Po emocjonującej walce, przedłużonej o dodatkowe 5 minut Śląsk Wrocław nie obroni zdobytego rok temu Pucharu Polski. 

Początek meczu należał do Stelmetu. W pierwszych czterech minutach Adam Hrycaniuk zdobył 7 punktów i było 12:6. Dwa razy trafił też Quinton Hosley. Śląsk jednak starał się tracić dystansu i mozolnie odrabiał straty głównie z sprawą Lawrence’a Kinnarda i Alaksandara Mladenovicia. Na półtorej minuty przed końcem kwarty, po celnym wolnym Rodericka Trice’a na tablicy pokazał się remis (16:16). Końcówka należała jednak do zielonogórzan, którzy rzucili dwie trójki. Dla Śląska tylko raz uczynił to Jakub Dłoniak i nominalni gospodarze wygrali tę część meczu 22:19. 

Na początku drugiej kwarty pięć punktów rzucił Trice i Śląsk wyszedł na krótkotrwałe prowadzenie. Obie drużyny raziły w tej części gry nieskutecznością, ale więcej trafiał Stelmet, który po rzutach Hrycaniuka i Łukasza Koszarka prowadził już 6 punktami. Końcówka połowy należała jednak do wrocławian, którzy na 6 sekund przed syreną po rzucie Trice’a doprowadzili do remisu. 

Pierwsze pięć minut po powrocie z szatni to seria 10 kolejnych punktów graczy w zielonych koszulkach. Wydawało się, że zawodnicy Saso Filipovicia zdominują rywali, ale sygnał do ataku dał Denis Ikovlev i wraz z Mladenoviciem i Łukaszem Wiśniewskim zmniejszyli straty do dwóch punktów. 

Zapowiadała się pełna emocji czwarta kwarta. Tak też było. Dość powiedzieć, że pięciokrotnie dochodziło w niej do remisu, przy czym do 8 minuty wynik gonił Śląsk. Po faulu w akcji rzutowej za trzy punkty wszystkie trzy wolne wykorzystał Trice i sytuacja się odwróciła.17 sekund przed końcem zasadniczego czasu gry wolne wykonywał Aaron Cel, ale trafił tylko raz, co dało remis (63:63). Czas dla zespołu wrocławskiego pozwolił ustawić akcję, którą w ostatniej sekundzie kończył Wiśniewski, ale nie trafił. 

Dogrywkę lepiej rozpoczął Śląsk, od trójki Ikovleva i przez prawie połowę dodatkowego czasu gry prowadził. Po wolnych Koszarka jednak na prowadzenie wyszli koszykarze z winnego grodu. Wrocławianom pozostało tylko faulowanie, ale dobra dyspozycja strzelecka Holseya i Przemysława Zamojskiego odebrała obrońcom pucharu wszelkie złudzenia. W ostatniej sekundzie Vuk Radivojević zmniejszył jeszcze jedynie dystans do trzech punktów, ale na wyrównanie zabrakło czasu.

Po meczu powiedzieli:

Emil Rajković (trener Śląsk): – Chciałbym pogratulować Stelmetowi zwycięstwa. Ale chciałbym także pogratulować mojej drużynie za dobry mecz, za to, że pokazali tu walkę i charakter. Mam po tym meczu mieszane uczucia. Z jednej strony, jak już mówiłem jestem zadowolony, ale z drugiej strony denerwowało mnie, jak traciliśmy kontrolę nad meczem.

Łukasz Wiśniewski (Śląsk): {mp3}Wydarzenia/Gdynia Basket Cup/Wiśniewski{/mp3}

 

Saso Filipovski (trener Stelmet): – Jesteśmy bardzo szczęśliwi, że wygraliśmy ten niezwykle trudny mecz po dogrywce. Bardzo twardy mecz, dużo kontaktów, bardzo agresywna obrona z jednej i z drugiej strony. Gratulacje dla Śląska, który dzisiaj też zagrał świetny mecz. Mieliśmy szczęście, ale szczęście sprzyja odważnym.

Kiedy Śląsk miał ostatni atak pytałem swoich zawodników, czy faulujemy, czy bronimy. Zawodnicy odpowiedzieli, że bronimy. Pokazali charakter i w chwili stresu nie stracili wiary w zwycięstwo.

Kamil Chanas (Stelmet): {mp3}Wydarzenia/Gdynia Basket Cup/Chanas{/mp3} 

 

Stelmet Zielona Góra – Śląsk Wrocław 74:71d. (22:19, 12:15, 14:12, 15:17, 11:8)

 

Stelmet: Hrycaniuk 15, Koszarek 15 (6 as.), Zamojski 11, Cel 9, Hosley 8, Lalić 6, Robinson 4, Chanas 3, Troutman 3.

 

Śląsk: Trice 14, Ikovlev 13, Mladenović 10, Radivojević 8, Wiśniewski 6, Tomaszek 6, Dłoniak 5, Gabński 5, Kinnard 4.

 

Sędziowie: T. Trawicki, P. Pastusiak, D. Ottenburger

 

 

Ziemowit BUJKO,

Foto: Małgorzata Soroka

 

 

By kkorpas

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *