Wczesnym popołudniem w hali Gdynia Arena odbył się mecz szczypiornistek Vistalu. Tradycyjnie na trybunie zasiadł A.J. Walton. I chyba zapatrzył się na grę Iwony Niedźwiedź (wracającej do gry po kontuzji), która kilkakrotnie asystowała swoim koleżankom (głównie Patrycji Kulwińskiej) w zdobywaniu bramek. Amerykanin powtórzył wyczyn rozgrywającej Vistalu dwunastokrotnie, przy czym najczęstszym adresatem jego podań był Ovidijus Galdikas. 

Zaczęło się jednak najgorzej, jak tylko mogło. Bohaterem tego spotkania miał być dawny gdyński gracz, Qyntel Woods. To jego osoba była w centrum zainteresowania kibiców. I początkowo obecny koszykarz AZS-u te oczekiwania spełniał. Otworzył wynik spotkania dwoma celnymi wolnymi, swoje dołożyli Dante Swanson i Szymon Szewczyk i koszalinianie prowadzili po 2,5 minutach gry 9:0. Wówczas po niecelnym lay-upie (dobitym przez Galdikasa) A.J. Walton zrozumiał, że więcej pożytku zespołowi przyniosą jego asysty, niż rzuty i dwukrotnie wyłożył piłkę Piotrowi Szczotce, raz Sebastianowi Kowalczykowi i na tablicy pokazał się remis (9:9). Obie drużyny postawiły przede wszystkim na mocną obronę, w związku z tym przyjezdni postanowili szukać szczęścia przede wszystkim w rzutach zza łuku. Do przerwy uczynili to sześciokrotnie, przy zaledwie dwóch udanych próbach gospodarzy. Ci częściej próbowali rzutów za dwa punkty, ale skuteczność tych poczynań była mniejsza niż 50 %. Pierwszą kwartę zatem wygrali goście, drugą gospodarze, ale minimalnie, co nie pozwoliło odrobić im wszystkich strat z pierwszej i dawało przyjezdnym dwupunktowy handicap do przerwy. 

Trzecia część meczu to przez pierwsze dwie minuty pasmo błędów i niecelnych rzutów z obu stron, które pierwszy przełamał Woods. Na szczęście Lazar Radosavljević oraz „litewski wieżowiec”, Galdikas, a przede wszystkim mądrze rozdzielający piłki Walton każde trafienie Woodsa kontrowali, nie pozwalając przybyszom uzyskać większej przewagi. Na niecałe cztery minuty przed końcem tej odsłony na tablicy pokazał się remis (44:44), a kilkanaście sekund później Jakub Parzeński wyprowadził Asseco na prowadzenie, które powiększył Walton trafiając w tak ważnej chwili pierwszą i jak się okazało – jedyną swoją trójkę w tym meczu. 

Czwarta część rozpoczęła się więc od czterech oczek przewagi Asseco (49:45), ale Woods dwoma wolnymi i trójką szybko odrobił tę stratę z nawiązką. Po trzech sekundach trójką odpowiedział Przemysław Frasunkiewicz i gdynianie znów wrócili na prowadzenie. W czwartej minucie tej kwarty Walton po raz 10 wyłożył piłkę swemu koledze, a z jego podania tym razem skorzystał Galdikas. Bohaterami następnych akcji byli Szczotka i ponownie Frasunkiewicz (za trzy). Na jego rzut odpowiedział jednak również trójką Piotr Stelmach. Na szczęście okazało się, że w końcówce fantastycznie wyregulowany celownik ma Franc, który tylko w czwartej części meczu trzykrotnie trafił za trzy. Dwie asysty rozdał jeszcze Walton, popisując się też celnym rzutem z wyskoku, co dało mu w tej chwili double-double. Ostatnią z jego asyst gdyński Litwin zakończył pięknym wsadem (na zdjęciu górnym), również pieczętując swoje double-double. Po drugiej stronie dwoił się i troił Woods, za trzy rzucał Szewczyk, a po stracie piłki koszalinianie upatrywali swojej szansy w szybkich faulach. Niestety dla nich, w końcowych sekundach ani Galdikas, ani Walton nie mylili się na linii wolnych. Na 41 sekund przed końcową syreną z dystansu nie trafił Woods, a Walton zebrał 8 piłkę. Do pełni szczęścia zabrakło nieco czasu. 

Asseco, pomimo posiadania dwóch wybitnych indywidualności zagrało bardzo zespołowo. Wszyscy zawodnicy występujący na parkiecie zdobyli punkty. Gdynianie mieli też 17 asyst, przy zaledwie 9 – gości oraz lepiej zbierali piłkę z tablicy (40:31). Tak grający zespół trenera Davida Dedeka jest w stanie powalczyć z każdym rywalem. W ubiegłym tygodniu łupem gdynian padł skalp Śląska, a teraz AZS-u Koszalin. Kto następny? W takiej sytuacji podwójnie szkoda „frajerskich” porażek w Kutnie, Dąbrowie Górniczej, czy zwłaszcza tej u siebie z Jeziorem.

  

Asseco Gdynia – AZS Koszalin 72:64 (15:18, 17:16, 17:11, 23:19) 

 

Asseco: Frasunkiewicz 17, Galdikas 15 (11 zb., 3 bl.), Walton 13 (12 as., 8 zb.), Szczotka 8, Kowalczyk 8, Żołnierewicz 4, Radosavljević 3, Matczak 2, Parzeński 2. 

 

AZS: Woods 25, Szewczyk 17, Stelmach 10, Swanson 4, Szubarga 3, Austin 3, Sherman 2, Dąbrowski 0, Mielczarek 0, Vrbanc 0 

 

Sędziowie: M. Ćmikiewicz, D. Szczerba, M. Bieńkowski

 

 

Ziemowit BUJKO,

Foto: autor

By kkorpas

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *