Mecz trwał zaledwie 71 minut. Tylko do połowy pierwszego seta „Pomarańczowe Smoki” stanowiły równorzędnego rywala dla gdańszczan. Pomimo, że grały dobrą siatkówkę już na drugiej przerwie technicznej musiały uznać wyższość przyjezdnych i ostatecznie uległy w tej partii 18:25.

Wielokrotni mistrzowie Słowenii walczyli ciężko o każdy punkt także na początku drugiego seta. Determinacji starczyło im jednak tylko do pierwszej przerwy technicznej. Potem nagle zatracili koncentrację, a ich trener Bogdan Kotnik nie mógł znaleźć żadnej odpowiedzi na solidną grę prezentowaną przez polski zespół. Andrea Anastasi dokonał zmiany w wyjściowej szóstce wstawiając Murphy’ego Troya, w miejsce Damiana Schulza. ACH Volley przegrał wysoko drugą partię, mimo bardzo solidnej skuteczności swojego amerykańskiego atakującego Erica Mochalskiego, który w całym meczu zdobył 18 punktów.

Trzeci set miał już wybitnie jednostronny przebieg. Na pierwszym czasie technicznym gdańszczanie prowadzili 8:3. Trener Słoweńców dokonał kilku zmian w trzeciej odsłonie, dając szansę na występ w meczu łącznie 13 graczom, ale nie na wiele się to zdało. Trzeci set zakończył się wynikiem 25:14 dla gości, a cały mecz 3:0.

 

Andrea Anastasi:Byliśmy bardzo zmotywowani, ponieważ dla nas to zwycięstwo było bardzo ważne. Byliśmy świadomi, że możemy zagrać bardzo dobrze, chłopcy byli skoncentrowani na grze i wiedzieli co mają robić. Z drugiej strony, dla ACH Volley było bardzo trudno dziś z nami rywalizować, ponieważ nasza zagrywka była wyjątkowo dobra. (LOTOS Trefl zaserwował 11 asów, z czego 6 – Mateusz Mika – przyp. Red.)

 

ACH Volley Ljubljana – LOTOS Trefl Gdańsk 0:3 (18:25, 17:25, 14:25)

 

ACH Volley: Purić 4, Kozlowski 1, Walker 4, Kozamernik 4, Mochalski 18, Flajs 4, Ledinek (L), Plesko (L), Terpin, Jereb, Jurić, Satler, Donik.

 

LOTOS Trefl: Mika 15, Ratajczak 10, Schulz 8, Schwarz 11, Grzyb 6, Falaschi 2, Gacek (L), Troy 7.

 

Sędziowali: M. Themelis (GRE), T. Eva (HUN)

 

Widzów: 950

 

 

————————————–

Źródło i foto: www.cev.lu

By kkorpas

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.