9 maja na stadionie GOSiR w Gdyni odbył się mecz 29 kolejki rozgrywek o mistrzostwo piłkarskiej I ligi polskiej pomiędzy Arką Gdynia, a drużyną gości – bytowską Drutex-Bytovią, podopiecznymi Tomasza Kafarskiego, znanego ze swojego zamiłowania do Lechii Gdańsk, którą swego czasu nawet trenował.

Mecz zakończył się wynikiem 1:0 dla gości po golu Roberta Mandrysza, co oznacza drugą porażkę Arki z rzędu. Mecz stał na poziomie naprawdę słabym, prawdopodobnie był to najgorszy mecz żółto-niebieskich w tej rundzie. Wobec kontuzji Pawła Abbotta, który w ostatnim meczu z Wigrami Suwałki złamał rękę, w ataku Arki zagrał Michał Szubert. Zmiana zaszła także w drugiej linii. Ze składu wypadł Paweł Wojowski. Jego miejsce na lewej pomocy zajął Marcus da Silva. Wojowski „zwolnił” miejsce Krzysztofowi Sobierajowi. Kapitan żółto-niebieskich wrócił po pauzie za żółte kartki.

Mecz rozpoczął się trochę niemrawo. Bytovia wyszła ustawiona bardzo wysoko, uniemożliwiając Arce swobodne rozegranie i zmuszając graczy w żółto-niebieskich koszulkach do błędów, których jednak nie wykorzystywała. Pressing na obrońcach Arki powodował, iż prawie każda akcja żółto-niebieskich kończyła się, zanim się na dobre rozpoczęła. I chociaż to Arka częściej była przy piłce, nic z tego nie wynikało, co jest typowe dla gdyńskiej drużyny w ostatnim czasie. Goście rzadko kiedy pojawiali się w polu karnym Jakuba Miszczuka, z taką samą intensywnością gościła piłka w „16”  Bytovii po zagraniach arkowców. Pierwszy celny strzał w meczu gdynianie oddali w 35. minucie, kiedy mocny strzał da Silvy zza pola karnego na rzut rożny sparował Tomasz Laskowski. Pięć minut później groźnie z 15 metrów, ale nad bramką, uderzył Antoni Łukasiewicz. Swoje okazje mieli też bytowianie. Najpierw dobrą akcję gości przerwał Michał Marcjanik, a następnie po rzucie rożnym efektownie (przewrotką) próbował uderzać Janusz Surdykowski (były gracz Arki, strzelec 13 goli dla Bytovii w tym sezonie), lecz nieznacznie się pomylił. W drugiej połowie na boisku pojawił się Patrik Lomski. Był to ponowny debiut Fina na stadionie w Gdyni i drugi w ogóle jego mecz w tym sezonie. Lomski dał dobrą zmianę przeciwko GKS-owi Tychy (bramka i asysta), ale w kolejnym spotkaniu już nie zagrał, bo odniósł kontuzję. Uraz był na tyle poważny, że fiński skrzydłowy stracił kilka tygodni, leczył się nawet w Finlandii, ale w ostatnich dniach, choćby występami w rezerwach, dał znak trenerowi Grzegorzowi Nicińskiemu, że jest gotowy, aby znów rywalizować na boiskach I ligi. 

Zawodnicy z Bytowa upatrywali swoich okazji w stałych fragmentach gry, po których tworzyli największe zagrożenie pod bramką Arki. Gra Arki była słaba, gdynianie nie potrafili wykorzystać posiadania piłki. Akcje były niemrawe i powolne, a apogeum słabej gry Arki była 77 minuta – masa błędów w obronie zakończyła się bramką dla gości, której autorem był wspomniany Mandrysz. Zadziwiająca była bezradność arkowców w tej akcji. Piłkę mogli wybić i Sobieraj i Przemysław Stolc. „Asystę” przy tym golu zaliczył ten ostatni, który tak wybił piłkę, że kopnął ją wprost pod nogi zawodnika przyjezdnych, który tylko dopełnił formalności.

Następny mecz Arka gra na wyjeździe z Pogonią Siedlce, zespołem ze strefy spadkowej. Miejmy nadzieję, że Arkowcy w końcu się obudzą. Kolejna porażka może bowiem wywołać w klubie nerwowe ruchy. Arka spadła ponownie na 9 miejsce w tabeli. Co prawda do czwartej drużyny traci tylko 2 oczka, ale wypłaszczenie tabeli sprawia, że 2-3 porażki mogą niebezpiecznie przybliżyć żółto-niebieskich w pobliże strefy spadkowej.

Arka Gdynia – Drutex-Bytovia Bytów 0:1 (0:0)

0:1 Mandrysz 77′

 

Arka: Miszczuk – Stolc, Marcjanik, Sobieraj, Warcholak, Renusz (78′ Wojowski), Nalepa (75′ Tomasiewicz), Łukasiewicz, Ława, Marcus da Silva, Szubert (54′ Lomski).

 

Drutex-Bytovia: Laskowski – Wilczyński, Socha, Bąk, Wróbel, Mąka (38′ Bajić), Kryszak, Mandrysz (87′ Jastrzembski), Szewczyk, Jakóbowski (90′ Formela), Surdykowski.

 

Żółte kartki: Marcjanik (Arka) – Mandrysz, Laskowski (Drutex-Bytovia)

 

Sędzia: Paweł Pskit (Łódź)

 

Widzów: 4114

Aleksander PISAREK

Foto: Ziemowit BUJKO

By kkorpas

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *