Trasa maratonu na Spitsbergenie (78 N, 13 E) jest dość wymagająca. Wzrost wysokości wg wskaźnika GPS wyniósł aż 1245 m. Dla porównania podczas rozgrywanego w marcu PZU Gdynia Półmaratonu wzrost wysokości wynosił 142 m. W przybliżeniu więc norweski maraton charakteryzował się dziewięciokrotnie większym wzrostem wysokości trasy. Mimo słonecznej pogody, utrudnieniem trasy, która składała się z dwóch pętli o długości 21 km był fakt, że każdorazowo 8 km trzeba było biec pod wiatr. To właśnie on był dodatkom przeciwnikiem, z którym musieli się zmierzyć zawodnicy. Wiał z północnego zachodu z siłą 7 m/s, co przy temperaturze oscylującej w okolicy 1° C sprawiało, że odczucie zimna wynosiło około – 10 C.

Piotr Suchenia nie tak dawno przygotowywał się do startu w maratonie na biegunie północnym, więc takie warunki nie stanowiły dla niego większego zaskoczenia. Jak sam mówi: – Czas, który uzyskałem (2:54:10) może nie jest wielkim wyczynem, ale tym razem nie trzeba było biec na maksimum możliwości i można było spokojnie, taktycznie rozegrać ten bieg. Po 30 km przewaga nad drugim zawodnikiem była bardzo duża, więc można było zwolnić i w spokojnym tempie dobiec do mety. – dodaje.

Spitsbergen Marathon był dla niego jubileuszowym 25 startem na koronnym dystansie. Wierzymy, że równie udanych startów będzie bez liku, za co „Sportowa Gdynia” wraz z zespołem Gdyńskiego Centrum Sportu trzyma kciuki!

 

 

——————————-

Źródło i foto: www.gdyniasport.pl

By kkorpas

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *