Jedna z nich, Moniky Bancilon miała „Dzień Konia”, rzuciła dla swojego zespołu 10 bramek i poprowadziła koleżanki do zwycięstwa i finału Mistrzostw Polski. Druga natomiast, Monika Kobylińska, rozegrała chyba jeden z najgorszych meczów w karierze. Gubiła piłkę, dawała się ogrywać (zwłaszcza tej pierwszej) i miała duży problem ze zdobywaniem bramek (z gry trafiła jedynie raz i zepsuła jeden rzut karny). Przykro to stwierdzić, ale do porażki Vistalu ważną „cegiełkę” przyłożyli też sędziowie tego meczu, którzy dwukrotnie poważnie skrzywdzili gdyński zespół. Raz, tuż po przerwie, gdy w 33 minucie gry fantastycznym rzutem popisała się Emilia Galińska. Piłka odbiła się od poprzeczki i spadła za plecami Adrianny Płaczek, przekraczając całym obwodem linię bramkową. Sędzia. Który był dobrze ustawiony nie uznał jednak trafienia, a wówczas Vistal grał w osłabieniu i mógł wyjść na prowadzenie. Na zdjęciu powtórka telewizyjna:

Tymczasem po tej akcji i rzucie wolnym dla szczecinianek stracił bramkę. Drugi raz arbitrzy nie popisali się, mówiąc eufemistycznie, w 52 minucie, gdy ważyły się losy meczu i Znów Galińska została sfaulowana w akcji ofensywnej. Sędziowie nie odgwizdali faulu, piłkę otrzymały gospodynie i niezawodna Bancilon podwyższyła prowadzenie do czterech goli, co praktycznie przesądziło wynik meczu.

Od pierwszych chwil meczu Vistal grał bardzo dobrze w obronie. Pierwszą bramkę Małgorzata Gapska straciła dopiero w siódmej minucie gry. To gdynianki pierwsze prowadziły dwoma bramkami. W miejscowej drużynie była jednak wspomniana Bancilon. Brazylijska piłkarka w osiemnaście minut trafiła sześciokrotnie.
Mecz był jednak niezwykle wyrównany, zwłaszcza w pierwszej połowie, która zakończyła się wynikiem 12:12.
Na początku drugiej połowy miała miejsce opisana na wstępie sytuacja z nieuznaną bramką dla Vistalu, a potem nastąpił cały łańcuch konsekwencji. Nie znaczy to, że vistalki są tak całkowicie bez winy. Nadużyciem byłoby tak twierdzić, nie grały bowiem swojej gry, do której przyzwyczaiły kibiców. Były wolniejsze, mniej dokładne i nieskuteczne. Zabrakło rzutów z dystansu Aleksandry Zych, zabrakło szarż Katarzyny Janiszewskiej, zabrakło… wielu rzeczy, a najbardziej chyba koncentracji i determinacji. A awans zawodniczki Pawła Tetelewskiego przegrały właściwie na własnym parkiecie, gdy w trzecim spotkaniu w końcówce dały się szczeciniankom ograć.

W 53 minucie po wspomnianym rzucie brazylijskiej gwiazdy szczecińskiej drużyny było już 22:18 dla Pogoni Baltica i losy awansu do finału były już praktycznie rozstrzygnięte. Szczecinianki zagrają w min z MKS-em Selgros Lublin i ponieważ zajęły pierwsze miejsce po fazie zasadniczej znów mają przewagę własnego parkietu. Vistalowi pozostanie walka o brązowy medal ze Startem Elbląg. Pierwsze mecze już w najbliższy weekend.

Galeria zdjęć z meczu Foto: www.pogonbaltica.pl

 

Pogoń Baltica Szczecin – Vistal Gdynia 25:21 (12:12)

Pogoń: Płaczek, Wierzbicka – Bancilon 10, Koprowska 4, Sabała 3, Szczecina 2, Głowińska 2, Yashchuk 1, Zawistowska 1, Zimny 1, Kochaniak, Królikowska, Noga.


Vistal: Gapska, Kordowiecka – Galińska 7, Kobylińska 5, Stanulewicz 3, Dorsz 2, Matieli 2, Tasić 1, Urbaniak 1, Olszowa, Kozłowska, Janiszewska

 

 

—————————————-

Źródło i foto: www.pogonbaltica.pl

Transmisja TVP Polsat Sport

 

By kkorpas

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *