Mecz rozpoczął się od pokazu siły z linii serwisowej z jednej strony Maxima Mikhailova, a z drugiej – Wojciecha Grzyba. Przybysze z Rosji szybko przejęli kontrolę nad meczem i prowadzili trzema punktami na pierwszym czasie technicznym. Zenit po przerwie nadal grał z dużą intensywnością i wyszedł na 7:11, więc opiekun gdańszczan, Andrea Аnastasi, postanowił przerwać ten stan rzeczy. Jego ruch sprawił, że LOTOS Trefl uwierzył we własne możliwości i był w stanie zdobyć sześć punktów z rzędu, przy serwisie Murphy Troya. W efekcie gospodarze wyszli na prowadzenie 13:12, ale Zenit szybko odpowiedział. Wilfredo Leon Venero i Mikhailov wykazali się wysoką skutecznością w ataku, doprowadzając do 16:13 dla swego zespołu na drugiej przerwie technicznej. Po powrocie na parkiet gdańszczanie szybko starali się odrobić straty, po fantastycznych akcjach defensywnych Mateusza Miki i pomyłce w ataku Mikhailov doprowadzili do stanu 16:18, ale popełnili zbyt wiele własnych błędów (w końcówce seta aż siedem), które ich przeciwnicy bezwzględnie wykorzystali, doprowadzając do wyniku 19:25.

Na drugą partię debiutanci w Lidze Mistrzów z Gdańska wyszli z żądzą rewanżu i szybko uzyskali trzypunktową przewagę. Ta sytuacja jednak po chwili się zmieniła, Rosjanie błyskawicznie odrobili straty, a na pierwszej przerwie już sami prowadzili 8:6. Po powrocie na parkiet zafunkcjonował wreszcie gdański blok, najpierw zatrzymany został Mikhailov, a po chwili jego los podzielił Matthew Anderson. Bardzo dobrą grę w obronie zawodnicy Anastasiego zdyskontowali także w ataku i po kolejnym asie serwisowym Troya, na drugi time-out udawali się z czteropunktowym prowadzeniem (16:12). Trener Zenitu, charyzmatyczny Vladimir Аlekno, próbował zmienić przebieg gry i wymienił obu środkowych bloku. Na parkiecie pojawili się Alexey Kuleshov i Ivan Demakov. Jednak to było za mało, aby zatrzymać nakręconych na zwycięstwo gospodarzy. LOTOS Trefl grał znakomicie, cały czas utrzymywał 3-4 punktowy dystans nad rywalem, a gdy w końcówce przyjezdni wygrali trzy piłki z rzędu, trener Anastasi poprosił o czas, po czym Leon zaserwował w siatkę i gdańszczanie zdobyli seta (25:22).

Trzecia odsłona tego meczu rozpoczęła się dobrze dla żółto-czarnych. Po atomowych serwisach Troya prowadzili oni 3:1, ale gracze kazańskiego Zenita pokazali swoją wartość i charakter. Szybko przejęli kontrolę nad meczem, głównie dzięki skuteczności w pierwszym ataku Mikhailova oraz zabójczej zagrywce Leona, z którą nie potrafili sobie poradzić gdańscy przyjmujący. Piłka, albo przechodziła na drugą stronę siatki, gdzie kończyli ją gracze Zenita, albo trafiała w antenkę, lub wychodziła w aut. Zespół ze stolicy Tatarstanu już na pierwszym time-oucie osiągnął czteropunktową przewagę (4:8), którą w dalszej części seta systematycznie powiększał. Na drugim czasie technicznym było już 16:7 dla Zenita. Po wznowieniu gry gospodarze odrobili dwa oczka, ale zaraz zostali czterokrotnie skarceni przez obrońców Pucharu Mistrzów. Włoski trener LOTOSu Trefla wymienił połowę wyjściowej „szóstki”. Na placu gry pojawili się Miłosz Hebda, Przemysław Stępień i Damian Schulz, którzy wnieśli nieco ożywienia i świeżości w poczynania swojej ekipy i pokazali kilka odważnych i skutecznych zagrań. Wicemistrzowie Polski odrobili kilka punktów, zmuszając nawet trenera Alekno do wzięcia przerwy. Niestety w końcu wspaniała seria dobiegła końca, Schulz, który chwilę wcześniej zagrał asa, tym razem zaatakował w siatkę, dając rywalom setbola, a ostatnią piłkę kiwką po rękach polskiego bloku skończył Anderson (17:25).

Czwartego seta gdańszczanie rozpoczęli w składzie, który kończył poprzednią partię, uzupełnionym Arturem Ratajczakiem w miejsce Sebastiana Schwarza. Troy, Schwarz i Marco Falaschi byli oszczędzani na sobotni ligowy mecz z Jastrzębskim Węglem, który ma dla ekipy Anastasiego kluczowe znaczenie. Eksperymentalny skład jednak rozpoczął dobrze, od bloku na Leonie. Przez kilka pierwszych minut walka szła punkt za punkt, przy czym najpierw to Rosjanie gonili wynik, a po akcji Andersona, od stanu 4:4 role się odwróciły. Tak wyglądała gra do pierwszego czasu regulaminowego, na którym prowadzili przyjezdni 8:6. Przy wyniku 9:10 w polu serwisowym znalazł się Leon. Kubańczyk z polskim paszportem doprowadził swoimi potężnymi zagrywkami do stanu 9:17 i właściwie kwestia zwycięstwa w tym spotkaniu była już przesądzona. Mimo wysokiego prowadzenia, dla graczy Zenita nie było straconych piłek. Udowadniali to odbijając w fantastycznym stylu wiele, wydawałoby się niemożliwych do odbioru zagrań gdańszczan, za co byli sprawiedliwie nagradzani brawami przez 6,5 tysięczną publiczność ERGO Areny. Faworyci rozgrywek Ligi Mistrzów nie dali gdańszczanom nawet cienia szansy na powrót do gry, a seta wynikiem 15:25 i cały mecz 1:3 zakończył najskuteczniejszy w dzisiejszym spotkaniu Wilfredo Leon Venero.

Polski Kubańczyk był najlepszym graczem na boisku, zdobył 22 punkty, zaserwował 4 asy, na 27 ataków skończył 17.

LOTOS Trefl Gdańsk – Zenit Kazań 1:3 (19:25, 25:22, 17:25, 15:25)

LOTOS Trefl: Gawryszewski 10, Troy 14, Schwarz 9, Grzyb 7, Falaschi 1, Mika 8, Gacek (L), Stępień, Schulz 6, Hebda 3, Czunkiewicz, Ratajczak 2.

Zenit: Anderson 13, Ashchev 3, Mikhailov 12, Leon Venero 22, Gutsalyuk 6, Butko 3, Salparov (L), Kuleshov, Demakov, Babichev.

Sędziowie: D. Gril (SLO), N. R. Marin (ROM)

Widzów: 6502

 

Z hali ERGO Arena: Ziemowit BUJKO,

Foto: autor

 

By kkorpas

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *