Pierwszy set uwidocznił różnice między obiema drużynami. Kielczanie w tej części gry sprawiali wrażenie jakby jeszcze nie wyszli z szatni. Kibice dobrze nie usiedli na swoich miejscach, a Lotos Trefl wygrywał już 8:2. Wicemistrz Polski wystartował w mocnym tempie i już po chwili uzyskał prowadzenie siedmiopunktowe, a chwilę później było już 5:16. Effector grał źle w każdym elemencie gry, a trener Dariusz Daszkiewicz próbował ratować się zmianami. To był zwiastun tego, że w tej partii nic dobrego dla gospodarzy nie może się wydarzyć. I rzeczywiście – goście dali pokaz skuteczności, a także doskonałej gry w obronie, dzięki czemu ten set zakończył się bardzo wysokim zwycięstwem zespołu z Gdańska 25:11. Effector miał bardzo niewiele do powiedzenia.

Na drugą odsłonę zespół z Kielc wyszedł już zdecydowanie bardziej pobudzony. Od początku nie dał odskoczyć gdańszczanom. Z każdym momentem rozkręcał się Michał Kędzierski, który obsługiwał co chwila Sławomira Jungiewicza i Mateusza Bieńka. To jednak było za mało na wicemistrzów Polski, którzy na drugą przerwę techniczną schodzili z dwupunktową przewagą. Kielczanie próbowali gonić, ale mieli małe problemy ze skończeniem ataku i powstrzymaniem świetnie radzącego sobie na środku Wojciecha Grzyba. Niemniej walczyli do końca o korzystny wynik, czym zachęcili kibiców do większego dopingu. I za to należy ich pochwalić. Prawie udało się gospodarzom pod koniec seta, kiedy przy stanie 20:23 najpierw skutecznie zaatakował Jungiewicz, a potem punkt dołożył Bieniek. W kolejnej akcji jednak znów Marco Falaschi zagrał do Grzyba, a ten się nie pomylił. Przy piłce setowej kielczanie zupełnie pogubili się w obronie i oddali punkt za darmo.

Trzeci set był bardzo bliźniaczy. Gracze Dariusza Daszkiewicza, z większą wiarą we własne możliwości, walczyli z rywalami bardzo ambitnie. Nie przeraziło ich nawet trzypunktowe prowadzenie gości na „dzień dobry”, bo ta strata została szybko odrobiona. Znów fantastycznie na parkiecie prezentowali się Bieniek oraz Jungiewicz. Przy pomocy swoich kolegów, zdołali wyjść nawet  na obiecujące prowadzenie – 15:13. I przez kilka minut je utrzymywali. Po autowym ataku Schulza było już 20:17, jednak dwie kolejne piłki padły łupem drużyny Andrei Anastasiego. W odpowiednim momencie kiwnął jednak Kędzierski i kielczanie znów wyszli na dwa punkty przewagi. Końcówka należała do Jungiewicza. Dwa ataki kapitana Effectora dały miejscowym zwycięstwo w trzecim secie do 23.

Czwarta partia i… powtórka z rozrywki. Znów od początku kibice oglądali pasjonujący, wyrównany pojedynek. Tym razem jednak tylko do wyniku 4:4. Potem przewagę mieli gdańszczanie. Raz większą, raz tylko jednopunktową, ale nie pozwolili kielczanom doprowadzić do wyrównania. Gdy tablica wyników pokazywała rezultat 11:16, wszystko zaczęło stawać się jasne. Siatkarze Daszkiewicza nie odpuszczali, ale też niewiele byli w stanie zrobić. Wicemistrzowi Polski pewnie kroczyli ku wygranej, choć absolutnie nie przychodziło im to z łatwością.  Zespół trenera Anastasiego bardzo mocno i skutecznie atakował – to był klucz do wygranej. Przy stanie 23:17 potężnym atakiem popisał się Grzyb. Piłkę meczową wykorzystał Damian Schulz, który na koniec spotkania zagrał asa serwisowego. 25:17 w tym secie i 3:1 w całym spotkaniu.

Powiedzieli po meczu:

Adrian Buchowski (Effector): – Ten pierwszy set na szczęście wymazaliśmy i nie miał na nasza postawę żadnego wpływu, ale zaczęliśmy właściwie mecz od 0:1. Ważne, że podnieśliśmy się po tej partii i stawiliśmy jakiś opór drużynie z Gdańska. Zabrakło trochę naszej pewności na boisku. Ćwiczymy na treningach pewne założenia, ale jeszcze nie do końca to widać w meczach ligowych. Myślę, że z każdym spotkaniem będzie to wyglądało lepiej. Akurat tak terminarz jest ułożony na początku, że mamy samych silnych przeciwników, ale idzie to wszystko w dobrym kierunku. Mimo mocnych zagrywek zespołu z Gdańska graliśmy całkiem nieźle w przyjęciu.

Bartosz Gawryszewski (kapitan Lotosu Trefla Gdańsk): – Jesteśmy szczęśliwi, że udało nam się wygrać na bardzo trudnym terenie, bo nie ma co ukrywać, że drużyna z Kielc jest zdecydowanie lepsza niż rok temu. Tym bardziej, że mamy bardzo napięty terminarz. Ważne jest to, żeby nie tracić koncentracji, bo nie możemy pozwolić sobie na straty punktów.

Sławomir Jungiewicz (kapitan Effectora Kielce): – Gratuluję drużynie Lotosu. Ciężko na gorąco oceniać dlaczego przegraliśmy. Wydaje mi się, że zbyt dużą liczba błędów własnych zadecydowała o porażce. Nie weszliśmy dobrze w mecz, w pozostałych setach nie wyglądało już to tak źle, ale w decydujących momentach Gdańsk był lepszy. Teraz czekamy na środowy mecz w Bydgoszczy z Łuczniczką, gdzie musimy szukać pierwszych punktów.

Andrea Anastasi (trener Lotosu Trefla Gdańsk: – Wykonaliśmy dobrą robotę. Cieszę się, że zespół wyszedł zmotywowany, co pokazał pierwszy set, którego wygraliśmy bardzo wysoko. W czwartej partii mieliśmy problemy, a zespół z Kielc to wykorzystał. Na szczęście w piątym secie wróciliśmy do dobrej gry.

Dariusz Daszkiewicz (trener Effectora Kielce): – W pełni zasłużone zwycięstwo zespołu z Gdańska. W każdym elemencie byli od nas lepsi. Na temat pierwszego seta nie chce się wypowiadać, bo zaczęliśmy mecz dopiero od drugiego. Kolejnych setów nie musimy się już wstydzić. Dobrze zagraliśmy w ataku, szczególnie Sławek Jungiewicz, Mateusz Bieniek i Andreas Takvam. Za to cała trójka przyjmujących zagrała dzisiaj w ataku na słabym poziomie. Gdańsk udowodnił, że ma niesamowitą siłę rażenia, która płynie ze skrzydeł, której dzisiaj nie mogliśmy powstrzymać.

Effector Kielce – LOTOS Trefl Gdańsk 1:3 (11:25, 22:25, 25:23, 17:25)

 

Effector: Jungiewicz (18 ), Wierzbowski (1), Kędzierski (1), Takvam (8), Buchowski (3), Bieniek (18), Sobczak (L) oraz Vitiuk (5), Gontarewicz, Więckowski, Orobko, Maćkowiak

 

LOTOS Trefl: Grzyb (6), Falaschi (3), Schulz (26), Schwarz (8), Ratajczak (7), Mika (21), Gacek (L) oraz Troy, Stępień, Hebda, Dębski

 

MVP meczu: Damian Schulz (LOTOS Trefl)

 

Sędziowali: M. Herbik, T. Janik

 

Widzów: 2400

 

 

———————————————————

Źródło: www.cksport.pl

Foto: www.plusliga.pl

By kkorpas

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *