Pierwsza partia tego meczu układała się dość dziwnie. Najpierw seria gdynian 9:0, zwieńczona trójką Anthony’ego Hickeya, potem odpowiedź gości 0:8, którzy pierwsze trzy punkty po rzucie Jarosława Zyskowskiego zdobyli dopiero po ponad 5 minutach gry. Odpowiedzią była ponowna seria żółto-niebieskich 7:0, przerwana celnym wolnym Michaela Frasera. Trójka Sebastiana Kowalczyka ustaliła przewagę gospodarzy po 10 minutach na 10 punktów.

W drugiej odsłonie goście ponownie przespali początek, a gdynianie konsekwentnie powiększali przewagę. W czwartej minucie gry w tej części meczu zwiększyła się ona o kolejne 8 oczek. Gości „obudzilł” celnym lay-upem Fraser. Od tej pory gra się wyrównała i przewaga Asseco utrymywała się na poziomie 16-18 punktów. W końcówce zawodnicy Tane Spaseva przyspieszyli i po celnych wolnych Filipa Matczaka i trójce Kowalczyka prowadzili już różnicą 23 punktów. Josh Parker jednak tuż przed przerwą celnymi wolnymi zmniejszył dystans do „oczka”, czyli 21 punktów. 

W trzeciej kwarcie gra była trochę bardziej wyrównana, ale oznaczało to tyle, że gdynianie utrzymywali bezpieczną (zdawać by się mogło) przewagę, która po dwóch kolejnych akcjach Hickeya i celnym lay-upie Maksyma Morozowa w 7 minucie tej partii osiągnęła już 28 punktów. Ostatnie minuty to jednak mobilizacja gości, którzy wyrównali stan kwarty na 19:19, zachowując status quo sprzed przerwy.

W czwartej części meczu z koszykarzy Asseco jakby zeszło powietrze. W ciągu niespełna trzech minut goście zamknęli serię 15:0, rozpoczętą w końcówce poprzedniej partii. Gdynianie zaś fatalnie pudłowali i mnożyli straty. Po kolejnej serii kutnian 8:0 zakończonej dobitką rzutu Frasera przez Zyskowskiego przewaga miejscowych stopniała do trzech punktów, a do końcowej syreny pozostawało ponad 2,5 minuty. Na szczęście po przerwie na żądanie trenera Polfarmexu Asseco pozbierało się, a Matczak oraz niezawodny w trudnych chwilach Przemysław Frasunkiewicz trafili najważniejsze trójki w meczu.

Ośmiopunktowe prowadzenie gdynian okazało się na pół minuty przed końcem wystarczającą zaliczką, tym bardziej, że faule na Matczaku i Piotrze Szczotce przyniosły gospodarzom kolejne punkty z rzutów wolnych. Ostatnie sekundy to trzy niecelne próby przyjezdnych i po syrenie Asseco mogło ponownie rozsiąść się w fotelu lidera. Wspaniały sen gdynian trwa!

Po 17 punktów dla Asseco w tym meczu rzucili Hickey i Matczak. Na uwagę zasługuje także 12 zbiórek Jakuba Parzeńskiego. W ekipie Polfarmexu najskuteczniejszy był Parker z 22 punktami. Nieźle wypadli też Zyskowski (15) Fraser (12). Gdynianie prowadzili od początku do końca i górowali właściwie we wszystkich elementach gry. Goście byli jedynie o trzy zbiórki lepsi na tablicach, ale w statystykach meczowych najbardziej rzuca się w oczy dominacja ławki rezerwowych drużyny zwycięskiej 20:0!!!

Asseco Gdynia – Polfarmex Kutno 71:62 (19:9, 20:9, 19:19, 13:25)

Asseco: Hickey 17 (3 p), Matczak 17, Kowalczyk 10, Żołnierewicz 6, Parzeński 6 (12 zb), Szczotka 6, Frasunkiewicz 5, Morozow 4, Kaplanović 0.

 

Polfarmex: Parker 22, Zyskowski 15, Fraser 12 (9 zb), Wołoszyn 7, Johnson 6 (9 zb), Jarecki 0, Grochowski 0, Malczyk 0, Gabiński 0.

 

Sędziowie: W. Liszka, D. Lenczowski, T. Tomaszewski

Widzów: 1840

 

 

z hali Gdynia Arena: Ziemowit BUJKO,

Foto: autor 

{gallery}articles/20151018{/gallery}

 

By kkorpas

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.