Tylko na ławce pojawił się Przemysław Frasunkiewicz, a grę prowadzili Filip Matczak i Sebastian Kowalczyk. Ten ostatni do chwili, gdy popełnił piąty faul. Ponad 20 minut gry otrzymali Chris Paredes, Jakub Parzeński i Roman Szymański, a przez prawie pół godziny przebywał na parkiecie Przemysław Żołnierewicz.

Gdyńska młodzież zagrała bardzo ambitnie, dobrze rozpoczęła mecz i całą pierwszą kwartę utrzymywała się na prowadzeniu. Gospodarze jednak nie pozwolili na zbyt wiele i przewaga gdynian na koniec kwarty wyniosła tylko jedno oczko. Natychmiast po rozpoczęciu drugiej odsłony meczu zredukował tę przewagę Roderick Trice. Przez pewien czas prowadzenie się zmieniało, ale po około 2 – 3 minutach Śląsk zaczął przyspieszać i najpierw Denis Ikovlev i Trice, a kilka minut później Jakub Dłoniak i Vuk Radivojević celnymi trójkami zrobili różnicę i na przerwie miejscowi prowadzili już dziesięcioma punktami.

Po powrocie z szatni gospodarze jeszcze bardziej przyspieszyli, chcąc jak najszybciej rozstrzygnąć wynik meczu na swoją korzyść. Obrona Asseco zaczynała się gubić i popełniać błędy. Zaczynały się też mnożyć straty i niecelne rzuty. Tylko w tej kwarcie żółto-niebiescy oddali 13 niecelnych rzutów z gry, nie licząc spudłowanych wolnych. Na koniec kwarty dystans do wrocławian wynosił 17 oczek (68:51). Powtórka z poprzedniego meczu z Dąbrową Górniczą nie była jednak możliwa. Miejscowi kontrolowali mecz, a ponadto kolejne 10 minut Asseco musiało sobie radzić bez Kowalczyka, który popełnił pięć fauli.

W ostatniej partii młodzież Asseco dwoiła się troiła, nawet wygrała tę część spotkania. Niestety, straty były zbyt duże, a doświadczeni koszykarze Śląska czterema trójkami spokojnie kontrolowali wynik i zasłużenie wygrali.

Ponieważ w ostatniej kolejce PGE Turów Zgorzelec pokonał Stelmet Zielona Góra i zajął pierwsze miejsce po sezonie zasadniczym, to właśnie „Zielonka” będzie rywalem Asseco w pierwszej rundzie play-off. W ubiegłym roku gdynianie napsuli nieco krwi „winiarzom”, przegrali w czterech meczach, wygrywając w „paszczy lwa”. Rozbłysła wówczas gwiazda Ovdijusa Galdikasa, który w każdym z czterech meczów przeciwko Stelmetowi notował double-double. Łącznie uzyskał w nich 63 punkty i 61 razy zebrał piłkę z tablic. Czy czekające nas mecze wykreują w szeregach Asseco kolejną gwiazdę?

 

WKS Śląsk Wrocław – Asseco Gdynia 80:65 (17:18, 28:17, 23:16, 12:14)

 

Śląsk: Dłoniak 15, Trice 14, Wiśniewski 14, Radivojević 14, Mladenović 7, Ikovlev 6, Hyży 4, Kinnard 2, Gabiński 2, Kulon 2, Sanny

 

Asseco: Matczak 14, Kowalczyk 10, Żołnierewicz 9, Parzeński 8, Paredes 8, Radosavljević 7, Szymański 6, Czerlonko 3, Grujić

By kkorpas

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *