Zaczęło się obiecująco i przez pierwszy kwadrans gra była wyrównana. Vistal tradycyjnie grał obroną 5-1 z wysuniętą Iwoną Niedźwiedź i skutecznie rozbijał ataki mistrzyń Polski. Bardzo dobrze w bramce spisywała się Małgorzata Gapska, która obroniła w tym czasie trzy rzuty karne. Niestety, znacznie gorzej wychodziło gdyniankom strzelanie bramek. Pomiędzy 10, a 26 minutą trafiły tylko raz, podczas gdy ich rywalki – aż pięciokrotnie, co dało im trzybramkowe prowadzenie (5:8). Nieskuteczność Vistalu obrazuje akcja z 16 minuty, gdy najpierw w poprzeczkę trafiła Joanna Kozłowska, poprawiła, też w poprzeczkę, Niedźwiedź, a akcję zakończyła Maja Zrnec, której rzut obroniła Ekaterina Dzhukeva. Gdynianki często rzucały z nieprzygotowanych pozycji, gubiły piłkę w ataku, odcinana od podań była Patrycja Kulwińska, a przyjezdne skutecznie kontrowały. Kuriozum tego stanowiło nawet przegranie 0:2 okresu przewagi, gdy karę odbywała Dorota Małek. Na szczęście fantastycznie przez cały mecz broniła Gapska, a jej koleżanki przebudziły się pod koniec połowy i Monika Kobylińska (która, co rzadko się jej zdarza wcześniej nie wykorzystała karnego) oraz Iwona Niedźwiedź zmniejszyły straty do dwóch trafień.

Po powrocie na parkiet wydawało się, że vistalki zaczną odrabiać dystans. Najpierw Kobylińska, a po niej Aneta Łabuda pozwoliły zbliżyć się gospodyniom na jedna bramkę. Lublinianki jednak natychmiast odpowiadały. Po bramce Kulwińskiej w 7 minucie drugiej części spotkania znów coś zatarło się w gdyńskiej maszynie. Przez kolejne siedem minut gospodynie zdobyły tylko jedną bramkę. Tymczasem ich nie tak dawna koleżanka Jessica Quintino sama zanotowała trzy trafienia, dwa dołożyła z karnych Małgorzata Rola i na 19 minut przed końcową syreną wszystko wskazywało, że ten mecz zakończy się klęską gdynianek. Lublinianki odskoczyły na 5 bramek (12:17). Paweł Tetelewski dokonywał rotacji w składzie, brał czas, ale efektów nie było.

I nagle zdarzył się cud. Sygnał do ataku dała Joanna Kozłowska potężnym uderzeniem z 9 metrów. Po chwili za faul powędrowała na ławkę Joanna Szarawaga, ale potężny rzut z karnego wykonywanego przez Niedźwiedź zatrząsł jedynie bramką, gdyż piłka trafiła w spojenie słupka z poprzeczką. Nakręciło to jednak zawodniczki Vistalu, niesione szaleńczym dopingiem widowni i w krótkim czasie Łabuda i Kobylińska zdobyły dwie bramki, co pozwoliło zbliżyć się do rywalek na dwa trafienia (15:17).

Mówi Aneta Łabuda: {mp3}Vistal/ŁabudaSel{/mp3}

Do końca pozostawał kwadrans i miejscowe uwierzyły, że mogą odwrócić jeszcze losy meczu. W dwie minuty najpierw świeżo upieczona pani inżynier-architekt (przed meczem otrzymała kwiaty i gratulacje od władz klubu i kibiców) Magda Pawłowska, a potem ponownie Łabuda doprowadzają do remisu, a po trafieniu Kobylińskiej Vistal po raz pierwszy w drugiej połowie obejmuje prowadzenie (18:17). Nie pomógł czas wzięty przez Sabinę Włodek, nie pomogła zmiana bramkarki. Przez sześć minut Vistal zdobył sześć bramek, rywalki – ani jednej. Mistrzynie Polski widząc, że niemal pewne zwycięstwo wymyka się im z rąk próbują kontratakować, dwukrotnie do remisu doprowadza Krystyna Repelewska. Ataki miejscowych kończy jednak dwukrotnie Niedźwiedź, a między 52 i 54 minutą, gdy na ławce za faul odpoczywa Joanna Drabik, Kozłowska i dwukrotnie szybka jak wiatr Łabuda, po świetnych kontrach dają Vistalowi trzybramkową przewagę (23:20). Goście próbują się odgryzać, ale raz jeszcze Łabuda i Kobylińska utrzymują trzybramkowe status quo. W ostatniej minucie Rola i Quintino zmniejszają jeszcze rozmiary porażki, ale gdynianki już są pewne, że nic nie odbierze im dwóch punktów. Na boisko lecą serpentyny, publiczność wiwatuje, ale… Jeszcze hiszpańscy sędziowie po ostatniej syrenie nakazują lubliniankom wykonanie rzutu wolnego, ale dystans do bramki jest raczej bezpieczny, a poza tym piłka rzucona przez Martę Gegę, mijając mur zawodniczek Vistalu, mija też bramkę Gapskiej.

W ostatnich tygodniach, z uporem godnym lepszej sprawy, trener Tetelewski powierza Iwonie Niedźwiedź niemal wyłącznie zadania defensywne. Tymczasem jak się okazuje, kiedy Iwona gra w ataku, nie tylko zdobywa ważne bramki, ale też napędza siłę ofensywną zespołu. Brak jej w ataku to często poważne osłabienie. Sama zawodniczka nie ukrywa frustracji taką sytuacją {mp3}Vistal/IwonaSel{/mp3}

Po tym zwycięstwie gdyński zespół jest już pewny utrzymania drugiego miejsca w tabeli, a nawet ma szansę zostać liderem, ale ich przeciwniczki musiałyby ulec Piotrcovii, a one same pokonać w ostatnim meczu rundy zasadniczej – jeleniogórzanki. O ile to drugie jest do zrobienia, o tyle wydaje się, że w sukces piotrkowianek w Lublinie mogą uwierzyć tylko najwięksi optymiści. Ale, jak mawiał niezapomniany Kazimierz Górski:Dopóki piłka w grze…

Po meczu powiedzieli:

Sabina Włodek (trener Selgros): – Myślę, że to był mecz, który mógł podobać się kibicom. Lody jego ważyły się w zasadzie do samego końca. Mnie cieszy postawa zespołu w obronie, szczególnie w pierwszej połowie. Kluczem do zwycięstwa Vistalu był nasz brak skuteczności, świetnie broniła Gosia (Gapska – przyp. ZB). O ile w ataku sobie radziliśmy, dochodziliśmy do sytuacji rzutowych, o tyle potem nie potrafiliśmy z tych stuprocentowych sytuacji skorzystać. 

Dorota Małek (Selgros): – Nie chciałam dziś tego robić, ale muszę pogratulować Gosi (Gapskiej, obecnnej na pomeczowej konferencji – przyp. ZB) i trenerowi. Byliście dziś od nas lepsi. Szkoda, że nie udało nam się dobić przeciwnika gdy prowadziłyśmy piątką. Zagrałyśmy wówczas niemądrze, nieskutecznie. Vistal doszedł nas na remis, a potem… miały już przewagę psychiczną. Faktycznie, obrona nie była najgorsza, 25 straconych bramek, to chyba nie najgorzej, ale to gdynianki cieszą się ze zwycięstwa i dla nich gratulacje.

 

Paweł Tetelewski (trener Vistal): – Dziękuję za gratulacje, już niedługo będzie okazja do rewanżu. Co do meczu, to myślę, że z jednej i z drugiej strony ta obrona nie wyglądała źle i mecz miał swoja dramaturgię i mógł podobać się publiczności. Dla mnie najważniejsze w tym meczu to było to, że zespół pokazał charakter, że te młode dziewczyny, mimo tego, że przegrywały 5 bramkami potrafiły się podnieść. Tego się na treningach nie da nauczyć, to trzeba po prostu mieć w genach i dziewczyny dziś to pokazały i za to wielkie brawa i gratulacje. 

Małgorzata Gapska (Vistal): – Chciałabym podziękować za wspaniały mecz. Myślę, że było to fajne widowisko. Cieszę się, że te punkty zostają u nas. Jestem zadowolona, że w końcu udało nam się pokonać zespół z Lublina, jest to szczególnie ważne dla tych młodych zawodniczek, którym często się wydaje, że te wielkie nazwiska są nie do pokonania. Dzisiaj trochę podbudowałyśmy swoją psychikę, szczególnie przed tą decydującą fazą rozgrywek, która się zbliża. Spotkamy się niedługo w pucharze, tak, że myślę, iż będzie okazja do kolejnego fajnego spotkania. Dziękuję bardzo. Fantastyczny mecz dla kibiców i dla nas. 

A „Sportowej Gdyni” tak skomentowała gre swoją i zespołu: {mp3}Vistal/GapskaSel{/mp3}  

 

 Vistal Gdynia – Selgros Lublin 25:24 (8:10)

 

Vistal: Gapska – Kobylińska 6, Łabuda 6, Niedźwiedź 6, Kozłowska 3, Kulwińska 2, Janiszewska 1, Pawłowska 1, Dorsz, Galińska, Gutkowska, Zych, Zrnec.

Karne: 4/2

Kary: 8 min.

 

Selgros: Dzhukeva, Baranowska – Rola 8, Quintino 4, Gęga 3, Małek 3, Mihdaliova 2, Repelewska 2, Drabik 1, Skrzyniarz 1, Konsur, Kozimur, Szarawaga.

Karne: 6/3

Kary: 6 min.

 

Sędziowie: Sebastian Fernandez, Alberto Murillo (Hiszpania)

 

 

Ziemowit BUJKO,

Foto: autor

{gallery}articles/20150303{/gallery}

By kkorpas

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *