Jak smakują Jagiellonii punkty podane przez arbitra „na tacy”? Dotyczy to zarówno drugiej bramki, która padła po rzucie wolnym podyktowanym za niepopełniony faul, jak i trzeciej – po kontrowersyjnym rzucie wolnym pośrednim. 

12 grudnia na stadionie miejskim w Gdyni odbył się mecz 19 kolejki Lotto Ekstraklasy pomiędzy miejscową Arką a drużyną z wierzchołka ligowej tabeli, Jagiellonią Białystok. Arka przełamała się w poprzedniej kolejce z Ruchem i nic dziwnego, że chciała pójść za ciosem, tym razem zacząć odbudowę twierdzy w Gdyni. Latem była to solidna forteca, ale przez jesień bardzo podupadła, a kto chciał, zabierał stamtąd jakiś   łup. Niby przeciwnik na początek remontu trafił się bardzo wymagający – przyjechała bowiem Jagiellonia – lecz jak spadać, to przecież z wysokiego konia. Arka podjęła więc rękawicę i prezentowała się dobrze, jednak raz, że za styl punktów w futbolu nie rozdają, a dwa – przynajmniej jedno oczko zabrała im bardzo kontrowersyjna decyzja Szymona Marciniaka.

 

 Arbiter uznał, że Tadeusz Socha wykonując wślizg podał piłkę do Pavelsa Steinborsa, który ją złapał i dlatego gościom przyznał rzut wolny pośredni. Jasne, zdajemy sobie sprawę, że jadąc na wślizgu też można podać do kolegi, ale tutaj naprawdę trudno stwierdzić, że piłkarz Arki rzeczywiście chciał tak zagrać. Po prostu atakował pod takim, a nie innym kątem, czasu na decyzję miał mało i piłka poleciała w kierunku Łotysza. Wydaje się, że bez celowości. Marciniak przesadził więc z drobiazgowością, a Konstantin Vassiljev takich prezentów nie marnuje – zapakował pod poprzeczkę i nie było co zbierać (zresztą po niezrozumiałej decyzji sędziego o powtórzeniu wykonania rzutu wolnego).

 

Trochę szkoda Arki, bo pierwsza połowa była w wykonaniu gospodarzy naprawdę udana, również dzięki zmianom personalnym. Dariusz Zjawiński wykręcił już chyba swój limit bramek na ten sezon, a z kolei trudno oczekiwać, że Paweł Abbott nawet przy okazji świąt otworzy worek z golami. Zagrał więc Rafał Siemaszko i prezentował się naprawdę poprawnie – był aktywny, może nawet momentami błyskotliwy, jednak przede wszystkim strzelił bramkę. No, może to za dużo powiedziane, bardziej Socha strzelił nim, ale dobrze się ustawić też trzeba umieć. To był drugi gol dla Ark. Pierwszego zdobył Antoni Łukasiewicz, też z gatunku nieoczywistych. Piłkę bowiem zgrał mu Guti Tomelin, Marian Kelemen zaliczył pusty przelot i pomocnik gospodarzy trafił do praktycznie pustej bramki, ale nie można też powiedzieć, że miał sytuację jakąś super prostą, musiał się nagimnastykować, by nie zaliczyć podwyższenia.

 

 Ekipa Michała Probierza wyrównywała dwa razy, za każdym razem strzałem głową. Wrzucali Piotr Tomasik i Vassiljev (z rzutu wolnego podyktowanego za… nie popełniony faul), strzelali odpowiednio Fiodor Cernych i Guti.

 

Warto podkreślić rolę Estończyka w tym zwycięstwie – gdy patrzył na mecz z ławki, Jaga przegrywała 1:2. Gdy podniósł się z niej i zaczął pokazywać klasę, Jaga wygrała drugą połowę 2:0. Niesamowity sezon gra ten facet i szkodą dla ligi byłoby, gdyby miał wyjeżdżać.

Mimo jednak niekwestionowanych zasług Vassiljeva w głównej mierze to, że Jagiellonia nie straciła w Gdyni punktów zawdzięcza przede wszystkim sędziemu Marciniakowi, który kilka dni po meczu osobiście przyznał się do błędu

 

 

Lotto Ekstraklasa, 19. kolejka:

Arka Gdynia – Jagiellonia Białystok  2:3 (2:1)

 

1:0 Łukasiewicz 25′,

1:1 Cernych 29′

2:1 Siemaszko 37′

2:2 Tomelin 64′,

2:3 Vassiljev 76′

 

Arka: Steinbors – Socha, Sobieraj, Marcjanik, Marciniak, da Silva, Łukasiewicz, Sambea (79′ Abbott), Wojowski, Hofbauer, Siemaszko (64′ Szwoch)

 

Jagiellonia: Kelemen – Grzyb, Runje, Szymański, Tomasik, Tomelin, Khomczenovskyy (46′ Vassiljev),Góralski (55′ Mystkowski), Frankowski, Cernych, Świderski (84′ Klimala).

 

Żółte kartki: Hofbauer (Arka) – Góralski, Szymański (Jagiellonia)

 

Sędzia:  Szymon Marciniak (Płock).

 

Widzów: 4058 

 

 

Aleksander PISAREK

Foto: Ziemowit BUJKO

{gallery}articles/20161212{/gallery}

By kkorpas

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.