupowej, a do dalszych gier awansowali gdańszczanie i pierwszoligowcy z Chojnic.

W grupie B pierwsze spotkanie zakończyło się remisem 2:2. O tym, czy w dalszej fazie zagra Stomil Olsztyn, czy Fabryka Futbolu zadecydować miały ich spotkania ze Śląskiem Wrocław, Który przyjechał do Gdańska w bardzo mocnym składzie i z nowym trenerem, Janem Urbanem. Fabryka Futbolu, w składzie której grali zarówno byli, jak i obecni ligowcy jak Łukasz Garguła, Olgierd Moskalewicz, Miłosz Przybecki, Błażej Telichowski , czy Jan Bednarek grał z wrocławianami jak równy z równym. W konsekwencji jednak musiał uznać wyższość rywali. Uległ jednak tylko 1:2 i każda wyższa porażka Stomilu Olsztyn w następnym meczu ze Śląskiem dawała mu awans. Stomil miał za sobą ogromną grupę zorganizowanych kibiców, którzy zagrzewali piłkarzy do walki. Śląskowi natomiast kibicowali fani Lechii, wszak trwa między tymi klubami kibicowska zgoda. Doping gdańszczan okazał się skuteczniejszy i przedstawiciele LOTTO Ekstraklasy zaaplikowali rywalom siedem goli, tracąc tylko jednego. Tak więc do półfinału awans uzyskała Fabryka Futbolu i Śląsk, który wygrał rywalizację grupową.

W pierwszym meczu fazy półfinałowej stanęły naprzeciw siebie drużyny Fabryki Futbolu i Lechii Gdańsk. Obrońcy trofeum nie pozwolili na wiele byłym i obecnym polskim ligowcom i pokonali ich pewnie po bramkach Sławomira Peszki, Piotra Wiśniewskiego i Lukasa Haraslina 3:1. Honorową bramkę zdobył dla swojego zespołu Miłosz Przybecki, jak się miało okazać – król strzelców tego turnieju.

Drugi półfinał miał bardziej wyrównany przebieg. Zawodnicy z Chojnic niespodziewanie wyszli w pierwszych fragmentach tego spotkania na prowadzenie. Śląsk jednak nie dawał za wygraną i wkrótce doprowadził do wyrównania po strzale Mariusza Idzika. Chwilę później drugą bramkę dla zielonych zdobył Mario Engels i to wrocławianie już prawie mogli witać się z finałem. W końcówce jednak ambitni chłopcy z borów za sprawą Jacka Podgórskiego zdobyli wyrównującego gola i o awansie miały zadecydować rzuty karne . Dramat przeżył w nich kapitan Chojniczanki Piotr Kieruzel, którego strzał zatrzymał się na słupku. Dla Śląska strzelił Idzik i to piłkarze Jana Urbana jako drudzy zameldowali się w decydującej rozgrywce.

Przerwy pomiędzy poszczególnymi fazami turnieju wypełniał konkurs Turbokozaka. Podobnie, jak zawodach dziecięcych składał się on z trzech konkurencji. Trzeba przyznać, że dorosłym piłkarzom szło chyba nieco gorzej, niż dzień wcześniej 10-latkom. Może dlatego, że mieli oni nieco bardziej zaostrzone kryteria. Niemniej jednak dwóch zawodników ex aequo zajęło pierwsze miejsce, uzyskując tę samą ilość punktów. O pierwszym miejscu zadecydowała więc dodatkowa konkurencja – żonglerka piłką do… rugby. Tu zdecydowanie Lukas Haraslin był lepszy od Bogusława Saganowskiego i to jemu przypadło w udziale zwycięstwo w konkursie.

W jednej z przerw rozegrano także spotkanie pokazowe wczorajszych finalistów turnieju dziecięcego. Raz jeszcze zagrali ze sobą dziesięciolatkowie AS Pomorze i Arki Gdynia. Składy drużyn zostały wzmocnione dorosłymi piłkarzami. W zespole z Gdańska wystąpił Sławomir Peszko, a drużynę zwycięzców turnieju dziecięcego zasilił Bogusław Saganowski, reprezentant Polski w beach soccerze. Tym razem mimo kilku okazji gdynian niespodziewanie bramkę zdobyli piłkarze AS Pomorze. Wczorajsi triumfatorzy dwoili się i troili, Saganowski próbował efektownych zagrań ale bramkę i to w ostatnich sekundach spotkania zdobyli chłopcy z Gdańska.

W ostatniej z przerw, tuż przez decydującymi meczami zagrali polscy artyści kontra przyjaciele Amber Cup. W pierwszej z drużyn obejrzeliśmy m.in. Przemysława Cypryańskiego, Bilguuna Ariunbaatara, Rafała Maseraka oraz Piotra Świerczewskiego w roli… bramkarza. W drugiej ekipie wystąpili m.in. Maciej Stolarczyk, Olgierd Moskalewicz, Bartosz Ignacik, Kamil Wilczek oraz… Bogusław Saganowski, który bezsprzecznie powinien otrzymać nagrodę dla najbardziej zapracowanego zawodnika turnieju. Popisał się zresztą w tym spotkaniu swoim firmowym zagraniem, czyli strzałem z przewrotki. Piotr Świerczewski pewnie sam nie ma pojęcia w jaki sposób to obronił. Mecz zakończył się zwycięstwem Przyjaciół Amber Cup 4:2.

W spotkaniu o trzecie miejsce początek należał do I-ligowca z Chojnic, który prowadził 2:1. Piłkarze Fabryki Futbolu wzięli się jednak do roboty, co przyniosło efekt w postaci końcowego rezultatu 5:3.

Finał był tzw. „meczem przyjaźni”. Trybuny po równo dopingowały zarówno Lechię, jak i Śląsk. Bramki zaczęły padać od samego początku, już po 4 minutach gry było 2:2. Później zespoły zaczęły zwracać baczniejszą uwagę na defensywę. Niestety, nie ustrzegły się błędów. Pięć minut przed końcem spotkania bramkę zdobył po ładnej dwójkowej akcji Lukas Haraslin i Lechia była bliska obrony pucharu. W ostatnich sekundach jednak przed dobrze broniącym Mateuszem Bąkiem, który został zresztą najlepszym bramkarzem turnieju, znalazł się Joan Angel Roman, który nie zmarnował okazji do wyrównania. Tak więc o zwycięstwie, podobnie jak w turnieju dziecięcym dzień wcześniej, miały zadecydować rzuty karne. Po pierwszych trzech seriach było 3:3. Sędziowie zgodzili się, by kolejne karne wykonywali ci sami piłkarze. Zawodnicy Lechii powtórzyli swój wyczyn, a strzał Mariusza Idzika obronił Bąk i w ten sposób biało-zieloni obronili zdobyte przed rokiem trofeum. A w ogóle turniej Amber Cup wygrali już po raz czwarty.

 

Wyniki:

Grupa A
Reprezentacja Polski w beach soccerze – Chojniczanka Chojnice 2:5
Lechia Gdańsk – Chojniczanka Chojnice 6:3
Reprezentacja Polski w beach soccerze – Lechia Gdańsk 0:4

 

Grupa B 
Stomil Olsztyn – Fabryka Futbolu 2:2
Śląsk Wrocław – Fabryka Futbolu 2:1
Stomil Olsztyn – Śląsk Wrocław 1:7

 

Półfinały
Lechia Gdańsk – Fabryka Futbolu 3:1
Śląsk Wrocław – Chojniczanka Chojnice 2:2 (k. 3:2)

 

Mecz o 3. miejsce
Fabryka Futbolu – Chojniczanka Chojnice 5:2

 

Finał
Lechia Gdańsk – Śląsk Wrocław 3:3 (k. 6:5)

 

 

z Hali ERGO Arena: Ziemowit BUJKO,

Foto: autor

 

By kkorpas

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *