Sopocianki trafiły do dość mocno skomponowanej grupy B z Vakifbankiem Stambuł, Igorem Gorgonzola Novara i debiutującym w tych rozgrywkach Calticem Kamnik. Konfrontacja z wicemistrzyniami Turcji jest już w pewnym sensie tradycją dla sopockiego klubu – tylko w jednej z edycji tych rozgrywek na cztery z udziałem Atomówek zespoły nie rywalizowały ze sobą na żadnym szczeblu.

 Jeżeli uda nam się ograć Vakifbank, możemy mierzyć w wygraną w final four – skomentował ze śmiechem trener Lorenzo Micelli i dodał: – Na poważnie, to losowanie nie było dla nas złe, ale nie można na pewno mówić, że mamy awans w kieszeni. Z drugiej strony też nie ma co narzekać na rywali. Naszym pierwszym i głównym celem jest awans z tej grupy, który trzeba będzie po prostu wywalczyć na boisku. Moim zdaniem kluczowe dla nas okażą się mecze z zespołem z Novary.

 

To właśnie we włoskie drużyny celowali i Micelli, i środkowa PGE Atomu Trefla Sopot, Maja Tokarska. Rywala z Półwyspu Apenińskiego dokładnie wytypowała jednak tylko pochodząca z Gdańska zawodniczka, która z jednej strony cieszy się, że spotka koleżanki z byłej drużyny, a z drugiej zwraca uwagę na to, że konfrontacja z jej byłym zespołem będzie zadaniem bardzo trudnym.

– Włoszki były silne już w zeszłym roku, a teraz kiedy słyszy się doniesienia o tym, że mają tam grać takie zawodniczki jak Samanta Fabris, Aurea Cruz, Helene Rousseaux, Tijana Malesević czy Caterina Bosetti, naprawdę robi to wrażenie – wylicza Tokarska.

 

Faworytem grupy niezmiennie pozostaje jednak Vakifbank. W zeszłym roku Atomówki rywalizowały w rozgrywkach Pucharu CEV, ale z drużyną Giovanniego Guidettiego w barwach RC Cannes spotkała się nowa przyjmująca PGE Atomu Trefla, Maret Balkestein-Grothues.

W zeszłym sezonie zwyciężyłyśmy z dziewczynami z Cannes w meczu wyjazdowym  z Vakifbankiem 3:1, więc może jest to dobry prognostyk przed tym, jak zmierzę się z nimi w barwach PGE Atomu w tej edycji Ligi Mistrzyń – mówi z uśmiechem Balkestein i dodaje: – Oba zespoły i ze Stambułu, i z Novary to mocne drużyny, ale przyznam szczerze, że nie wiem jeszcze wiele o drużynie Calcitu Kamnik. Wiem jednak, że w starciu z każdym z tych rywali pokażemy naszą najlepszą siatkówkę.

 

Wspomniany Calcit wydaje się być „kopciuszkiem” całej grupy B. Słoweńska drużyna w Lidze Mistrzyń rywalizować będzie po raz pierwszy w historii.

– Siatkarki reprezentacji Słowenii grają głównie albo w zespole z Kamnika, albo z Mariboru – wyjaśnia słoweński asystent Lorenzo Micellego, Vasja Samec-Lipicer. – Z tych dwóch drużyn zdecydowanie bardziej utytułowana jest ta z Mariboru, która nieco zaskakująco nie wywalczyła mistrzostwa w minionym sezonie. Calcit poszedł po mistrzostwo Słowenii, ale jeśli miałbym porównać tę drużynę z ligą polską, jest to zespół podobny do tych reprezentujących kluby z Łodzi, Ostrowca czy Legionowa. To rywal trochę podobny do VDK Gent, w którym wiele zawodniczek trenuje i studiuje, więc Liga Mistrzyń może być dla nich pierwszym tak poważnym sportowym wyzwaniem w karierze. W ich składzie można spodziewać się siatkarskich talentów, które są później szlifowane najczęściej we Włoszech.

 

We wszystkich dotychczasowych edycjach Ligi Mistrzyń PGE Atom Trefl Sopot bez większych problemów awansował ze swoich grup i reprezentował Polskę na poziomie fazy play-off. W tym roku do tej właśnie rundy z każdej z grup awansują drużyny, które zajmą miejsca 1-2 oraz jedna z najlepszym bilansem z miejsca trzeciego. Pozostałe cztery drużyny z najlepszymi bilansami z przedostatnich lokat „spadną” do Challenge Round Pucharu CEV.  Tegoroczne rozgrywki na najwyższym europejskim poziomie wystartują w okolicach 27 października. Oznacza to, że rozpoczną się niemal równolegle z rywalizacją w krajowej ORLEN Lidze.

 

 

—————————————————-

źródło: materiały prasowe Atom Trefl Sopot

tekst: Katarzyna WIRKOWSKA

 

By kkorpas

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *