Pierwszy mecz miał wygrać Jerzy Janowicz, w drugim poprawić – Michał Przysiężny, a następnego dnia dzieła dopełnić miał nasz eksportowy duet: Łukasz Kubot-Marcin Matkowski w grze podwójnej.

Niestety, Jerzy Janowicz przyjechał co prawda do Gdańska i wspiera zespół, jak tylko może, ale w zawodach nie wystąpi z powodu kontuzji, a Michał Przysiężny dopiero od tygodnia trenuje i gra, co było widać aż nadto w jego piątkowym występie.

Jako pierwszy z Polaków na kort w ERGO Arenie wyszedł właśnie Przysiężny, który zmierzyć się miał z Guido Pellą. Rywal Polaka, to obecnie 42 rakieta świata (Przysiężny jest 318, a najwyżej w karierze sklasyfikowany był na 57 miejscu).

Przysiężny zaczął bardzo bojaźliwie. Odnosiło się wrażenie, że nie czuje kortu, piłki, ni rakiety. Słabo serwował, jeszcze gorzej returnował. Pella bezwzględnie wykorzystał jego niepewność, dwukrotnie przełamał serwis Polaka i w krótkim czasie doprowadził do stanu 5:0. Michał na krótko odzyskał rezon, wygrywając gema, ale Argentyńczyk doprowadził w kolejnym gemie do setbola. Przy pierwszej piłce setowej popełnił co prawda podwójny błąd serwisowy, ale przy drugiej – Przysiężny trafił w siatkę. 1:0 dla Argentyny.

Druga partia zaczęła się od prowadzenia Przysiężnego 1:0, a gemie serwisowym Pelli Polak prowadził już 30:0. Niestety dwa proste błędy pozwoliły rywalowi najpierw wyrównać, a potem wygrać tego gema i wyrównać stan seta na 1:1. Pelli udało się przełamać Michała, ale przy stanie 5:3 Polak wygrał swojego gema serwisowego, a w kolejnym gemie miał break pointa, ale Pella wybronił się i wygrał, kończąc drugiego seta.

Trzeci set miał bardzo wyrównany przebieg. Każdy z zawodników wygrywał swój serwis, przy czym to reprezentant „Albi celeste” był stroną goniącą wynik. Przysiężny w tej części gry pokazał już tenis, jaki chcielibyśmy zawsze z jego strony oglądać. Był agresywniejszy, mocniej i skuteczniej uderzał. Partia zakończyła się remisem 6:6 i byliśmy świadkami tie-breaka. Tu zawodnicy wygrywali swoje podania do stanu 4:4. Potem Pella wygrał serwis Michała, ale ten zaraz się zrewanżował. Niestety, przy stanie 6:5 dla Argentyńczyka, ponownie wygrał on piłkę po serwisie Przysiężnego i było po meczu.

 

Michał Przysiężny – Guido Pella 1:6, 4:6, 6:7 (5-7)

Czas: 2:03

Sędzia: C. Ramos

 

Argentyna objęła prowadzenie 1:0 i na kort wyszli Leonardo Mayer, lider zespołu gości oraz Hubert Hurkacz, finalista Australian Open juniorów z 2015 roku w deblu. Argentyńczyk, obecnie 41 w rankingu singlowym ATP dość szybko objął prowadzenie 4:1. Po dwukrotnym przełamaniu młodego Polaka wygrał łatwo pierwszą partię 6:2. Wydawało się, że czeka nas łatwe zwycięstwo Mayera, a młody polski tenisista będzie tylko tłem dla utytułowanego rywala.

Tymczasem w drugim secie spotkała kibiców miła niespodzianka. Hurkacz postawił swojemu przeciwnikowi poprzeczkę bardzo wysoko. Nie oddał Argentyńczykowi żadnego ze swoich gemów serwisowych, a sam miał także raz okazję przełamać podanie rywala. Niestety, nie udało mu się to i w drugim secie obejrzeliśmy drugi tego dnia tie-break. Niestety, tu już górę wzięło doświadczenie Mayera, który szybko objął wysokie prowadzenie 6:1. Polaka stać było jeszcze tylko na wygranie dwóch kolejnych piłek, ale ostatnie słowo należało do 41 rakiety świata. Mayer wygrał 7:3 i prowadził już 2:0.

W trzecim secie zawodnik gości szybko przełamał Hurkacza i objął prowadzenie 3:0. Polak grał poprawnie, w całym meczu zaserwował nawet o jednego asa więcej od przeciwnika. Popełnił jednak więcej niewymuszonych błędów. Ponowne przełamanie serwisu Huberta było dla tego spotkania rozstrzygające. Mayer wygrał 6:2 i cały mecz 3:0.

Po pierwszym dniu zatem stan rywalizacji Polska – Argentyna 0:2. W sobotę na korcie zobaczymy deblistów. Wierzymy, że Łukasz Kubot i Marcin Matkowski sprawią, że mecze niedzielne będą jeszcze grami o stawkę.

 

Hubert Hurkacz – Leonardo Mayer 2:6, 6:7 (3-7), 2:6

Czas: 2:05

Sędzia: T. Vrhovec

 

 

Z hali ERGO Arena: Ziemowit BUJKO

Foto: Andrzej BASISTA

By kkorpas

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *