Atom Trefl Sopot w drugim meczu 1/4 finału Pucharu CEV zdeklasował swoje rywalki z Rumunii 3:0 (25-14, 25-17, 25-13). Rozpoczęły sopocianki, ale po kilku ich błędach i ataku Ioany Baciu Rumunki prowadziły 4:2. Miejscowe jednak szybko uporządkowały grę i po ataku Charlotte Leys na podwójnym bloku, na pierwszej przerwie technicznej prowadziły 8:7. Zaczyna się zaznaczać minimalna przewaga polskiej drużyny, początkowo niewielka, ale po udanych zagrywkach Izabeli Bełcik i Klaudii Kaczorowskiej oraz ataku Britnee Cooper, na drugiej przerwie technicznej przewaga gospodyń wynosi już 5 oczek (16:11). Pauza mobilizująco wpłynęła na sopocianki, które do końca seta straciły już tylko trzy punkty. W końcówce aktywna Katarzyna Zaroślińska, która posyła asa serwisowego, kilka razy udanie atakuje, a seta kończy kiwką nie do obrony.

W drugim secie przewaga atomówek zaznaczyła się już od pierwszych piłek. Prowadziły dość szybko 4:0, a na przerwę schodziły przy wyniku 8:3. Po przerwie udaje się przyjezdnym zatrzymać blokiem Leys, Belgijka odpowiada skutecznym atakiem, ale Rumunki zdobywają kilka punktów. Sopocianki nie są jednak dłużne. Bryluje Leys, ale także sopocki blok kilka razy stopuje przybyszki. Na drugiej przerwie atomówki prowadzą 16:9 i Lorenzo Micelli zaczynia powoli wymieniać pierwszy skład. Na boisku pojawia się m.in. Anna Miros, która jednak ma problem z wejściem w mecz. Psuje kilka ataków i Rumunki odrabiają kilka oczek (20:16). W końcówce partii szaleje na siatce Leys, dla mnie – MVP tego meczu, która kilkoma błyskotliwymi atakami zapewnia swoi koleżankom awans do półfinału, który daje im wygranie drugiego seta. W tym momencie spiker informuje, że przeciwnikiem Atomu Trefla na tym etapie rozgrywek będzie zespół Galatasaray Stambuł, który po porażce w pierwszym meczu w Omsku z tamtejszą Omiczką 0:3, wygrywa w rewanżu 3:1 i zwycięża w „złotym secie”.

Mając zapewniony awans trener Micelli daje pograć wszystkim swoim zawodniczkom. Z pierwszego składu na parkiecie pozostaje jedynie Cooper. Pojawiają się dwie pozostałe Amerykanki i na początku trzeciej odsłony błyszczy Deja McClendon. Atakuje, świetnie blokuje, a przede wszystkim potężnie i skutecznie serwuje. Po ataku w aut gości sopocianki na pierwszej przerwie prowadzą 8:5. Świetnie gra w tej fazie gry Zuzanna Efimienko, która zdobywa kilka punktów blokiem i serwisem. Znakomita w obronie jest Agata Durajczyk, która w meczu miała 71% dobrego odbioru i 43% – perfekcyjnego! Przy stanie 15:7 Rumunki jeszcze raz próbują zrywu. Zdobywają cztery kolejne oczka, ale to wszystko, na co je stać. Ponownie kilkakrotnie karci je McClendon, wreszcie budzi się Miros. Pięknym zbiciem przechodzącej piłki do meczbola doprowadza Cooper. W aut atakuje Radu i sopocianki wygrywają trzecią partię 25:13.

To kolejny mecz, w którym atomówki dają ugrać rywalkom mniej, niż 50 punktów. Sopocianki zdecydowanie dominowały, rozjechały swoje przeciwniczki i zapewne nie są bez szans w konfrontacji z Turczynkami. Najwięcej punktów zdobyła Charlotte Leys (11), ale grająca tylko w ostatnim secie Efimienko (7), była niewiele gorsza. Zanotowała nawet stuprocentową skuteczność w ataku. W zespole rywalek jedynie Denisa Rogojinaru próbowała nawiązać w miarę równorzędną walkę. O ile jednak na 19 ataków zdobyła 8 punktów, o tyle w przyjęciu była już znacznie słabsza. 

 

PGE Atom Trefl Sopot – Stiinta Bacau 3:0 (25:14, 25:17, 25:13)

 

PGE Atom Trefl Sopot: Leys (11), Tokarska (6), Bełcik (4), Kaczorowska (3), Cooper (7), Zaroślińska (7), Durajczyk (L) oraz McClendon (6), Miros (3), Efimienko (7), Kaczmar (1), Fonoimoana (3)

Stiinta Bacau: Moisa, Harelik (3), Lupu (2), Baciu (6), Rogojinaru (10), Sobo (2), Albu (L) oraz Nowogorodczenko, Baltatu, Badea (3), Radu (1)

 

Sędziowie: Sinisa Ovuka (Bośnia i Herc.), Bart Frigne (Belgia)

Ziemowit BUJKO

Foto: Andrzej BASISTA

{gallery}articles/20150310{/gallery}

By kkorpas

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *