Po trzech celnych trójkach na początku meczu Energa Czarni prowadzili już 11:6. Półtorej minuty później było już jednak 11:11, ale ponownie trójki Jerela Blassingame’a i Kyle Shiloh’a pozwoliły „Czarnym Panterom” odskoczyć na siedem oczek (20:13). Przez następne 2,5 minuty oba zespoły prześcigały się niecelnych rzutach, wreszcie wynik kwarty ustalił celną trójką Mike Taylor.

W trzeciej minucie drugiej kwarty po trafieniach Łukasza Majewskiego i Taylora na tablicy widniał znów remis (po 22). Osiem punktów Karola Gruszeckiego w ostatnich minutach przed przerwą (a łącznie w tej kwarcie – 10) pozwoliło jednak Energi znów odskoczyć na 7 punktów (35:28). Ciekawostką było w pierwszej połowie, że Rosa nie wykorzystała ani jednego rzutu wolnego, a miała ich 4. Radomianie, którzy rozbili przecież swojego poprzedniego przeciwnika, gdyńskie Asseco, rzutami za trzy punkty mieli też do przerwy na koncie tylko dwa celne rzuty zza łuku (przy 7 rywali).

W drugiej połowie Gruszecki kontynuował niesamowitą serię swojego zespołu, wspomógł go też trójką Jarosław Mokros. Prowadzenie Czarnych sięgnęło wówczas 14 punktów (44:30). Ten dystans utrzymywał się jeszcze przez 4 minuty, po wolnych wykonywanych przez Tomasza Śniega. Od tego momentu jednak radomianie odrobili 8 puntów, co zapowiadało emocje w czwartej kwarcie (51:44).

Po, z górą, minucie gry Uros Mirković dwiema trójkami i jednym celnym wolnym doprowadził do remisu (51:51). Nagle radomianie, a głównie Danny Gibson przypominają sobie jak rzuca się trójki. Prowadzenie przechodzi z rąk do rąk. Kiedy po serii błędów, strat i niecelnych rzutów z obu stron na 12 sekund przed syreną Michał Nowakowski daje swojej drużynie trzypunktową przewagę wydaje się, że jest już „pozamiatane”. Trener Rosy, Wojciech Kamiński prosi o przerwę i wpuszcza na boisko Damiana Jeszke. Rzutu za trzy punkty próbuje najskuteczniejszy w Rosie, Gibson ale nie trafia. Na szczęście zbiera Jeszke i na 7 sekund przed ostatnią syreną Kamiński znów bierze czas i rozrysowuje ostatnią akcję. Dwie sekundy później jest już 67:67 po rzucie zza łuku… Jeszke.

{youtube}V2azVd9zw44{/youtube}

Równo z syreną rzut rozpaczy wykonuje jeszcze Jerel Blassingame, ale nie trafia. Dogrywka!

Za trzy trafia dla Energi Drago Pasalić, ale odpowiada lay-upem Michał Sokołowski. Po chwili Chorwat trafia wolnego, ale drugiego psuje, co wykorzystuje Gibson, by lay-upem doprowadzić znów do remisu w połowie dodatkowego czasu gry (71:71). Prawdziwym jokerem staje się Jeszke, który przeprowadza skuteczny lay-up z faulem i wykorzystuje dodatkowy rzut wolny na nieco ponad minutę przed końcem dogrywki. Słupszczanie są załamani, pozostaje im już tylko faulować i próbować rzucać za trzy, ale kolejno mylą się zza łuku: Blassingame, Pasalić i dwukrotnie kapitan „Czarnych Panter” Łukasz Seweryn, a radomianie wykorzystują połowę przyznanych wolnych, co wystarcza do odniesienia zwycięstwa. W przeciwieństwie do ćwierćfinału z Asseco tym razem zadecydowały punkty zdobyte spod kosza. Rosa uzbierała ich aż 40 (rywal tylko 20), czyli ponad połowę swojej zdobyczy. 

Po meczu powiedzieli:

Wojciech Kamiński: {mp3}Wydarzenia/Gdynia Basket Cup/Kamiński{/mp3}

Damian Jeszke: {mp3}Wydarzenia/Gdynia Basket Cup/Jeszke{/mp3}

 

Donaldas Kairys (trener Energa Czarni):– To był naprawdę ciężki mecz. Nie jest łatwo grać z takim przeciwnikiem, jak Rosa Radom, który dysponuje takim potencjałem ofensywnym, gra bardzo szybko, oddaje dużo rzutów, ale przez 30 minut nasz gra wyglądała bardzo dobrze. Jestem z nich dumny, mogę za nie pochwalić mój zespół. Ale w czwartej kwarcie stało się coś takiego, co pozwoliło Rosie złapać jej rytm gry. Doszły do tego kłopoty z faulami. Straciliśmy nasz rytm w ataku, przestrzeliliśmy kilka ważnych rzutów i to złożyło się na przegrany mecz.

Chciałem, by moi gracze przerwali ostatnią akcję faulem, ale trener Kamiński świetnie rozrysował tę akcję, gracze Rosy zmienili pozycje i we właściwym momencie nie znalazł się przy Damianie Jeszke nikt, kto mógłby go sfaulować.

Karol Gruszecki: {mp3}Wydarzenia/Gdynia Basket Cup/Gruszecki{/mp3}

 

Energa Czarni Słupsk – Rosa Radom d.71:78 (20:16, 15:12, 16:16, 16:23, 4:11)

 

Energa Czarni: Gruszecki 23, Eziukwu 11, Shiloh 11, Blassingame 9, Pasalić 7, Mokros 6, Nowakowski 2, Śnieg 2, Seweryn 0.

 

Rosa: Gibson 23, Mirković 13, Jeszke 12, Turek 8, Majewski 8, Taylor 7, Sokołowski 5, Adams 2, Szymkiewicz 0, Zalewski 0.

 

Sędziowie: G. Ziemblicki, M. Kowalski, P. Pastusiak

 

 

Ziemowit BUJKO,

Foto: Małgorzata Soroka

By kkorpas

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *