Drugiego października na stadionie w Grudziądzu odbył się mecz pomiędzy miejscową Olimpią, a drużyną gości, Arką Gdynia. Tą Arką, która od pewnego czasu zdumiewa i cieszy gdyńskich kibiców. Drużyna Grzegorza Nicińskiego podtrzymuje już passę sześciu meczów bez porażki, znajdując się w czołówce ligi. Trener Niciński tym razem z pewnością odetchnął. Spotkanie z Olimpią mógł zacząć z zawodnikami, których najchętniej widziałby od początku poprzedniego meczu Arki z Sandecją Nowy Sącz (2:1). Kontuzja stopy Michała Nalepy pokrzyżowała wtedy szyki i dopiero po przerwie tamtego meczu Niciński miał do dyspozycji piłkarzy podstawowego składu. Co więcej, ostatnie spotkania w Grudziądzu są dla Arki nad wyraz szczęśliwe. Za gdynianami przemawiała więc również statystyka ostatnich spotkań na terenie rywala. Trzy ostatnie mecze żółto-niebiescy wygrywali, a w sumie na siedem spotkań ligowych w Grudziądzu Arka wygrała aż pięć, dwa remisując. Można więc powiedzieć, że ten teren arkowcom sprzyja.

A jak to wyglądało na boisku? Klasycznie już dla Arki – pierwsza połowa dla przeciwnika. Tym razem gdynianie mieli co prawda ślady optycznej przewagi nad grudziądzką ekipą, jednak to piłkarze w biało-zielonych koszulkach byli bliżej strzelenia bramki. I to aż dwukrotnie! Najpierw Konrad Jałocha świetnie interweniował, później zaś fatalnie wypuścił piłkę z rąk i od utraty gola uratował Arkę zawsze przytomny Antoni Łukasiewicz.

Po przerwie, choć nie zaczęło się dobrze, dużo radości dał szarżujący zmiennik Patrik Lomski, który wywalczył rzut karny. Tego z kolei na gola zamienił Przemysław Stolc. W drugiej połowie Arka miała większą przewagę, niż w pierwszej, szybciej wymieniała podania, chociaż wciąż nie było to tempo dobre. Powtórzył się też znany już w Arce scenariusz. Optyczna przewaga, której gdynianie nie zamieniają na gola, kończy się jego utratą. W efekcie ludzie Nicińskiego wpadają w pewnego rodzaju letarg, z którego długo się wygrzebują. Wyrównanie jednak wyzwoliło w piłkarzach z Gdyni nowe siły. Co najczęściej nie wychodziło, tym razem się udało. Żółto-niebiescy zasłużenie dopięli swego i z Grudziądza wywieźli jakże cenne trzy punkty po świetnej akcji (i całym meczu) Michała Nalepy i wykończeniu Rashida Yussuffa.

Co nowego mogliśmy wyciągnąć z gry Arki? W sumie to raczej nic. Zawodnicy trenera Nicińskiego grają dość solidnie, jednak nie potrafią udokumentować przewagi. Pomysł na grę kończy się w okolicach dwudziestego metra, dalej jest już swoista „lipa”. Praktycznie zero przebojowości u zawodników linii ofensywnej, może poza Marcusem da Silvą, który tym razem zagrał naprawdę porządne zawody, w przeciwieństwie do poprzedniego spotkania. Ale co najważniejsze – waleczność. Dzięki niej gdynianie zdołali w końcówce przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść, notując szóste spotkanie z rzędu bez porażki. W pełni zasłużenie zresztą.

 

Olimpia Grudziądz – Arka Gdynia 1:2 (0:0)

1:0 Jałocha 49′(s)

1:1 Stolc 77′(k)

1:2 Yussuff 88′

 

Olimpia: Fabiniak – Bielawski, Łabędzki, Lewandowski, Woźniak, Reiman, Smoliński, Kurowski (74′ Zigon), Kaczmarek, Szczot (65′ Skórecki), Djousse (78′ Pawela)

 

Arka: Jałocha – Stolc, Sobieraj, Marcjanik, Warcholak, Da Silva (67′ Lomski), Łukasiewicz (74′ Yussuff), Nalepa, Bożok, Siemaszko (90′ Mosiejko), Abbott.

 

Żółte kartki: Kaczmarek (Olimpia) – Łukasiewicz, Nalepa, Warcholak, Bożok (Arka)

 

Sędzia: Michał Mularczyk (Skierniewice) 

 

 

Aleksander PISAREK,

Foto: www.arka.gdynia.pl, Agata KONKOL

 

By kkorpas

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *