Spójnia do meczu przystępowała w roli faworyta, jednak zdawała sobie, sprawę, że łatwo nie będzie. – Bez względu na to z kim gramy i które miejsce zajmujemy w tabeli, do każdego przeciwnika musimy podejść maksymalnie skoncentrowani. Do Płocka chcemy jechać po komplet punktów – zapowiadał przed sobotnim meczem trener Spójni Gdynia Marcin Markuszewski. 

Gdynianom już na początku udało się wypracować bezpieczną przewagę. Po niecałym kwadransie gry na tablicy widniał wynik 11:6 dla Spójni. Bardzo dobrze tego dnia byli dysponowani Kamil Pedryc, Rafał Rychlewski i Robert Kamyszek, który w całym meczu rzucił łącznie, aż 10 bramek. Przed przerwą płocczanie starali się nawiązać walkę, jednak był to tylko chwilowy zryw i po serii 5 bramek z rzędu Spójnia wygrała pierwszą połowę 10:18 

Po zmianie stron podopieczni trenera Markuszewskiego nie pozostawili wątpliwości, kto jest faworytem tego spotkania i konsekwentnie rzucali kolejne bramki. W pewnym momencie wygrywali w Płocku różnicą 11 bramek. U upływem minut kontrolowali przebieg spotkania i do końca nie pozostawili złudzeń kto wygra to spotkanie. Mecz zakończył się wynikiem 29:20 dla Spójni Gdynia. Jednak przed zbyt dużym optymizmem przestrzega trener Markuszewski – Seria pięciu zwycięstw cieszy, ale pamiętajmy, że najtrudniejsze mecze przed nami. Podchodzimy do tego spokojnie. 

Zawodnicy Spójni Gdynia nie schodzili w tym sezonie z boiska pokonani. Z kompletem pięciu zwycięstw zajmują drugie miejsce w tabeli.

 

 

Źródło: informacja Spójni Gdynia

By kkorpas

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *