Zupełnie inny cel mieli i mają Jastrzębie a jest to konsekwentna podróż po trzeci z rzędu tytuł mistrzowski. I jak na posiadacza pucharu przystało – każde starcie traktują bardzo poważnie jako kolejny krok w drodze do finału. Tak było i tym razem…

Chociaż zaczęli niemrawo – pierwsze podejście skończyło się wyczerpaniem limitu prób. Obrona Kozłów, na czele z linebackerem Szymonem Barczakiem skutecznie utrudniała grę rywalom. Ale jego koledzy z formacji ataku nie wykorzystali zdobytego posiadania i odkopali futbolówkę. Podobny los spotkał Seahawks, którzy ponownie utknęli w miejscu i puntowali. Przy tym elemencie gry odbiór miał wykonać Michał Kwinta z Kozłów, ale oślepiony słońcem nie opanował piłki, którą finalnie przejęli gdynianie. Wkrótce później cieszyli się z pierwszych punktów za sprawą Terrance`a Owensa.

Kozły próbowały odpowiedzieć, ale kompletnie nie radziły sobie w ofensywie. Rozgrywający Patryk Barczak zgubił futbolówkę, którą odzyskał Mateusz Marciniak z gdyńskiego zespołu i po przemierzeniu 16 jardów zameldował się po przyłożenie. Gospodarze kontynuowali swoją serię potknięć. Przy odbiorze kick offu nie złapali kopniętej bardzo wysoko piłki, do której dopadli goście i to oni wkrótce później celebrowali kolejne punkty dzięki Gawłowi Pilachowskiemu. Po całkiem obiecującym początku pierwszej kwarty w defensywie poznaniacy zaczęli popełniać wiele błędów, czym zdecydowanie ułatwiali zadanie rywalom. Jastrzębie skwapliwie z tego korzystały i drugą odsłonę meczu rozpoczynali już z przewagą 21 punktów.

Swoją dominację Seahawks potwierdzili w następnych częściach spotkania. Mistrzowie weszli już wyraźnie w swój rytm zaś defensywa gospodarzy nie miała wiele do powiedzenia. Gdynianie rozbijali tę formację bez większego problemu a najbardziej podziurawił ją wspomniany biegacz Pilachowski, który zastąpił dzisiaj Joshuę Quezadę. Amerykanin regeneruje się przed nadchodzącym starciem z Warsaw Eagles. Polak bardzo skutecznie wypełnił jego miejsce i zdobył cztery przyłożenia oraz tytuł MVP. Atak Kozłów nie mógł skonstruować żadnej groźnej dla przeciwników akcji. Miejscowi popełniali wiele błędów, gubili piłkę lub ich podania przechwytywali goście. Mistrzowie dominowali w każdym elemencie gry i sukcesywnie powiększali swoje prowadzenie.

– Ten mecz zupełnie się nam nie udał. Nie mamy żadnych powodów do radości i trudno powiedzieć coś pozytywnego na temat naszej gry. Brakowało dzisiaj liderów: grającego w obu formacjach Emilia Dangote i linebackera Łukasza Lau. Mieliśmy ogromne problemy w obronie i w ataku. Trudno było o skuteczne podania, a rzuty Patryka Barczaka często padały łupem rywali, co paraliżowało ofensywę i odbierało nam szansę na zdobywanie jardów. Seahawks niewątpliwie pokazali mistrzowską klasę i formę i gratulujemy im zasłużonego zwycięstwa – podsumował Bartosz Wika, prezes klubu Kozły Poznań.

– To było bardzo szybkie spotkanie w naszym wykonaniu. Chcieliśmy skupić się na dobrej i skutecznej grze, ale absolutnie nie zależało nam na zdobyciu tak wielu punktów. Kozły stawiły znacznie mniejszy opór niż się spodziewaliśmy. Ta drużyna wymaga gruntownej przebudowy i ze smutkiem należy stwierdzić, że w niczym nie przypomina tego silnego zespołu, który pamiętamy sprzed lat. W defensywie stosowaliśmy wiele zmian, więc w sumie rezerwowi spędzili na murawie tyle samo, jeśli nie więcej czasu, co starterzy. To dało pełen przegląd składu, jego możliwości oraz formy poszczególnych futbolistów. To bardzo cenna wiedza przed nadchodzącym pojedynkiem z Warsaw Eagles – stwierdził Daniel Piechnik, trener defensywy Seahawks Gdynia.

Wśród Kozłów wyróżniał się linebacker Szymon Barczak, który rządził w drugiej linii obrony i rozdzielał tam liczne powalenia. Dobre zawody rozegrał także liniowy Jędrzej Rudnicki, który występował w obu formacjach. W ofensywie pokazał się biegacz Dawid Michałek, który zaliczył ponad 30-jardową akcję powrotną oraz zanotował kilka odebranych podań.

W szeregach Jastrzębi królował Gaweł Pilachowski, który zainkasował dzisiaj swoimi rajdami aż 24 punkty. Skutecznie wspierali go skrzydłowi: Paweł Henicz i Bartosz Romanowski. W gdyńskiej obronie brylował wymieniony już defensive back Marciniak, który odzyskaną piłkę zamienił na przyłożenie oraz linebacker Michał Garbowski. Po jednym przejęciu piłki zanotowali również safety Maciej Siemaszko i corner back Dawid Magrean.

Kolejny bój Kozły stoczą 21 maja we Wrocławiu, gdzie zmierzą się z Panthers. Natomiast Jastrzębie podejmą 22 maja w Gdyni ekipę Warsaw Eagles.

 

Kozły Poznań – Seahawks Gdynia 0:60 (0:21, 0:20, 0:7, 0:12)


I kwarta:
0:7 przyłożenie Terrance`a Owensa po 4-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Przemysław Portalski)
0:14 przyłożenie Mateusza Marciniaka po 20-jardowej akcji biegowej po odzyskaniu zgubionej przez rywali piłki
0:21 przyłożenie Gawła Pilachowskiego po 1-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Przemysław Portalski)

II kwarta:
0:28 przyłożenie Pawła Henicza po 18-jardowej akcji po podaniu Terrance`a Owensa (podwyższenie za jeden punkt Przemysław Portalski)
0:34 przyłożenie Gawła Pilachowskiego po 1-jardowej akcji biegowej
0:41 przyłożenie Brandona Stanleya po 31-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Przemysław Portalski)

III kwarta:
0:48 przyłożenie Bartosza Romanowskiego po 22-jardowej akcji po podaniu Terrance`a Owensa (podwyższenie za jeden punkt Przemysław Portalski)

IV kwarta:
0:54 przyłożenie Gawła Pilachowskiego po 4-jardowej akcji biegowej
0:60 przyłożenie Gawła Pilachowskiego po 3-jardowej akcji biegowej

MVP meczu: Gaweł Pilachowski (biegacz Seahawks Gdynia)

Widzów: 300

 

—————————————-

Źródło: Biuro Prasowe PLFA

Tekst: Marcin Fijałkowski

Foto: Jacek Stańczak

{gallery}articles/20160515S{/gallery}

 

By kkorpas

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.