Początkowo mecz był bardzo wyrównany i w pierwszych dziesięciu minutach szła twarda walka bramka za bramkę. Tym bardziej, że zarówno Dorota Dobrowolska, jak i Małgorzata Gapska nie stanowiły zbyt poważnych przeszkód dla rzucających zawodniczek. Obie zresztą jeszcze w pierwszych dziesięciu minutach gry zostały zmienione. Ich następczynie weszły w mecz o wiele lepiej. Weronika Kordowiecka tuż po wejściu na parkiet obroniła sytuację sam na sam z Moniką Stachowską, a jej vis a vis Monika Obrębalska zatrzymała w odpowiedzi kilka rzutów zawodniczek Vistalu. To głównie dzięki dobrej postawie golkiperki gdańskiego zespołu do 30 minuty utrzymywał się wynik remisowy i dopiero tuż przed syreną Monika Kobylińska z siedmiu metrów przechyliła do przerwy szalę na stronę gospodyń.

Po powrocie na boisko znów jako pierwsze, podobnie, jak w pierwszej odsłonie, trafiły gdańszczanki i mecz zaczynał się od nowa. Vistal grał jednak kompletnie bez pomysłu na grę, gdyby nie trafione przez niezawodną Kobylińską rzuty karne, akademiczki mogłyby odskoczyć na trudny do odrobienia dystans, a tak przez dziesięć minut wynik oscylował wokół remisu. Było to jednak także po części dobrej gry obronnej gdynianek. Między 39, a 43 minutą przyjezdne przypuściły jednak szturm, który przyniósł im trzy kolejne bramki, co pozwoliło zawodniczkom Jerzego Cieplińskiego objąć ponownie prowadzenie w meczu. Zdenerwowany Paweł Tetelewski poprosił o czas. Wyrównującą bramkę po wznowieniu gry zdobywa Joanna Kozłowska, ale podwójnie (raz z karnego) odpowiedziała Karolina Siódmiak. Do do bramki Vistalu powróciła Gapska, która od razu popisała się fantastyczną interwencją. Dobra gra bramkarki dodała skrzydeł vistalkom, które do 60 minuty pozwoliły rywalkom trafić tylko raz, same czyniąc to siedmiokrotnie. Dało im to przewagę, której nie mogła już zagrozić Paula Mazurek, zdobywając ostatnią bramkę spotkania i zamykając w ten sposób, jakby klamrę, ponieważ ta sama zawodniczka otwierała wynik. W zespole żółto-niebieskich wyróżniała się Monika Kobylińska, zdobywczyni 11 bramek, która podczas mistrzostw świata okrzepła, nabrała pewności i jest obecnie prawdziwą liderka gdyńskiej ekipy. Na czterech zatrzymał się licznik kolejnej uczestniczki duńskiego Mundialu – Anety Łabudy. W zespole gości najlepsze były Siódmiak (8 bramek) i Stachowska (5).

Przed meczem uczestniczki niedawnych mistrzostw świata otrzymały od władz klubu z Gdyni kwiaty i upominki.

W najbliższych dniach Vistal czeka wiele pracy. Miejmy nadzieję, że w najbliższych dniach uda sie wyeliminować wszystkie braki treningowe i na nowo zgrać zespół, gdyż przez gdyńskim zespołem teraz bardzo trudne mecze. Najpierw w 13 kolejce PGNiG Superligi zmierzy się w Lublinie z mistrzyniami Polski – MKS Selgros. Ten mecz odbędzie się… 13 stycznia. Kolejnym rywalem będzie bardzo mocny w tym sezonie, nie kryjący swych aspiracji medalowych EKS Start Elbląg. Ten mecz już 17 stycznia w Gdynia Arena.

Powiedzieli po meczu:

Jerzy Ciepliński (trener AZS Łączpol AWFiS): Ja w tych zapowiedziach przedmeczowych sugerowałem niespodziankę, którą chcemy sprawić. Byliśmy blisko. Niestety, kilka nieskutecznych akcji plus dobra obrona i gra Gapskiej w bramce oraz skuteczność Kobylińskiej w ataku sprawiły, że przegraliśmy ten mecz. Niestety, my nie mamy równego składu. Pogratulowałem moim zawodniczkom walki, bo z tego jestem zadowolony. Musimy jednak wyciągać wnioski z naszych błędów.

Monika Stachowska (AZS Łączpol AWFiS): Gratuluję drużynie z Gdyni, całemu zespołowi. Były dziś niestety od nas lepsze. Na pewno cieszy to, że do 54 minuty byłyśmy równym zespołem. Trzy błędy mniej i mógł być remis, a może nawet byśmy wygrały. Pozytywne jest to, że hala była niemal pełna i stworzyłyśmy ciekawe widowisko dla kibiców. Natomiast smuci mnie fakt, że punkty zostają w Gdyni.

Paweł Tetelewski (trener Vistal): Tak, jak się spodziewaliśmy się, był to mecz walki. Ciekawy byłem jak będziemy wyglądać po miesięcznym prawie rozbracie niektórych zawodniczek w naszym zespole z piłką ręczną.. W zasadzie mieliśmy trzy dni, gdy trenowaliśmy w pełnym składzie. To było widać zwłaszcza w ataku pozycyjnym, gdzie ta gra czasem nam się w ogóle nie układała. Obrona zagrała dobrze i to cieszy. Cieszymy się, też oczywiście z tych dwóch punktów i cieszymy się, że ten młody zespół, gdy przegrywał dwoma bramkami nie zwiesił głowy, ale się podniósł i wyrwał rywalkom praktycznie te dwa punkty.

Monika Kobylińska (Vistal): Przede wszystkim gratuluję walki drużynie przeciwnej. Dużo kibiców przyszło na ten mecz i stworzyłyśmy naprawdę dobre widowisko. Mam nadzieję, że do przyczyni się do zwiększenia popularności piłki ręcznej. Był to dla nas ciężki mecz, ponieważ musiałyśmy się zgrać od nowa. Bardzo długo ze sobą nie grałyśmy. Cieszy jednak, że idziemy do przodu i mam nadzieję, że będziemy wyglądać coraz lepiej. Osobiście chciałam pokazać, że jestem w stanie utrzymać moją formę po mistrzostwach świata i bardzo chcę pomóc Vistalowi, żebyśmy dogoniły czołówkę naszej polskiej ligi.

 

Vistal Gdynia – AZS Łączpol AWFiS Gdańsk 27:24 (14:13)

 

Vistal: Gapska (Kordowiecka) – Kobylińska 11, Łabuda 4, Kozłowska 3, Tasic 3, Kulwińska 3, Galińska 2, Gutkowska 1, Stanulewicz, Olszowa, Zych, Dorsz.

Kary: 6 min.

Karne 4/4

 

AZS Łączpol AWFiS: Dobrowolska (Obrębalska) – Siódmiak 8, Stachowska 5, Mazurek 3, Pasternak 3, Karwecka 2, Ciura 2, Lipska 1, Tomczyk, Skonieczna, Pesel.

Kary: 6 min.

Karne: 4/4

 

Sędziowie: B. Leszczyński, M. Piechota (Płock)

 

Widzów: 1500

 

 

Z hali Gdynia Arena: Ziemowit BUJKO,

Foto: autor

 

By kkorpas

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *