Mecz nie mógł się lepiej rozpocząć dla Asseco. Najpierw Anthony Hickey, a po chwili trzypunktowa akcja Jakuba Parzeńskiego i w krótkim czasie gdynianie prowadzili 8:0, a w szóstej minucie, po akcji Djordje Kaplanovicia nawet 15:2. I nagle zawodnicy Tane Spaseva dostali zadyszki. Przez trzy minuty trafiali tylko przyjezdni. Impas przełamał dopiero celną trójką Sebastian Kowalczyk, ale po drugiej stronie Ra' Shad James zanotował trzy takie rzuty. Na sześć sekund przed syreną, pięknym dunkiem (już drugim) popisał się Parzeński i Asseco było na tym etapie lepsze o 5 oczek.

W drugiej odsłonie koszalinianie po akcji 2+1 Szymona Łukasiaka zbliżyli się ponownie na trzy punkty, ale skuteczny Hickey sprawiał, że żółto-niebiescy kontrolowali spotkanie. Po trafieniu Filipa Matczaka przewaga Asseco wynosiła nawet 11 punktów (39:28), ale tuż przed przerwą najpierw wolnym Artur Mielczarek, a potem, oczywiście trójką, James nieco tę różnicę zmniejszyli.

Po powrocie z szatni oba zespoły dały najpierw pokaz niecelnych rzutów. Pierwsi trafili koszalinianie i po trójce (jakżeby inaczej) Jamesa i dwójce A.J. Waltona zbliżył się po raz pierwszy na dwa punkty. Przemysław Frasunkiewicz natychmiast skontrował, ale Mikołaj Witliński celnym lay-upem natychmiast znów zmniejszył dystans. Tym razem odpowiedział Hickey, a potem trzej „muszkieterowie” Asseco rzucili trzy trójki i po serii 11:0 zrobiło się już 52:39.

Trzynastopunktowa przewaga gdynian utrzymała się końca kwarty, a czwartą fazę meczu zaczęli oni od trójki Kowalczyka. Goście nie poddawali się walczyli o jak najlepszy rezultat. Przerywali akcje, faulowali, ale podopieczni Spaseva byli wystarczająco skuteczni z linii rzutów wolnych, by nie pozwolić odebrać sobie zwycięstwa. Do punktującego trójkami Jamesa przyłączył się paweł Dąbrowski, ale pozwoliło to przyjezdnym zbliżyć się maksymalnie na pięć punktów. Ostatecznie Asseco odparło atak AZS-u i gdy Matczak na 9 sekund przed końcem wykorzystał oba wolne, stało się jasne, że dowiezie zwycięstwo do końca.

Bardzo dobry mecz rozegrał Przemysław Żołnierewicz, który zdobył 16 punktów, miał osiem zbiórek, dwie asysty i trzy przechwyty. Anthony Hickey uzbierał 14 punktów, cztery zbiórki i dwie asysty. W ekipie przyjezdnej szacunek budzi dorobek Ra’Shada Jamesa – 31 punktów, dziewięć zbiórek trzy asysty i blok. Słabo wypadł A.J. Walton, który przeciwko byłym kolegom zdobył tylko 4 punkty, zanotował 5 asyst, 3 zbiórki i cztery przechwyty. Miał także 4 straty.Katarzyna Dziurska odbiera list gratulacyjny od prezydenta Gdyni

W przerwie meczu miała miejsce miła uroczystość, pełnomocnik prezydenta ds Sportu, Joanna Zielińska wręczyła Mistrzyni Świata Federacji WBBF-WFF Fitness Figure Classic Katarzynie Dziurskiej list gratulacyjny od Wojciecha Szczurka. W liście czytamy m.in.: – Pani sukcesy są wygraną całej Gdyni – pragnę podziękować za nie w imieniu wszystkich mieszkańców, którym nieobce jest piękno sportowej rywalizacji.

Przed świętami koszykarzy Asseco czekają jeszcze dwa wyjazdowe spotkania, pierwsze z nich już w najblższy poniedziałek we Wrocławiu, a potem batalia z mistrzem w Zielonej Górze. Zaraz po świętach natomiast koszykarze rozegrają ostatni w tym roku mecz we własnej hali. 27 grudnia rywalem w Gdynia Arena będzie King Wilki Morskie Szczecin.

Radość po meczu

Asseco Gdynia – AZS Koszalin 71:63 (20:15, 19:17, 15:9, 17:22)

Asseco Gdynia: Żołnierewicz 16, Hickey 14, Kowalczyk 12, Matczak 10, Parzeński 9, Frasunkiewicz 8, Kaplanovic 2, Morozov 0, Szczotka 0.

AZS Koszalin: James 31, Auda 6, Dąbrowski 6, Łukasiak 5, Mielczarek 4, Walton 4, Dymała 2, Walker 2, Witliński 2, Austin 1, Wadowski 0

 

Sędziowie: M. Kowalski, D. Lenczowski, T. Trojanowski

 

Widzów: 1574

 

 

Z hali Gdynia Arena: Ziemowit BUJKO

Foto: autor

By kkorpas

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *