Artego przyjechało do Gdynia Arena z grupą kibiców dużo większą, niż klub kibica gdyńskiego klubu. Zawodniczki przyjezdne momentami naprawdę mogły się czuć, jakby grały u siebie, co zresztą sugerowali im w swoich przyśpiewkach ich fani.

Pierwsza kwarta tego meczu była wyrównana. Ton grze nadawały jednak gospodynie, które po ładnych i skutecznych akcjach Agnieszki Bibrzyckiej i Paris Johnson prowadziły kilkoma punktami. Przyjezdne jednak nie odpuszczały i Darxia Morris oraz Amisha Carter systematycznie starały się odpowiadać, wykorzystując bezwzględnie błędy Basketu w obronie. Prowadzenie przechodziło z rąk do rąk, ale ostatecznie lepsze o oczko, po 10 minutach były zawodniczki Katarzyny Dydek.

W drugiej partii meczu piąty bieg włączyły Julie Mc Bride i Maurita Reid. Od czwartej minuty tej części spotkania bydgoszczanki zanotowały serię 12:3, przerwaną jedną trójką Tatiany Troiny, a przed sama przerwą po wolnych Białorusinki dołożyły serię 7:0. Wspomniane Reid i Mc Bride notowały do przerwy 100 proc. skuteczność w rzutach za 2 punkty! Gdynianki grały nerwowo, czego odzwierciedleniem było aż 12 strat, przy 6 – rywalek. W wyniku strat Artego zdobyło 15 punktów (czyli tyle, ile wynosiła do przerwy ich przewaga nad Basketem.

Po pauzie Artego grało zespołowo, a Basket postawił na indywidualne akcje Johnson, które często kończyły się stratami, lub niecelnymi rzutami zawodniczek obwodowych, a indywidualne akcje Johnson często kończyły się stratami. Pomimo tego gdyniankom udało się odrobić dwa oczka i na czwartą kwartę wyszły z 13 punktową stratą.

Ostatnia odsłona tej konfrontacji to była już jednak egzekucja gdynianek. Choć gospodyniom nie można odmówić serca i chęci walki, to nie potrafiły one znaleźć sposobu na skuteczne rywalki. Dopóki tliła się nadzieja, jak powiedziała po meczu Katarzyna Dydek, dopóty grał pierwszy skład, kiedy jednak okazało się, że mecz jest już przegrany trener Basketu dała odpocząć podstawowym koszykarkom, a na parkiecie pojawiły się zmienniczki. Przyjezdne bezlitośnie wykorzystały różnicę umiejętności i zaaplikowały miejscowym w tej fazie gry 27 punktów, tracą tylko 7. Zakończyły mecz rzadko spotykaną serią 17:0 (!!!) Basket Gdynia Dzięki temu zwycięstwu Artego zagra w Final Six Pucharu Polski Kobiet.

 

Powiedzieli po meczu:

Tomasz Herkt (trener Artego): – Kluczem do zwycięstwa w dzisiejszym spotkaniu bezwzględnie była dobra defensywa – w drugiej połowie straciliśmy tylko 22 punkty. Zagraliśmy również dobry atak, dzieliliśmy się piłką – mamy 17 asyst w tym spotkaniu. 17 przechwytów – to jest potwierdzenie dobrej defensywy, z tego mogliśmy zdobywać łatwe punkty i rzeczywiście po szybkim ataku zdobyliśmy 16 punktów i wygraliśmy w tym elemencie 16 do 5. Uczulaliśmy przed tym spotkaniem, że zespół Gdyni jest groźny na deskach, do tej pory miały średnio 40 zbiórek, więc zbilansowanie w tym elemencie 33:33 myślę, że jest naszym dobrym rezultatem. No i niewątpliwie z wyjątkiem pierwszej połowy zagraliśmy naprawdę dobrze, swobodnie w ataku pozycyjnym, na świetnym procencie. Zespół z Gdyni stał strefą w drugiej połowie i na początku mieliśmy problemy w tym elemencie, potem zagraliśmy agresywniej, trafiliśmy trójki i w tym momencie mecz się rozstrzygnął. Cieszymy się z tego zwycięstwa, bo do tej pory Basket miał taką samą liczbę porażek co my – 3, w zeszłym tygodniu wygrał z Wisłą Kraków zdobywając 88 punktów, więc te 54 punkty stracone w dzisiejszym meczu to nasz naprawdę dobry rezultat.

Martyna Koc (Artego): – Bardzo się cieszę, że wygrałyśmy dzisiejsze spotkanie w takim dobrym stylu. Obawiałyśmy się tego meczu – po pierwsze z racji tego, że jest to nasz sąsiad z tabeli, po drugie, że jest to bardzo dobra drużyna, dzieląca się piłką, grająca naprawdę bardzo drużynowo i tylko w dokładnie taki sam sposób mogliśmy je dzisiaj pokonać i tak zrobiłyśmy. Jak trener powiedział nasza obrona dzisiaj bardzo dobrze funkcjonowała, natomiast to, jak dzieliłyśmy się piłką było też przyjemne dla oka kibiców. Mam nadzieję, że taki poziom i taki styl obrony będziemy prezentowały do końca ligi.

Katarzyna Dydek (trener Basket): – Myślę, że po ciężkim spotkaniu z Krakowem takiego meczu pewnie można było się spodziewać, aczkolwiek ja liczyłam na trochę więcej. Być może za długo w czasie dzisiejszego meczu liczyłam na to i chciałam wygrać, być może mogłam wpuścić już wcześniej zmienniczki oszczędzając zawodniczki podstawowe na mecz w Łodzi, ale cały czas miałam nadzieję, że zespół z Bydgoszczy popełni nieco więcej błędów. Tak się nie stało i nasza skuteczność była na pewno wynikiem dobrej obrony ze strony Bydgoszczy i po miękkich koszach na poprzedniej hali przyszedł lekki kryzys. Teraz tylko kwestia, żeby się pozbierać i odpocząć przed meczem z Widzewem Łódź.

Amalia Rembiszewska (Basket): – Cieszę się, że druga piątka miała szanse zagrać i powalczyć w tym meczu. Nie kontrolowałyśmy meczu i wynik jest taki, jaki jest, ale myślę, że to chwilowy spadek formy. Przed nami jeszcze mecz z Łodzią i myślę, że wtedy z dziewczynami pokażemy, na co nas stać, i że ten mecz to przypadek.

 

Basket Gdynia – Artego Bydgoszcz 54:87 (20:19, 12:28, 15:13, 7:27)

 

Basket: Johnson 14, Troina 13, A. Bibrzycka 12, Skerović 9 (7 as), Kotnis 4, Jakubiuk 2, Ossowska 0, Suknarowska 0, Podgórna 0, M. Bibrzycka 0, Grabowska 0, Rembiszewska 0.

 

Artego: Morris 27, Koc 19, McBride 14 (8 as), Carter 12 (6 przechwytów), Reid 10 (10 zb), Pawlak 5, Międzik 0, Fikiel 0, Szybała 0.

 

Sędziowie: A. Fiedler, M. Koralewski, P. Gajdosz

 

Widzów: 1000

 

 

Z hali Gdynia Arena: Ziemowit BUJKO,

Foto: autor

 

By kkorpas

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *