Mistrz Polski rozpoczął od prowadzenia, ale słupszczanie szybko przejęli inicjatywę i w 7 minucie osiągnęli najwyższe 11-punktowe prowadzenie w meczu (6:17). Brylowali szczególnie Jerel Blassingame i Kyle Shiloh, a dwukrotnie ich akcje kończył Callistus Eziukwu. W zespole Turowa dotrzymać im kroku próbowali Michał Chyliński i Damian Kulig. W drugiej kwarcie do punktującego dla Słupska duetu dołączył Drago Pasalić, który uzbierał 8 oczek. Przed przerwą stuprocentową skuteczność z gry miał Shiloh, trafił 5 razy na 5 prób. W zespole PGE konkurował z nim Chyliński, trafiając 5 z 6, w tym 4 trójki. Po połowie drugiej kwarty pogoń turoszowian przyniosła wreszcie oczekiwany efekt i na z górą trzy minuty przed przerwą na tablicy pokazał się remis (35:35). Od tej chwili prowadzenie przechodziło z rąk do rąk, aż wreszcie wynik do przerwy ustalił trójką Blassingame.

W trzeciej kwarcie emocje wzrosły jeszcze bardziej, gdyż przez pierwsze pięć minut wynik cały czas oscylował wokół remisu, a po trójce Jakuba Karolaka nominalni gospodarze wyszli ponownie na prowadzenie (56:53). Wówczas jednak sprawę w swoje ręce wziął ponownie Blassingame, który obsłużył dwukrotnie Pasalicia, raz Michała Nowakowskiego, po czym sam dwoma celnymi wolnymi wyprowadził swój zespół na trzypunktowe prowadzenie przed decydującą rozgrywką. Początek czwartej kwarty to kontynuacja 13-punktowej serii Energi Czarnych, przy czym we wszystkich tych punktach swój udział miał filigranowy rozgrywający „Czarnych Panter”. Zgorzelczanie rzucili się do odrabiania strat, ale co zbliżyli się do rywali, ci rzucali kolejne punkty i nie dawali się dogonić. Tak sytuacja trwała do 37 minuty, kiedy wreszcie Chyliński po szybkim ataku zakończonym efektownym lay-upem doprowadził do wyrównania (80:80). W końcówce dwukrotnie zapunktował Eziukwu, na co mistrzowie Polski odpowiedzieli tylko trójką Nemanji Jaramaza. Na 11 sekund przed syreną nominalni goście, prowadzący jednym punktem popełnili błąd 24 sekund. Trener Miodrag Rajković natychmiast skorzystał z prezentu, wziął czas i ustawił akcję. Niestety Mardy Collins spudłował. 

Po meczu powiedzieli: 

 

Miodrag Rajković (trener PGE): – Gratuluję dobrej gry obu zespołom. To był dobry mecz do oglądania. Był to twardy mecz i oba zespoły miały szanse na zwycięstwo. O zwycięstwie w tym meczu zadecydował ostatni rzut. Zespół Czarnych przyjechał tu w bardzo dobrej formie, ale dla mnie, jako szkoleniowca nie jest to niespodzianką. Patrząc na statystyki można wyciągnąć wniosek, że w niektórych elementach byliśmy lepsi, ale to nie statystyki decydują o wyniku.

 

Damian Kulig (PGE): Mecz mógł się podobać kibicom, był bardzo zacięty. Staraliśmy się wygrać, ale się nie udało no cóż, taki jest sport. Gratuluję drużynie ze Słupska

 

 

Donaldas Kairys (trener Energa Czarni): – Trudny mecz, ciężki mecz. PGE Turów, to najsilniejszy rywal, z jakim mieliśmy do czynienia na przestrzeni ostatnich 5 meczów. Mimo dobrych statystyk naszego rywala udało się nam wygrać. Walczyliśmy, jak szaleni i trafialiśmy bardzo ważne rzuty. Turów miał jednak spore problemy w obronie z naszym zespołem, ale za to miał przewagę w polu 3 sekund. Kiedy byliśmy zagrożeni, po prostu graliśmy do Drago Pasalicia, który podejmował najwłaściwsze decyzje w kluczowych momentach.

 

Drago Pasalić (Energa Czarni): To dla nas wielkie zwycięstwo, wiedzieliśmy, że gramy z mistrzem Polski, z drużyną euroligową. Byliśmy bardzo zmotywowani. To był trudny mecz, nawet gdy osiągaliśmy kilkupunktową przewagę, rywal zawsze wracał do gry. To jest zwycięstwo całej naszej drużyny, wygraliśmy go defensywą. Bardzo dobra zmianę dał Tomasz Śnieg, który wszedł z ławki i grał przeciwko Mardy Collinsowi.

 

PGE Turów Zgorzelec – Energa Czarni Słupsk 83:84 (18:23, 27:26, 15:14, 23:21)

 

PGE Turów: Kulig 19 (10 zb.), Chyliński 16, Taylor 13, Collins11, Jaramaz 7, Moldoveanu 6, Wright 6, Karolak 3, Zigeranovic 2, Czyż 0.

 

Energa Czarni: Pasalic 24, Blassingame 16 (11 as.), Shiloh 15, Eziukwu 8, Nowakowski 6, Mokros 5, Seweryn 4, Gruszecki 4, Śnieg 2.

 

Sędziowie: M. Ćmikiewicz, T. Trawicki, D. Ottenburger.

 

 

Ziemowit BUJKO,

Foto: autor

 

By kkorpas

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *