15 października na stadionie w Lublinie odbył się mecz pomiędzy zespołem „gospodarzy”, czyli Górnikiem Łęczna, a Arką Gdynia. Spotkanie zakończyło się bezbramkowym remisem i naprawdę nie należało ono do widowisk wysokich lotów. Są bezbramkowe remisy, które ogląda się dobrze – wysokie tempo gry, mnóstwo sytuacji i emocje do samego końca. Są też takie, jak w meczu Górnika Łęczna z Arką, kiedy im dłużej trwał mecz, tym bardziej chciało się przestać go oglądać. Pierwsza połowa była żałośnie słaba, na jej początku świetną sytuację zmarnował Mateusz Szwoch, a potem Paweł Abbott powtórzył swój wyczyn z meczu z Piastem Gliwice i koncertowo zaprzepaścił szansę na otwarcie wyniku.

Druga część meczu zaczęła się jeszcze gorzej. Mniej więcej po godzinie gry statystyka strzałów wyglądała mniej więcej tak: Javier Hernandez – strzał w maliny, Grzegorz Piesio – strzał w maliny, Adam Marciniak – strzał w maliny. Na boisku działo się naprawdę niewiele. Mecz odrobinę rozkręcił się w 87. minucie, kiedy to Górnik Łęczna, czyli drużyna nieznacznie lepsza w tej beznadziejnej kopaninie, miał w krótkim czasie trzy okazje do strzelenia gola. A to, co działo się wcześniej, było nieprawdopodobnie przykre. Dość napisać, że ofensywni piłkarze obydwu drużyn byli groźni tylko wtedy, kiedy trafiali bramkarzy piłką w głowę – a tak w dość dobrych sytuacjach zachowali się Grzegorz Bonin i Rafał Siemaszko. Całe to urocze widowisko odbywało się na murawie z wymalowanym boiskiem do rugby, i właśnie to była najlepsza metafora całości – piłeczka chodziła tak, jakby grali tą od rugby. A garstce zgromadzonych kibiców pękały oczy. Czasem można mieć wrażenie, że tacy snajperzy jak Piotr Grzelczak i wspomniany Abbott nie potrafiliby ukłuć przeciwnika, nawet gdyby naprzeciw nim stanęło jedenastu juniorów. Tych młodszych. 

Właściwie jednak dobrze się stało, że nie wydarzyło się nic godnego zapamiętania. Dzięki temu mecz będzie mógł błyskawicznie pójść w zapomnienie, a Arkowcy będą mogli skupić się na spotkaniu z Pogonią. Dużo jest do poprawy. 

 

12. kolejka Lotto Ekstraklasy  

Górnik Łęczna – Arka Gdynia 0:0

 

Górnik: Prusak – Komor, Szmatiuk, Gerson, Leandro, Hernandez, Drewniak, Piesio (88′ Sasin), Dźwigała (77′ Danielewicz), Bonin, Grzelczak (69′ Pitry).

 

Arka: Jałocha – Zbozień, Marcjanik, Sobieraj, Marciniak, da Silva, Łukasiewicz, Hofbauer, Bożok (80′ Yussuff), Szwoch (73′ Siemaszko), Abbott (90′ Zjawiński)

 

Żółte kartki: Drewniak, Komor

 

Sędzia: Daniel Stefański (Bydgoszcz).

 

 

Aleksander PISAREK,

Foto: www.arka.gdynia.pl, Tomasz DUC

By kkorpas

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *