Lepiej rozpoczęli ten mecz goście, bo od prowadzenia 4:0. Kutnianie grali nerwowo i chociaż szybko wyrównali to celowniki ich snajperów były mocno rozregulowane. Nie inaczej było w obozie Tane Spaseva, o czym świadczy wynik po 8 na dwie minuty przed końcem premierowej odsłony. Końcówkę lepiej rozwiązali kutnianie, którzy dzięki trafieniom Michaela Frasera i Jarosława Zyskowskiego wyszli na minimalne prowadzenie 14:13.

Pierwsze minuty drugiej partii to dobrze grający Zyskowski, który trafia kolejną trójkę oraz notuje ładne wejście pod kosz. Grzegorz Grochowski również trafił zza łuku i podopieczni Jarosława Krysiewicza odskoczyli na kilka oczek (22:13). Goście mieli ogromne problemy ze forsowaniem kutnieńskiej obrony, która szczelnie zacieśniała strefę podkoszową, gdzie nie było miejsca dla wysokich Asseco. Nic nie zapowiadało tragedii. Receptą na zdobywanie punktów miały być rzuty z pola. I faktycznie dobrze rozprowadzony Przemysław Frasunkiewicz trafił z dalekiego dystansu, a Anthony Hickey swoim sposobem nie pomylił się z piątego metra (24:18). Jak się później okazało były to jedyne punkty przyjezdnych w tej kwarcie. Huragan, jaki przeszedł w tej kwarcie gracze Asseco długo zapamiętają. Farmaceuci potrzebowali niespełna pięciu minut żeby znokautować rywala. Gracze z Gdyni wykonali w tej kwarcie 14 niecelnych lub zablokowanych rzutów, tyle tylko, że od piątej minuty każde z pudeł było „karane” przez gospodarzy trafieniem! Grochowski dobrze współpracował z Mateuszem Bartoszem i Michałem Gabińskim, którzy naprzemiennie dziurawili kosz Asseco. Po celnym osobistym Bartłomieja Wołoszyna serią 19:0 gospodarze kończą kwartę, i do szatni schodzą z wynikiem 43:18.

Po zmianie stron goście ruszyli do odrabiania strat. Napędzani przez Hickeya koszykarze z Trójmiasta wprawdzie odrobili kilka punktów (48:28), jednak po 5 minutach trzeciej kwarty kutnowscy koszykarze znowu zaczęli rozdawać mocne ciosy. Punktują Fraser, Zyskowski i Wołoszyn, miejscowi wygrywają końcówkę 12:2 i po trzech kwartach Asseco ma dokładnie o połowę punktów mniej od rywali (60:30).

W ostatniej kwarcie, kutnianie nadal nie odpuszczają, grają mocno w obronie, a przy słabej skuteczności gdynian wciąż powiększają prowadzenie. Po trafieniu zza łuku Wołoszyna wygrywają już różnicą 36 punktów (71:35)! Na ostatnie dwie minuty trener Krysiewicz desygnował do gry Januarego Sobczaka i Szymona Pawlaka. Młody rozgrywający zanotował wyborną asystę oraz zdobył dwa punkty. Ostatecznie po bardzo dobrym spotkaniu, Asseco ponosi klęskę, rezultat 75:44 na korzyść Polfarmexu to drugi (po porażce w Zielonej Górze) najgorszy wynik w sezonie. Wydawałoby się, że mniejszej zdobyczy punktowej niż w Starogardzie gdyński zespół już mieć nie może. Niestety, okazało się, może.

Smutne w tym wszystkim, że ta druzgocąca klęska nie została poniesiona z przeciwnikiem grającym na niebywale wysokim poziomie. Jak się spojrzy w statystyki, to jedynie w zbiórkach gospodarze zdecydowanie dominowali (44:30). Natomiast ogólna ich skuteczność z gry wynosiła poniżej 50%, ale Asseco – zaledwie niecałe 30%!!! Kutnianie trafili tylko 6 trójek, ale Asseco – zaledwie JEDNĄ (na 22 próby)!!!

Już w piątek, 29 stycznia gdynianie podejmą rewelację tego sezonu, Polski Cukier Toruń. Wiele pracy czeka zawodników Tane Spaseva, by zapomnieć o porażce i wyciągnąć z tej lekcji właściwe wnioski

 

Polfarmex Kutno – Asseco Gdynia 75:44 (14:13, 29:5, 17:12, 15:14)

Polfarmex: Zyskowski 15, Bartosz 13, Wołoszyn 11, Parker 10, Gabiński 8, Grochowski 7, Fraser 6, Jarecki 3, Sobczak 2, Pawlak 0, Johnson 0, Malczyk 0.

Asseco: Parzeński 12, Matczak 10, Hickey 9, Kaplanović 4, Frasunkiewicz 3, Kowalczyk 3, Morozow 2, Czerlonko 1, Kobylinskij 0, Szczotka 0, Ahmedović 0.

Sędziowie: G. Ziemblicki, R. Mordal, J. Nawrocki

 

 

———————————

Źródło: www.plk.pl, www.probasket.net.pl

Foto: www.probasket.net.pl

By kkorpas

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.