W czasie niedawnych mistrzostw Europy, nasza drużyna pokonała Macedonię 24:23 po meczu, w którym przegrywała po pierwszej połowie, a pod koniec zafundowała kibicom prawdziwy horror.. Piątkowy mecz był zdecydowanie inny. Nowy trener biało-czerwonych Talant Dujshebaev dokonał kilku zmian, nie tyle personalnych, ile taktycznych. W meczu wystąpił absolutny debiutant, Mateusz Kus, po kilku latach wrócił także do kadry Mateusz Jachlewski. Największą zmianą było jednak ustawienie Przemysława Krajewskiego na środku rozegrania, który z reguły grywa jako lewoskrzydłowy. Posunięcie to okazało się strzałem w dziesiątkę, bowiem Krajewski spisał się znakomicie. To po jego akcjach Polacy osiągnęli pierwszą przewagę w tym spotkaniu (6:4), którą potem systematycznie powiększali, a sam zawodnik wniósł do tego wyniku dwa gole i asystę.

Nasi piłkarze grali i przyjemnie dla oka i skutecznie. Bardzo dobrze funkcjonowała zwłaszcza polska obrona, w bramce nie zawodził Sławomir Szmal. Nieco gorzej wypadali w ataku, ale to początki i jak powiedział trener na konferencji, nie zdołano wszystkiego jeszcze poprawić.

Biało-czerwoni postawili w obronie rywalom bardzo twarde warunki. Odcięli od podań kołowego rywali oraz ich największą gwiazdę – Kiryla Lazarova. Ta sprawna maszyna dobrze funkcjonowała przez niespełna kwadrans, ale potem coś się zacięło. Podopieczni Dujshebaeva zanotowali prawie 13-minutowy zastój. Nie zdobyli w tym czasie żadnej bramki. Całe szczęście, że dobrze nadal pracowała obrona i bramkarze i długo na tablicy widniał wynik 10:7. Po zdobyciu przez potomków Aleksandra Wielkiego (o czym przypominały stroje niektórych kibiców gości) ósmego trafienia Polacy jednak się obudzili. Sygnał do ataku dał Karol Bielecki, który znakomicie rzucał z drugiej linii i zapewnił swojej drużynie przed przerwą prowadzenie 13:9. 

Po powrocie z szatni Polacy zagrali jeszcze bardziej agresywnie. Nie pozwolili rywalom na zbyt wiele i szybko zwiększyli dystans nad nimi do siedmiu trafień (19:12). Świetnie poczynaniami drugiej linii kierował Michał Jurecki. Nie zawodził z drugiej linii Bielecki, który także stał się skutecznym egzekutorem karnych. Z kolei dwa rzuty z siedmiu metrów obronił Szmal (w tym raz Lazarova). Nasi reprezentanci niesieni ogłuszającym dopingiem 10 tysięcznej publiczności szaleli na parkiecie. Na 10 minut przed końcem prowadzili już 23:15 i stało się jasne, że tego meczu już nie wypuszczą. Macedończyków stać było jeszcze tylko na krótki zryw i zdobycie czterech kolejnych bramek, ale to było wszystko, na co reprezentanci naszego kraju im pozwolili. Do końca kontrolując mecz zdobyli jeszcze dwie bramki i ostatecznie wygrali 25:20. Tym samym wykonali ogromny krok w kierunku Rio de Janeiro. Drugi powinni zrobić w sobotę w meczu z Chile.

Nasi sobotni rywale to jedna z czołowych drużyn Ameryki Południowej, ale wielkich osiągnięć dotychczas nie notowała. W mistrzostwach Świata 2011 zajęła 22. miejsce, a dwa i cztery lata później wylądowała o oczko niżej. W igrzyskach olimpijskich nigdy nie grała.

Ostatnie spotkanie Biało-czerwonych z tym zespołem miało miejsce w czasie wspomnianych już mistrzostw Świata 2011. Wówczas pokonaliśmy rywali 38:23. W tym meczu wystąpili m.in. Szmal, Bartosz Jurecki oraz Bielecki.

Chile na otwarcie gdańskiego turnieju przegrało z Tunezją 29:35 (12:17).

Polacy nie lekceważą jednak rywala. – Nie jest to chłopiec do bicia. Jeśli w sporcie chcesz do czegoś dojść, to do każdego rywala musisz podchodzić z szacunkiem. Przeciwko Tunezji Chilijczycy grali bardzo dzielnie i podobnie będzie w meczu z nami. My mamy trochę spokoju psychicznego po wygranej z Macedonią, ale to spotkanie będzie dla nas ważnym zadaniem – powiedział Michał Jurecki.

Wypowiedzi pomeczowe:

Ivica Obrvan (trener Macedonia): – Gratuluję reprezentacji Polski, którą uważam za jedną z najlepszych drużyn w Europie. Zagrała dziś dobre spotkanie. My mieliśmy dużo problemów z naszym atakiem, bo obrona polska była bardzo silna. Jestem jednak zadowolony, że moja drużyna podjęła walkę. Przyjechaliśmy na ten turniej, by być jedną z drużyn, które pojadą do Rio de Janeiro. Jutrzejszy mecz będzie dla nas kluczowy.

Nicola Mitrevski (Macedonia): – Gratuluję Polakom, zagrali dziś dobry mecz. My popełniliśmy sporo błędów, które nasi rywale wykorzystali. My z kolei nie potrafiliśmy wykorzystać stworzonych sytuacji. Polacy to jedna z najsilniejszych drużyn europejskich i zasłużenie wygrali. My z kolei musimy przygotować się na jutrzejsze spotkanie z Tunezją, bo to dla nas najważniejszy mecz tego turnieju.

Talant Dujshebaev (trener Polska): – Jestem bardzo zadowolony z mojego debiutu w roli trenera reprezentacji Polski. Graliśmy dziś w obronie niż w ataku. Nie mieliśmy na razie zbyt wiele okazji do treningu, wszystko przyjdzie z czasem. Jesteśmy wdzięczni naszym kibicom, że przez całe 60 minut byli naszym dodatkowym zawodnikiem na boisku.

Michał Jurecki (Polska): – Chciałem podziękować naszym kibicom, którzy zawsze nas wspierają, zwłaszcza w tych najtrudniejszych momentach. Chcieliśmy jak najszybciej zapomnieć o styczniu. Ten turniej to nowa karta. Chcemy spełniać nasze marzenia. W tym turnieju nie ma miejsca na pomyłki. Wygraliśmy pierwszy mecz, ale na pewno jest jeszcze dużo poprawienia w naszej grze.

Mecz Polaków z Chile w sobotę o godz. 20:30. Wcześniej na parkiecie ERGO Areny pojawią się reprezentacje Macedonii i Tunezji, by stoczyć mecz, który dla pokonanych przez Polaków potomków Aleksandra Wielkiego będzie meczem o wszystko.

 

Polska – Macedonia 25:20 (13:9)

 

Polska: Szmal, Wichary – Jachlewski, Lijewski 3, Krajewski 4, Bielecki 7, Rojewski, Wiśniewski 1, B. Jurecki 2, M. Jurecki 4, Masłowski, Syprzak 1, Daszek 2, Kus, Szyba, Chrapkowski.

Kary: 8 min.

Karne: 7/6

 

Macedonia: Mitrevski, Ristovski – Manaskov 3, Stoilov 3, Lazarov 8, Mitkov 1, Jonovski, Taleski, Mirkulovski, Markoski, Mojsovski, Pribak 1, Georgievski 4, Ojlevski, Kuzmanovski, Peshevski.

Kary: 10 min.

Karne: 5/3

 

Sędziowali: Eliasson, Palsson (Islandia)

 

MVP: Michał Jurecki (Polska)

 

Widzów: 10000

 

 

Z ERGO Areny: Ziemowit BUJKO,

Foto: autor

By kkorpas

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *