W pierwszym secie Atomówki dosłownie zdemolowały swoje rywalki. Choć na boisku tym razem zagościła „tradycyjna” szóstka, początek spotkania mógł przypominać kibicom sobotnie starcie z… PGNiG Naftą Piła. Partię co prawda otworzył udany blok na Klaudii Kaczorowskiej, ale już po chwili Rumunki gorzko musiały żałować rozzłoszczenia sopockiej przyjmującej. Po zagrywce w aut Ioany Baciu na 2:3, w pole serwisowe weszła właśnie Kaczorowska i pozostała w nim aż do wyniku… 2:13. Takiej przewagi rywalki nie były w stanie odrobić, a set zakończył się po 23 minutach wynikiem 25:15.

Więcej do powiedzenia Rumunki miały za to w drugiej partii, choć też w dużej mierze za sprawą błędów Atomówek. Sopocianki zaczęły grać nieco zbyt niedokładnie, jak gdyby chciały skończyć ten mecz możliwie szybko, ale wręcz za szybko. Potrzeba tu było więcej cierpliwości. Gospodynie tymczasem uzyskały już nawet prowadzenie 8:4, ale po chwili był remis 8:8. Po stronie Stiinty coraz lepiej grała Denisa Rogoijnaru i niespodziewanie poderwała koleżanki do walki w tym spotkaniu. Dopiero przy stanie po 12 dwa cenne oczka zawędrowały do sopocianek za sprawą problematycznej zagrywki Brittnee Cooper. Na bohaterkę meczu zaczęła wyrastać Katarzyna Zaroślińska, która jak nie z jednej, to z drugiej pozycji nękała przeciwniczki po drugiej stronie siatki. Lorenzo Micelli uspokajał jeszcze grę przy korzystnym wyniku 22:19, a później jego zespół dowiózł bezpiecznie wygraną do samego końca (25:21).

W trzeciej partii Rumunki pokazały się także z nieco lepszej strony, ale naprawdę ciężko było o to, by zagrały słabiej niż w premierowym secie. Tym niemniej Atomówki pozwalały rywalkom na stanowczo zbyt wiele, nie studząc ich zapędów na przykład blokiem. Ze względu na to początek tej odsłony był dość wyrównany, ale sopocianki mądrze i bezlitośnie podobnie jak w drugiej partii punktowały skutecznymi kiwkami w środek pola. Z tym siatkarki Florina Grapy nie mogły dać sobie rady. Zaroślińska mogła liczyć na wsparcie w ataku praktycznie każdej z koleżanek z zespołu i zespół Micellego po godzinie z kwadransem opuszczał boisko w Bacau z cenną wygraną 3:0.

Z czego po takim spotkaniu może być zadowolony szkoleniowiec PGE Atomu? Z pewnością z gry z kontry. Cieszy także wysoki procent skuteczności w ataku – w przypadku całego zespołu wyniósł on 51%, a najlepiej punktująca Zaroślińska zakończyła mecz z rezultatem 57%. Mocno średnio sopocianki zagrały za to w przyjęciu, chociaż rywalki nie zmuszały ich do tego zbyt trudną zagrywką.

Tak wysoka wygrana 3:0 jest jednak świetnym prognostykiem przed meczem rewanżowym, który zostanie rozegrany już za tydzień, 10 marca o 20:30 w ERGO ARENIE.

 

Stiinta Bacau – PGE Atom Trefl Sopot 0:3 (15:25, 21:25, 18:25)

 

Stiinta Bacau: Baciu (10), Rogojinaru (9), Harelik (4), Lupu (5), Sobo (6), Moisa (2), Albu (L) oraz Andrew-Wasylik, Nowogorodczenko, Radu, Baltatu

PGE Atom Trefl Sopot: Tokarska (5), Leys (10), Bełcik (2), Cooper (9), Kaczorowska (11), Zaroślińska (19), Durajczyk (L) oraz Miros (1)

 

 

———————————————-

źródło i foto: www.atomtrefl.pl

tekst: Katarzyna Wirkowska

By kkorpas

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.